Rozdział 11

1K 92 27
                                        

- No i co mnie gryziesz?! - Hitomi syknęła z bólu.

Rottweiler miotał się i warczał jak opętany, gdy dziewczyna myła jego czarne futerko. Co ją podkusiło do tego, żeby wziąć tego diabła do domu...

- Uspokój dupę, ty- AŁAAAA! - wrzasnęła z bólu.

Krew poleciała z jej dłoni, ale Hitomi kontynuowała mycie psa. W duchu dziękowała dyrektorowi Nezu, że nie wybrał jej jakiegoś mieszkania w bloku, bo chyba zostałaby oskarżona o znęcanie się nad zwierzętami. I tak miała wątpliwości, czy nie słyszą jej i zawodzeń psa na drugim końcu ulicy.
Wzięła szampon i namydliła zwierzaka. Szczeniak znów ją ugryzł. Zęby miał ostre, a zgryz silny jak na tak małego pieska i woda pod prysznicem zabarwiała się wciąż na czerwono. Ale Hitomi nie przerywała swojej czynności. Sapała, warczała i klęła, ale wciąż myła pieska.

- Za jakie grzechy przysłali mi wysłannika szatana?! Za jakie?!

I znów szczeniak ją ugryzł. Ale teraz Hitomi już nawet nie zwróciła na to uwagi. Z dłoni krew lała jej się strumieniami, a wszystko piekło z powodu ciągle puszczanej wody.
W końcu skończyła. Wzięła na oślep jeden z zapasowych ręczników i zaczęła wycierać, wciąż wrzeszczącego wniebogłosy, szczeniaka. Gdy tylko wypuściła go z ręcznikowego uścisku, rottweiler uciekł w głąb mieszkania.

- Co za gówniak. - burknęła Okada.

Syknęła z bólu. Jak ona ma strzelać z takimi dłońmi? Przecież nie utrzyma karabinu nawet przez pięć sekund!
Szybko wyciągnęła apteczkę i wodę utlenioną. Chwilę myślała w bezruchu nad dalszym działaniem, aż w końcu odkręciła buteleczkę, nadstawiła rękę nad kranem i polała sowicie swoje rany środkiem dezynfekującym. Wrzasnęła na całe gardło, gdy zaczęło ją szczypać, ale szybko i sprawnie zrobiła opatrunek i zawiązała bandaż. To samo z drugą ręką. Darła się jak stare prześcieradło i pewnie wyglądała jak ktoś, nad kim odprawia się egzorcyzmy, ale w końcu zakończyła swoje działanie sukcesem.
Spojrzała na rezultat. Dwie zabandażowane dłonie, od palców aż do połowy przedramienia.

Profesorka mnie zabije, pomyślała.
Spojrzała na ręcznik, którym wytarła rottweilera. Nie wiedziała, czy był bardziej brudny od sierści psiaka, czy z jej krwi. Warknęła coś niecenzuralnego i napuściła wody do umywalki. Wrzuciła do niej ręcznik, by się namoczył i umyła prysznic. Co chwila syczała z bólu. Z ulgą odetchnęła dopiero wtedy, gdy wyszła z łazienki. Ręcznik umyje wieczorem, kiedy będzie i tak musiała zmienić bandaż.
Weszła do kuchni i spojrzała na szczeniaka. Ten złapał jej wzrok i tak mierzyli się spojrzeniami. Nie było wątpliwości, że oboje właśnie wyzywają się w myślach od najgorszych. Po chwili Hitomi otworzyła lodówkę i wyjęła kurczaka. Włożyła go na kilka sekund do mikrofalówki i cieplejszego nałożyła na talerz. Usłyszała warczenie. Spiorunowała szczeniaka wzrokiem.

- Zamknij pysk, przecież to dla ciebie, niewdzięczna kupo futra. - syknęła.

Położyła talerz na ziemi, a pies od razu rzucił się na jedzenie. Hitomi jedynie westchnęła i wyjęła z szafki batonik. Opadła zmęczona na kanapę i wyjęła telefon. Spojrzała na godzinę. Do domu wróciła jakieś trzy godziny temu, a dwie zajmowała się tym nieszczęsnym psem. Wybrała numer do profesora Aizawy i poczekała aż ten odbierze.

- Halo? Czego chcesz, Okada? - usłyszała.

- Dzień dobry, profesorze, muszę z panem porozmawiać.

- Co się stało?

Okada zaśmiała się nerwowo. Nadeszła pora spowiedzi.

- Mam taki mały, tyci problem. - powiedziała. - Wczoraj natknęłam się na nieprzyjemną sytuację na placu zabaw i musiałam pomóc małemu pieskowi, który był krzywdzony przez jakiś chłopców. Spotkałam tam Todorokiego i opowiedziałam mu, co i jak. Musiałam zabrać pieska do domu, bo uczepił się mojej nogawki. I tak się wszystko potoczyło, że chciałam go dzisiaj umyć no i...

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz