Hitomi wyszła z wąskiej uliczki gdzieś z boku. Rozejrzała się i ruszyła w stronę Todorokiego. Shoto zajmował się dostarczaniem lodu dla sprzedawcy, ale szybko zauważył swoją przyjaciółkę. Hitomi energicznie mu pomachała i przyczepiła dwa pistolety do paska przy krótkich spodenkach.
- Jak patrol? - zapytał chłopak, gdy podeszła bliżej.
- Spokojnie. - odparła. - Od czasu do czasu zdarzy się jakaś bójka, ale nic niebezpiecznego.
Shoto pokiwał głową. Przeskanował ją wzrokiem. Hitomi stwierdziła, że na takie luźne patrole nie potrzebuje specjalnego stroju. W dodatku, na wyspie Nabu było gorąco. W swojej kurtce z "Q" chyba by się ugotowała. Dlatego chodziła po ulicach w krótkich spodenkach i górze od dwuczęściowego stroju kąpielowego. Na głowę założyła czapkę z daszkiem i wzięła plecak z zapasem wody, by móc dłużej przebywać w terenie. Na biodrach miała pasek, do którego mogła przyczepić pistolety, w które była dziś uzbrojona. Twierdziła, że one bardziej nadają się do patroli niż cięższy karabin, czy snajperka.
Shoto w końcu odwrócił wzrok.
- Może odpocznij trochę? - powiedział. - Patrolujesz już czwartą godzinę, przyda ci się chwila luzu.
- Mam jeszcze całą butelkę wody. - Hitomi oparła dłonie na biodrach. - Mogę działać jeszcze godzinę. Potem pójdę do kwatery, odpocznę, wezmę nową wodę i wyjdę jeszcze na dwie godziny.
- Wszystko zaplanowałaś. - uśmiechnął się chłopak.
- A jakże! - roześmiała się. - Mam już opracowaną trasę patroli i wiem, na które uliczki muszę zwracać uwagę.
- Twoja mama będzie z ciebie dumna.
- Mam nadzieję.
Pani Kikuchi nie przyjechała na wyspę. Puściła Hitomi, by dalej czuwała nad klasą A, a sama musiała zostać w mieście, by tam dbać o mieszkańców. Ufała, że Hitomi da sobie radę.
Ktoś zagwizdał i rozległy się męskie głosy:
- A cóż to za piękna dama?
Hitomi obróciła się i zmrużyła oczy. Myślała, że ktoś napastuje jakąś kobietę, ale mężczyźni autentycznie patrzyli na nią. Odruchowo przysunęła się bliżej Shoto.
- Nie ma co się wstydzić, mała. - uśmiechnął się lubieżnie jeden z mężczyzn.
- Nie radzę. - położyła dłoń na pistolecie. - Odstrzelę wam łby.
- Oj, nie bądź taka. - odezwał się inny. - Chcemy tylko pogadać. Może jakiś spacer?
- Nie sądzę, bym była chętna. - skrzywiła się Hitomi.
- Ale...
- Moja przyjaciółka nie chce z wami rozmawiać. - Todoroki zmarszczył brwi. - Zostawcie ją.
- Daj spokój, nie bądź...
Nie dokończył zdania, bo gdy tylko zrobił krok w ich stronę, spod nogi Shoto wystrzelił lód i zamroził nieznajomego.
- Ochłoń trochę. - mruknął Todoroki i spojrzał na resztę.
- Dobra, dobra. - zaczęli odchodzić, mamrocząc coś pod nosem. - Już spadamy...
Shoto odmroził unieruchomionego mężczyznę, który zaraz uciekł w swoją stronę. Hitomi się uśmiechnęła.
- Dzięki, Shoto.
Todoroki przyjrzał się jej, a potem spojrzał w bok.
- Chyba zbyt przyciągasz wzrok w tym stroju, Hitomi. - powiedział. - Może... Może narzuć chociaż swoją kurtkę.
Okada zdębiała. Czy on... Czy Todoroki właśnie się czerwienił? Zaśmiała się i wyciągnęła z plecaka zwiniętą kurtkę, po czym założyła ją, zostawiając rozpiętą.
- W porządku. - zachichotała. - Idę dalej. Do zobaczenia.
Shoto skinął jej głową, podczas gdy Hitomi wciąż cicho się śmiała. Nie spodziewała się, że coś takiego, jak jej odsłonięta skóra, może onieśmielić Shoto.
~*~
Wróciła i opadła wykończona na kanapę, rzucając broń obok. Gryzak od razu wyszedł ze swojego legowiska i wskoczył na jej kolana. Shoto od razu zauważył brud i pot na jej twarzy, a także nowe nadpalenia na jej kurtce. Była zapięta. Usiadł obok niej.
- Coś się wydarzyło? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- No, niezła akcja była. - odparła i odetchnęła głęboko.
- Idź się najpierw umyć. - pomógł jej wstać.
- Jasne, ale zrób mi herbatki... Albo nie, nalej mi soku! - powiedziała jeszcze, wchodząc do łazienki. - Tylko pomarańczowego! - dodała, wpuszczając Gryzaka.
Reszta uczniów zaśmiała się, a Shoto z uśmiechem pokręcił głową. Nalał jej soku. Hitomi wróciła najpóźniej z nich wszystkich. Mimo wszystko, przyszła dokładnie tak, jak przewidziała. Po dwóch godzinach od odpoczynku. Kiedy dziewczyna wyszła z łazienki, przeciągnęła się i, ubrana w coś luźniejszego, znów opadła na kanapę z cichym stęknięciem. Todoroki posłał jej pobłażliwe spojrzenie i wręczył jej sok. Wypiła go duszkiem, odczekała chwilę i zaczęła mówić:
- Nie uwierzycie, gdzie się to stało. - powiedziała i zaczęła głaskać Gryzaka, który znów wskoczył na jej kolana.
- Gdzie? - Todoroki usiadł obok niej, a reszta przysunęła się bliżej kanapy.
- Całkiem niedaleko, w uliczce przy tej kwiaciarni. - powiedziała.
- No nieźle. - powiedział Mineta. - Kiedy ty się biłaś, ktoś tu od przyjazdu nic nie zrobił i spokojnie sobie leżał. - spojrzał znacząco na Bakugou.
- Zostałem w biurze umyślnie. - warknął blondyn. - Co byście zrobili, jak wpadliby tu złoczyńcy, a wy bylibyście w polu?
- Daj spokój. - Kirishima spojrzał na niego i położył głowę na stoliku. - Tu nie ma żadnych złoczyńców.
- Prawda. - odezwała się Hitomi. - Nie walczyłam ze złoczyńcami, tylko drobnymi przydupaskami jakiegoś gangu z zupełnie innego miasta. - już miała opowiedzieć więcej, kiedy nagle ktoś otworzył drzwi i wszedł do pokoju.
Ukazał się pan burmistrz i inni mieszkańcy, wdzięczni za pomoc. Hitomi od razu wzięła Gryzaka i czym prędzej zapięła mu smycz, bo piesek już zaczął powarkiwać. Trzymała go krótko, przy nodze i stanęła z boku, by nikogo nie przeraził pysk małego diabła.
- Mamo! Mamo! - usłyszała chłopięcy głos. - Patrz, to ona!
Hitomi rozejrzała się i zobaczyła chłopca, który celował w nią palcem, ciągnąc swoją mamę za spódnicę. Okada zaraz go rozpoznała. Uśmiechnęła się. Kobieta do niej podeszła.
- Ty wtedy pozbyłeś się tamtych opryszków? - zapytała z uśmiechem. - Jestem właścicielką kwiaciarni.
- Tak, to ja. - kiwnęła głową Hitomi.
- Bardzo ci dziękuję.
- Co oni tam robili? - zainteresowała się Hitomi.
- Może usiądźmy. To opowieść dla wszystkich. - kobieta skinęła w stronę stołu, na którym była teraz masa jedzenia.
Wszyscy usiedli. Jedni przy stole, inni pod ścianą, każdy znalazł sobie jakieś miejsce. Właścicielka kwiaciarni odchrząknęła i uśmiechnęła się, zwracając uwagę wszystkich zebranych.
- Widzicie, w mojej kwiaciarni przechowywane są bardzo stare dokumenty dotyczące dziejów tego miasta. - westchnęła. - Dzisiaj ktoś próbował je wykraść, to znaczy, że u mnie nie są już bezpieczne. Gdyby nie ta dziewczyna. - wskazała na Hitomi. - Pewnie ja i mój syn bylibyśmy w poważnych tarapatach.
- Mamo... - chłopak pociągnął ją za rękaw. - Mogę ja to opowiedzieć?
- Oczywiście. - kobieta skinęła głową.
Chłopak wstał i uśmiechnął się. Hitomi mu się przyjrzała. Teraz oceniła, że on może mieć nie więcej niż trzynaście lat.
- Widziałem wszystko całkiem przypadkiem. - oznajmił i zaczął opowiadać.
