Rozdział 19

858 86 28
                                        

Gryzak podgryzał palce Hitomi, gdy ta mierzyła się na spojrzenia z profesorem Aizawą.

- Mówię tylko, że lepiej by było, gdybym ich przypilnowała. - powiedziała nieco zdenerwowana.

- A ja mówię, że powinnaś dać im spokojnie rozwijać się samym. - odparł Aizawa.

- Nie o to chodzi. - westchnęła nerwowo Okada.

- Więc o co?

Odwróciła wzrok. Test odwagi zaraz miał się zacząć, a Hitomi bardzo chciała być blisko uczniów. Nie tylko z powodu zabawy. Poprawiła się na kanapie.

- Profesorze... - powiedziała cicho. - Ktoś nas obserwuje. Jestem tego pewna. Być może będę w stanie wytropić tego kogoś, gdy będę bliżej uczniów. Mam wrażenie, że to o nich tu chodzi.

Aizawa westchnął. Najwyraźniej miał dość tego przekonywania. Nic dziwnego, spierali się już od dziesięciu minut.

- Jeśli coś ci się stanie, to Kikuchi mnie zamorduje. I jestem pewien, że nie będzie to przyjemna śmierć. - spojrzał spokojnie na Hitomi. - Jedna osoba nie będzie miała pary. Pójdziesz z nią.

Okada się uśmiechnęła.

- Dobrze. - zerknęła na Gryzaka. - Ty zostaniesz w domu. Bądź grzeczny.

Pogłaskała go po główce, a piesek warknął i prychnął. Najwyraźniej nie spodobał mu się ten pomysł. Ale jego pani tego wymagała, więc będzie posłuszny.
Hitomi wstała z kanapy i przygotowała karabin. Uzbrojona i gotowa wyszła na zewnątrz i skierowała się do grupy uczniów z 1-A. Rozejrzała się i podeszła do Todorokiego.

- Kto nie ma pary? - zapytała.

- Z tego, co wiem, Midoriya. - odparł spokojnie.

- A ty? Kto ci przypadł?

- Bakugou.

Dziewczyna aż stęknęła. No, to będzie ciekawy duet. Shoto chwilę się wahał, zanim zapytał:

- Czy coś się dzieje?

- Hm? - Hitomi uniosła brew. - W sensie?

- Widzę, że jesteś zdenerwowana. - powiedział. - Czy coś jest nie tak?

Hitomi pobladła. Była taka oczywista? Nie, przecież nikt więcej się nie zorientował. Czy może mu powiedzieć? Czy opłaca się jej go martwić tuż przed testem? Odpowiedź na to pytanie była prosta.

- To nic takiego, Shoto. - uśmiechnęła się Hitomi.

Todoroki patrzył na nią wnikliwie. Wydawało jej się, że posmutniał.

- Nie ufasz mi? - zapytał. - Boisz się, że wszystkim rozpowiem?

- Co? Nie! - zamachała rękami. - To nie to! Jesteś moim przyjacielem, oczywiście, że ci ufam!

- Więc dlaczego nie mówisz mi, co się dzieje?

Hitomi na chwilę zesztywniała. Todoroki cierpliwie patrzył na nią z góry. Okada uśmiechnęła się łagodnie i położyła mu dłoń na ramieniu.

- Bo nie lubię zamartwiać swoich przyjaciół. - powiedziała.

- Mnie możesz. - Todoroki położył jej dłoń na włosach. - Nie musisz w tym tkwić sama.

Hitomi poczuła dziwne ciepło na sercu. Odsunęła się i pomachała mu na pożegnanie. Za niedługo Todoroki wraz z Bakugou weszli do lasu. Hitomi cierpliwie czekała na kolej Izuku, co chwila rozglądając się w poszukiwaniu czegoś podejrzanego. Chodziła, wierciła się i była niespokojna. Może jednak powinna mu powiedzieć? I faktycznie nie tkwić w tym sama? Nie, teraz już i tak było za późno.

- Coś cię dręczy? - usłyszała głos Mandalay.

Spojrzała na kobietę, która uśmiechała się do niej. Hitomi westchnęła ciężko.

- To nic takiego.

- Aizawa mówił mi o tym. - Mandalay rozejrzała się. - Upewniliśmy się, że wszystko jest w porządku.

- Mam taką nadzieję. - dziewczyna spojrzała w niebo nad lasem.

Zaraz zmrużyła oczy i wyprostowała się.
Dym. Widziała dym. Ale skąd w lesie mógł się wziąć dym? Todoroki by tego nie zrobił. Poza tym, gdy poczuła zapach spalenizny, pomyślała, że to nie tylko ogień. W tym zapachu była jakaś inna nuta. Hitomi chwyciła karabin.

- To jest trujące! - krzyknęła.

Pixie-Bob pociągnęła nosem. Nagle jakaś dziwna siła ją podniosła i gdzieś przyciągnęła. Okada syknęła zdenerwowana. Ktoś zdzielił Pixie-Bob w głowę i teraz kobieta leżała nieprzytomna na ziemi. A nad nią...

- Cholera... - szepnęła Hitomi i wymierzyła do złoczyńcy.

Zaraz jednak jej wzrok przyciągnął ktoś za jego plecami. Na kraju lasu stała zakapturzona postać. Ten, kto ich obserwował od samego początku.
Hitomi zacisnęła zęby. Musiała się go pozbyć. Stanowił zagrożenie dla nich wszystkich. Tajemnicza postać złapała jej spojrzenie. Teraz dopiero Hitomi zobaczyła czarną chustę zasłaniającą usta i nos nieznajomego. Twarz miała jakby umorusaną czymś czarnym, przez co jeszcze trudniej było dojrzeć szczegóły.
Postać nagle zerwała się do biegu, kierując się w głąb lasu. Hitomi prychnęła pod nosem i ruszyła za nią. W jej głowie usłyszała głos Mandalay, która użyła swego Daru:

„Przeżyj, bo inaczej Eraser mnie zabije"

Uśmiechnęła się pod nosem, nie przerywając biegu. Przeżyje. Nie takie akcje już przeżywała.

~*~

- Bakugou.

- Czego chcesz, ty walony hybrydo?!

Todoroki z trudem powstrzymał westchnięcie. Rozmowa z Bakugou wydawała mu się czasem trudniejsza niż ze ścianą.

- Czy ty komuś ufasz? - zapytał Shoto.

- Hę?! - blondyn obrócił się gwałtownie.

Shoto poprawił sobie chłopaka, którego niósł na plecach. Zasłonił dłonią nos i usta, by choć trochę uchronić się przed dymem, podobnie jak Bakugou i tak maszerowali w kierunku obozu.

- Pytam, czy ty komuś ufasz. - powtórzył cierpliwie Todorki.

- Co to w ogóle za pytanie?!

- Co to za odpowiedź?

Katsukiego na chwilę zbiło z tropu.

- Ufam, a co cię to obchodzi? - odpowiedział dla świętego spokoju.

- W takim razie, gdyby ta osoba o czymś ci nie mówiła, to co byś zrobił? - drążył Shoto.

- Zmusiłbym gnojka do mówienia! - Bakugou łypnął groźnie na niego. - Co to za pytania?

- Mój powód chyba nie ma znaczenia, skoro i tak mi nie pomożesz. - westchnął Todoroki.

Bakugou chwilę milczał, zanim zdecydował się odezwać:

- Chodzi o tę twoją Bezdarną cholerę?

Todoroki spojrzał na niego spokojnie, choć lekko się skrzywił.

- Nie mów tak o niej. To moja przyjaciółka. - powiedział.

- Skoro tak, to chyba nie powinna mieć przed tobą tajemnic? - Bakugou patrzył przed siebie, unikając wzrokiem Shoto. - Chyba, że jednak nie jest twoją przyjaciółką. Cholera wie, co ona sobie o tobie myśli.

Shoto gwałtownie na niego spojrzał. Może nawet zbyt gwałtownie.

- To moja przyjaciółka. - powtórzył. - I wiem, co o mnie myśli.

- A mimo to masz wątpliwości, czy ci ufa? - Bakugou uniósł brew, a na jego ustach zagrał kpiący uśmieszek. - Oboje jesteście pieprznięci.

Shoto zacisnął zęby i ruszył dalej. Nie chciał tego słuchać. Po co on w ogóle pytał o coś takiego Bakugou. Bakugou! Czego on się spodziewał?
Nagle rozległ się wybuch. Oboje odwrócili się do źródła odgłosu. Gdzieś na wzgórzu coś się paliło. Zaraz rozległy się strzały i kolejny wybuch. W głowie Todorokiego pojawiła się od razu przerażająca myśl.
Że to Hitomi jest na tym wzgórzu.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz