41. Jesteście tacy przesłodcy!

3.3K 206 27
                                    

Upewnij się, że czytałaś poprzedni rozdział ponieważ dodaję dzień po dniu<3

Trochę dałam się ponieść fantazji XD

Jest coś około czwartej rano a ja prowadzę za rękę Ethana do swojego pokoju. Staram się aby wyszło to cicho ale średnio to wychodzi kiedy w żyłach krąży jeszcze alkohol. Co chwilę się o coś potykamy przez otaczającą nas w domu ciemność co wywołuje u mnie chichot. Ethan co rusz zatyka mi usta - swoimi ustami - co nie bardzo mi przeszkadza. Znajdując się już na górze przycisnął mnie do ściany ale zaraz musiał się oderwać ponieważ popchnęliśmy szafkę, która znajduje się na korytarzu. Przeszła po kafelkach z głośnym łoskotem. Zamilkliśmy na chwilę nasłuchując czy kogoś z domowników to nie obudziło. Nie mogąc dłużej czekać złapałam go za rękę i pociągnęłam w kierunku mojego pokoju. Chłopak zamknął drzwi nogą podnosząc mnie i usadawiając swoje dłonie na moim tyłku. Ponownie połączyłam łapczywie nasze usta. Nie mam stanika pod sukienką więc kiedy Ethan pociera kciukiem i uciska mój sutek to z koniuszków piersi startuje rozgrzana fala i dociera wprost do łechtaczki. Moje ciało wręcz płonie i napina się z ekscytacji. Język Ethana smakuje mnie głęboko a kciuk dalej pieści sutek. Czuję dotyk jego lekko kołyszących się bioder. Jego nabrzmiała erekcja ocierająca się o moje krocze uświadamia mi jak bardzo jestem w tym momencie podniecona i jak bardzo chcę uprawiać z nim sex. 

Odrywa się od moich warg ciężko oddychając. 

- Powinienem przestać czy raczej kontynuować? 

- Zdecydowanie kontynuować. - I tyle wystarczyło aby zamknął mi usta kolejnym pocałunkiem. Odrywam się od niego po chwili aby ściągnąć jego koszulkę, widząc co chce zrobić od razu mi pomaga i się z niej wyswabadza. 

Kładzie mnie na moje łóżko a mnie przestaje bić serce gdy uzmysławiam sobie co robi, odpiął pasek aby następnie uwolnił swojego nabrzmiałego członka. Spodnie wylądowały na podłodze a ja z wrażenia aż otwarłam usta. Uśmiechnął się zadowolony a następnie się nade mną pochylił, zaczął ssać skórę na mojej szyi a jego dłoń powędrowała pod moją sukienkę. Zaczepił kciuka o paseczek majtek i powoli je zsunął do moich kolan, pomogłam mu i skopałam materiał przez co wylądował poza materacem. Sekundę później muska dłonią moje nagie łono przez co wygięłam plecy w łuk ciesząc się pieszczotą. Jest tak dobrze, że zaczyna mi wirować w głowie. Wolną dłonią sięga po moją dłoń aby przyciągnąć ją do swojej erekcji. Owijam wokół niej palce. 

Mam wrażenie, że zaraz oszaleję, Ethan wsunął we mnie jeden palec a ja zajęczałam tak głośno, że od razu musiał zatkać mi usta dłonią. Przygryzłam ją zębami aby trochę sobie pomóc.

Ciężko dyszymy kiedy w końcu się od siebie odrywamy aby mój chłopak mógł sięgnąć do nocnej szafki po prezerwatywę. Rozrywa opakowanie po czym ją na siebie nasuwa i ustawia się przed moimi nogami. 

- Jesteś pewna? - Pyta jeszcze przez co chce mi się śmiać, co za głupie pytanie. Mam wrażenie, że moje ciało płonie i jedyne o czym marze to aby w końcu do cholery znalazł się we mnie. Kiwam ochoczo głową a on się we mnie powoli wbija. Skrzywiłam się nieznacznie na to nowe doznanie. Jest powolny i delikatny za co mu dziękuję ponieważ jest to trochę bolesne. 

Kiedy uczucie dyskomfortu w końcu mija nadchodzi czysta przyjemność. Poruszamy się we własnym tempie jednocześnie się całując. Powoli czuje, że jestem blisko ponieważ spinają się wszystkie moje mięśnie. 

W końcu dochodzimy razem a Ethan pada na moje nagie spocone ciało. Leżymy tak chwilę dochodząc do siebie a następnie chłopak ze mnie wychodzi przez co się krzywię ponieważ to dziwne uczucie. Całuje mnie jeszcze w usta a następnie znika w toalecie. Przez ten czas zdążyłam zarzucić na siebie jego koszulkę gdyby ktoś zamierzał tutaj zajrzeć, nie chcę świecić nagim ciałem przed rodziną. Co to by była za kompromitacja.

Brunet w końcu wraca i kładzie się za moimi plecami układając swoje dłonie na moim brzuchu. 

- Kocham cię. - Usłyszałam jego szept jeszcze przed tym zanim zasnęłam. Na moje usta tylko wkradł się mały uśmiech, nie mam siły nawet odpowiedzieć. 


- No witajcie gołąbeczki. - Usłyszałam nad sobą głos Jake'a Bookera przez co się obudziłam, co on tutaj robi o tej godzinie. 

Musiałam wyswobodzić się z ramion Ethana ponieważ szczelnie mnie oplótł a następnie usiadłam patrząc na mojego przyjaciela choć w tym momencie jedyne co do niego czuje to czysta nienawiść. 

- Co ty tu robisz? - Warknęłam na co się zaśmiał. 

- Kacyk? - Spytał z miną niewiniątka a ja cisnęłam w niego poduszką niestety w odpowiednim momencie zrobił unik. - Czy wy? - Spytał niemo wskazując na mojego chłopaka zawiniętego w pościel. 

Pokiwałam powoli głową a z jego ust wydobył się głośny pisk, jest gorszy niż fanka na koncercie Justina Biebera. 

- Cicho, obudzisz go. - Upomniałam go szeptem ale na nic to się nie zdało ponieważ zaraz poczułam jak Sherman przytula się do moich pleców. 

- Dzień dobry. - Wymruczał całując mnie w policzek.

- Awww, jesteście tacy przesłodcy! - Zaczął się radować Booker co wywołało u mojego chłopaka głośny śmiech.



Do końca opowiadania zostało jeszcze tylko kilka rozdziałów ale szykuję już coś nowego a tutaj łapcie krótki opis: 

Kennedy Fulkner, nastolatka, którastraciła w wypadku samochodowym obydwóch rodziców. Nie chcąc być' tą dziewczyną' w swojej starej szkole, postanawia za namowąstarszego brata – Brendana, zacząć w nowym miejscu. Dlatego też,Kennedy przenosi się do Oakland. Miasto w stanie Kalifornia gdzie,jak się dowiaduje dopiero będąc na miejscu, nie będzie dzielićdomu tylko ze swoim bratem ale i z jego kumplami ze studiów.

Chce aby opowiadanie miało mega długie rozdziały, co o tym myślicie? 

Hey SweetieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz