Rozdział 7

1.1K 99 21
                                        

- Czyli masz brata i siostrę? - Hitomi położyła głowę na stole. - To tak jak ja!

- Tak. - odparł Todoroki.

- A twoja mama? - dziewczyna oparła policzek o dłoń. - Nie wspominałeś o niej zbyt wiele.

- Ona... Nie mieszka z nami. - zawahał się Shoto. - Jest w szpitalu psychiatrycznym.

- O... - Hitomi spuściła głowę. - Przykro mi.

- A... Ty? - Todoroki zadał to pytanie nieco niepewnie.

- Co „ja"? - uniosła pytająco brew.

- Co z twoją rodziną?

- Przecież ich widziałeś. - uśmiechnęła się Hitomi i odchyliła się na krześle. - Chociaż, pani Kikuchi to bardziej nauczycielka niż...

- Chodzi mi o twoich... Prawdziwych rodziców. - doprecyzował Todoroki.

Obserwował, jak Hitomi powoli się krzywi, jakby w ustach miała coś kwaśnego. Todoroki zrozumiał, że to drażliwy temat. I lepiej, póki co, go nie poruszać.
A jednak Hitomi po chwili się odezwała:

- Kiedyś może ci o nich opowiem. - wzruszyła ramionami. - I wiem, że to, co teraz powiem jest zupełnie niezgodne z tym, co ty myślisz. - uśmiechnęła się krzywo i spojrzała na Todorokiego. - Lepiej mieć takiego ojca jak ty, niż w ogóle nie mieć rodziców.

Todoroki poczuł, jakby ktoś go właśnie uderzył. Nie dał po sobie poznać, jak zabolały go te słowa. Nie miała pojęcia, jak to jest. Nie mogła wiedzieć, jak się czuł, gdy jego ojciec zmuszał go do ciężkiego treningu, a on potem wymiotował z wycieńczenia.

- Nie zgadzam się z tobą. - odpowiedział spokojnie.

- Wiem. - uśmiechnęła się. - Dlatego lepiej nie poruszajmy tego tematu, dobrze? Nie chciałabym się z tobą pokłócić.

Shoto zdążył jedynie kiwnąć głową, gdy nagle z hukiem otworzyły się drzwi do pokoju. Endeavor popatrzył na nich groźnie, z determinacją.

- Zbierajcie się. - zarządził. - Idziemy do miasta. Potrzebują nas.

~*~

- Hitomi!

Pani Kikuchi podbiegła do nich i chwyciła Okadę za ramię. Dziewczyna spojrzała na nią i szeroko się uśmiechnęła.

- Profesorko! - poprawiła snajperkę na plecach. - A co ty tutaj robisz?

- Nie zgrywaj głupa. - nakazała kobieta. - Przecież to również moja akcja. - zwróciła się do Endeavora. - Ona pójdzie ze mną.

Bohater jedynie spojrzał na profesorkę z góry i ruszył dalej. Shoto spojrzał na Hitomi, a ona się uśmiechnęła i pomachała mu lekko. Skinął głową i poszedł za swoim ojcem.
Pani Kikuchi szturchnęła Hitomi i gestem nakazała, by poszła za nią.

- Przełącz na zwykłe pociski. - rozkazała, podchodząc do jednego z budynku.

- Będziemy zabijać? - Hitomi uniosła brew.

Razem wystrzeliły linki na dach i wciągnęły się po nich. Pani Kikuchi znów spojrzała na swoją uczennicę. W jej oczach czaiła się drapieżność, charakterystyczna dla niej podczas misji. Pani Kikuchi wymagała teraz, by Hitomi była skupiona i rozważna. A to dla Okady było nie lada wyzwaniem.

- Po mieście kręcą się jakieś stwory. Naszym zadaniem jest ich unieszkodliwianie. Paralizatory nie robią na nich większego wrażenia, podobnie jak pociski usypiające i ogłuszające. Dlatego musimy ich zabić. - wyjaśniła pani Kikuchi. - Chronimy ludzi i pomagamy bohaterom. Jasne?

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz