Rozdział 37

797 79 60
                                        

Hitomi przyłożyła oko do celownika. Wypuściła kilka pocisków, które wbiły się w tarczę i spojrzała na panią Kikuchi. Profesorka z aprobatą pokiwała głową.

- Zrobiłaś duży postęp. - kiwnęła w stronę tarczy. - Trzy w środek.

Hitomi uśmiechnęła się. Były na strzelnicy już od godziny, powoli kończył im się czas, który wykupiły. Pani Kikuchi zdecydowała się odwiedzić Okadę wraz z Daizō. Blondyn wybrał się teraz na zakupy razem z Shoto. Oboje zostali wręcz wygonieni ze strzelnicy przez profesorkę, która nakazała im kupić kupę żarcia, uprzedzając, że Hitomi będzie głodna po treningu z nią. Faktycznie, Okada była już zmęczona. Pani Kikuchi robiła z nią różne ćwiczenia na celność i szybkość strzelania. Godzina z karabinem w dłoni była nie lada wyzwaniem.

- Powinnyśmy się już zbierać. - powiedziała brunetka. - Za chwilę skończy się czas i nas wyrzucą.

Pani Kikuchi parsknęła śmiechem.

- Czyżbyś tak osłabła? Stara dobra Hitomi biłaby się o dodatkowe godziny!

- Jestem bardzo dobra i stara! - postawiła się od razu Hitomi. - Ale nie chciałabym stracić w jakieś bójce mojego drugiego oka.

- No dobrze, chodźmy, piracie. - mrugnęła do niej profesorka.

Hitomi z uśmiechem przewróciła oczami. Kiedy kierowały się w stronę sklepu, gdzie było chłopcy, profesorka pouczała Hitomi, jakie jeszcze robi błędy. Jednocześnie chwaliła ją za poprawę w strzelaniu. Okada była z siebie dumna. Sama zauważyła zdecydowane postępy, o których wcześniej nawet nie śniła. Czuła się coraz lepiej i stopniowo zapominała o szklanym oku. Coraz rzadziej nosiła opaskę, zjeżdżało jej już mniej niż zwykle. Przyzwyczajała się.

Dotarły do sklepu akurat, gdy Shoto i Daizō wychodzili. Młodszy brat Hitomi skakał wokół Todorokiego, czytając na głos paragon i dzieląc się swoimi obserwacjami. Shoto uważnie słuchał młodszego chłopaka, niosąc siatki z zakupami. Hitomi pomyślała, że wyglądają jak bardzo dziwne rodzeństwo. Oboje dostrzegli ją i panią Kikuchi w tym samym momencie i podeszli do nich.

- Shoto kupił mi lizaka! - cieszył się Daizō. - I kupiliśmy masę różnych rzeczy! I widziałem taką panią w ogromnym kapeluszu i założyłem się z Shoto, że jest kwiaciarką i wygrałem!

Hitomi spojrzała na profesorkę. Ta aż pękała z dumy. Szturchnęła Hitomi w bok.

- Mój mały mistrz obserwacji. - powiedziała. - Daizō wyrośnie na świetnego informatora.

- A jak z bronią? - zapytała.

- Mama mówi, że jeszcze jestem za mały. - naburmuszył się blondyn.

- Najpierw zacznij porządnie ćwiczyć, Bąbel. - machnęła ręką profesorka. - Nie masz mięśni, to jak w tych swoich witkach chcesz utrzymać karabin?

Daizō zaczął od razu się wykłócać, że nie docenia jego mocy. Ale Hitomi zastanowiła się nad tym, jak zwraca się do profesorki. „Mama". Najwyraźniej ostatnio tak zaczął. Wcześniej była „Profesorką". Zawsze nią była. Hitomi nigdy nie nazwała ją „mamą". Może coś ją blokowało, a może po prostu Okada bała się reakcji pani Kikuchi na taką zmianę. Kobieta jednak wydawała się zachowywać całkiem normalnie.
Hitomi zorientowała się, że Shoto na nią patrzy. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. Dostrzegła w jego oczach jakąś dziwną, nieodgadnioną emocję. Nie potrafiła jej nazwać. Jakieś takie ciepło... Todoroki delikatnie się uśmiechnął.

- Dobra, załogo! - zakrzyknęła pani Kikuchi. - Idziemy do dormitorium! Wyżerka czeka! Zwołamy całą ferajnę! - mrugnęła do Shoto. - Mam nadziej, że kupiliście dużo żarcia, bo to będzie długi wieczór! Paragon na mnie, pieniądze ci oddam!

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz