Rozdział 29

809 77 13
                                        

Hitomi pomyślała, że ta misja jest wręcz zbyt łatwa. Dlaczego pani Kikuchi sama się tutaj nie pofatyguje? Przecież dopilnowanie piątki bogatych przedsiębiorców nie należy do skomplikowanych. Może chodziło tutaj o znalezienie jej zajęcia na czas, gdy uczniowie będą zdawali egzamin? Cóż, to ma sens. Sama Hitomi doskonale zdawała sobie sprawę, że chodziłaby po ścianach, czekając na powrót swoich przyjaciół. Nie mogła też towarzyszyć profesorowi Aizawie, ponieważ tworzyłaby niepotrzebny stres i zapewne przeszkadzałaby w obserwacji umiejętności jego podopiecznych. Hitomi to rozumiała.
Poprawiła snajperkę na plecach i rzuciła spojrzenie na idących przed nią przedsiębiorców. Weszli do wysokiego budynku, więc teoretycznie tutaj mogła się już skończyć misja Hitomi. Ale niestety, profesorka zarządziła, by dokładnie wszystkiego dopilnowała. Podobno spotkanie, na które zmierzali należało do... delikatnych. Rozmówca przedsiębiorców miał ponoć zaawansowaną ochronę, a to sugerowało, że nie przebiera w środkach.

- Dlaczego mają z nim państwo spotkanie, skoro jest tak... Nieprzewidywalny? - zapytała Hitomi.

- To szef sporej korporacji. - odpowiedział jeden z przedsiębiorców. - To szansa dla naszych firm. Możemy odnieść spory sukces. Warto zaryzykować.

Hitomi pokiwała głową na znak, że rozumie, choć to nie była do końca prawda. Czego ludzie nie zrobią dla pieniędzy i własnego sukcesu...
Dotarli pod właściwe drzwi. Jeden z przedsiębiorców zapukał. Otworzył im uzbrojony mężczyzna w czarnym garniturze. Zmierzył ich surowym wzrokiem, a potem wpuścił do środka. Szczególnie dokładnie przyjrzał się Hitomi. Dziewczyna zerknęła na niego kątem oka. W razie potrzeby, szybko go załatwi.
Za biurkiem siedział rosły mężczyzna. Zmrużył oczy na ich widok.

- Kim ona jest? - zapytał, patrząc na Hitomi.

- Ich osobistą ochroną. - odpowiedziała Okada. - Tak na wszelki wypadek.

Mężczyzna pokiwał głową, patrząc na swoich ochroniarzy. Było ich pięciu. Hitomi skoncentrowała się. Musi teraz być dziesięć razy bardziej czujna. Niespecjalnie przysłuchiwała się tematowi rozmowy szóstki panów. Dyskusja była spokojna, nikt nie okazywał nerwów. Okada jednak nie opuszczała gardy. Coś jej tu nie pasowało. To ten szef korporacji zaprosił do siebie tych przedsiębiorców. Dlaczego go zainteresowali? Ich firmy nie były jakieś specjalnie duże, czy popularne. O co tu chodziło? Czy to tylko biznes? A może coś innego?
Hitomi spojrzała na ogromne okno w biurze. Zbliżyła się do niego i nacisnęła opaskę za uchem. Wysunęły się gogle i wyostrzyły obraz za oknem. Hitomi zmrużyła oczy. Coś mignęło gdzieś na dachu.

- Słuchajcie, drodzy państwo. - odezwał się nieco głośniej szef korporacji. - Sprowadziłem was tu w konkretnym celu. Ale tym celem... - westchnął jakby nerwowo. - Nie jest wcale nasza współpraca.

Hitomi obrócił się do niego. On również na nią patrzył. Z jakąś obawą, strachem w oczach.

- Miałem tylko was tu przyprowadzić. Spokojnie, panowie są bezpieczni. - spojrzał na przedsiębiorców, którzy patrzyli na niego wielkimi oczami. - Panowie się nie martwią, ja też mam rodzinę. - zaśmiał się nerwowo. - Nam nic nie będzie. Miałem tylko zwabić ciebie. - zwrócił się do Hitomi. - Ale ty jesteś jeszcze dzieckiem... - niemalże wyszeptał. - Boże, co ja narobiłem...

- Proszę uciekać. - oznajmiła chłodno Hitomi. - Zabierzcie ich stąd. - zwróciła się do ochroniarzy.

Mężczyźni w garniturach zaczęli wyprowadzać przedsiębiorców i trzęsącego się szefa, a Okada chwyciła karabin. Skarciła się za to, że tego nie przewidziała. Przecież to oczywiste, że jest celem Parsite, powinna być bardziej ostrożna. Ale nawet profesorka nie zauważyła nic podejrzanego. Przecież miewała takie misje już dziesiątki razy, więc nic jej nie podpadło. Znajomy kształt znów mignął jej przed oczami. Hitomi się skupiła. Tym razem ustrzeli gnojka. A przynajmniej uszkodzi.

Usłyszała odgłos strzału i zdążyła jeszcze zauważyć pocisk pulsacyjny lecący w stronę szyby. Odskoczyła na bok, szyba rozbiła się na tysiące kawałków, a do biura wskoczył zakapturzony Parasite. Hitomi strzeliła do niego, ale odskoczył. W jej stronę poleciał granat. Hitomi wyskoczyła przez rozbite okno. Zaczepiła linkę o przypadkowy budynek i wskoczyła na dach. Parasite strzelił, ale nie trafił. Uzbrojony w snajperkę strzelał jednak zdecydowanie celniej.
Hitomi oddała parę strzałów w jego stronę. Musiała go jakoś zaskoczyć. Zrobić coś, czego się nie będzie spodziewał. Ale co?

Okada schowała się za kominem na dachu i zaczęła się gorączkowo rozglądać. W końcu podjęła decyzję. Nie może tutaj tak siedzieć i czekać na zbawienie pańskie! Jeśli nie może ustrzelić gościa, to przynajmniej dowie się, kim on jest!
Wyciągnęła granat, odbezpieczyła i rzuciła za siebie. Okulary automatycznie zrobiły się ciemniejsze, gdy wybuchł, a Hitomi wychyliła się, by oddać strzał. Tak jak przewidziała, Parasite zrzucił płaszcz i się nim zasłonił, by nie trafiła. Okada oddała jednak strzał, licząc na łut szczęścia, że trafi. Jednak nic takiego się nie stało. Hitomi jeszcze raz wymierzyła, czekając aż płaszcz opadnie. Gdy czarne ubranie opadło jednak bezwiednie na dach, Hitomi zmroziło. Nie była w stanie pociągnąć za spust. Patrzyła na jej przeciwnika przez celownik. Nie, to nie był przeciwnik. Tylko przeciwniczka. Niebeskie oczy dziewczyny spojrzały na Hitomi. Okada nie mogła się ruszyć. Nawet przestała na chwilę oddychać. Parasite wymierzyła do niej ze snajperki. Maska poluzowała się i opadła, odsłaniając twarz. Hitomi spojrzała na dziewczynę znad celownika, zupełnie wryta w ziemię.

- Nie... - wyszeptała.

Rozległ się huk wystrzału.
Ból eksplodował gdzieś w czaszce, zwalając ją z nóg. Gogle pękły, trysnęła krew.
Hitomi wrzasnęła. 


Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz