Rozdział 38

798 77 149
                                        

Kotori obserwowała go z dachu. Zmrużyła oczy. Dlaczego nie przeszedł na stronę złoczyńców? Czy zachowanie Endeavora i jego dzieciństwo nie były wystarczającym powodem? Powinien popierać punkt widzenia Staina. Więc dlaczego? Dlaczego wciąż dążył do bycia bohaterem? Dlaczego miałby pójść w ślady swojego ojca?

- Nie rozumiem. - powiedziała.

Dabi uniósł brew.

- Nie rozumiem, dlaczego nie chce się zemścić. - powiedziała, wciąż patrząc na Shoto, który szedł z Hitomi na strzelnicę.

- Niektórzy nigdy się nie zmienią. - Dabi wzruszył ramionami. - Jest głupi.

Parasite spojrzała na niego i zmarszczyła brwi.

- Myślisz, że będzie taki jak Endeavor? - zapytała.

Czarnowłosy ponownie wzruszył ramionami.

- Kto go tam wie?

Kotori spojrzała w dół. Jej wzrok padł teraz na Hitomi. Zacisnęła zęby. Dlaczego ona musiała jej wszystko utrudniać? Dlaczego Hitomi? Dlaczego to nie mógł być ktoś inny? Nie chciała krzywdzić swojej siostry, ale robiła to dla jej dobra.

- Zbiera się. - powiedziała cicho.

- Może powinnaś była ją po prostu zabić? - zapytał Dabi. - Możliwe, że byłoby to najlepsze dla niej i dla nas...

Urwał, gdy Kotori spiorunowała go wzrokiem. Zrozumiał, że lepiej dla niego, jeśli się zamknie. Nakagawa potrafiła być niebezpieczna. W końcu była ważnym ogniwem. To ona, wraz z Togą, zbierała informacje, znajdywała sposoby na obejście niektórych przeszkód. Jej narzędzia ułatwiały pracę - sama zbudowała celownik, dzięki któremu unieszkodliwiła wtedy Hitomi. Miała informacje i potrafiła z nich korzystać. Była groźna. Do tego stopnia, że Dabi czasem zapominał o jej Bezdarności.

- Kiedy wróci do akcji? - zapytał.

Kotori znów spojrzała na Hitomi. Poczuła nagły zawód. Jej siostra, jej przyjaciółka... Nie potrafiła jej zrozumieć. Dlaczego nie rozumiała, że dzisiejsi bohaterowie to ścierwa, dla których nie warto się poświęcać? Dlaczego jej nie wspiera? Zmrużyła oczy. Spojrzała na młodego Todorokiego. Czy on miał w tym swój udział? W końcu był bliskim przyjacielem Hitomi. I chciał zostać bohaterem.

- Mamy mało czasu. - powiedziała. - Sądzę, że Hitomi mogła już nawet wrócić do działania. Trzeba powiedzieć Shigarakiemu.

Dabi kiwnął głową i ruszył w kierunku kryjówki. Kotori jeszcze chwilę patrzyła na dwójkę przyjaciół. Poczuła nienawiść do Shoto. Gdyby nie on, Hitomi na pewno wybrałaby właściwą drogę. Kotori nie chciała odbierać jej oka. Chciała tylko, by jej ukochana siostra odsunęła się od bohaterów. By zmądrzała. By była bezpieczna, z dala od niebezpiecznego życia jako pomocnik tych fałszywek.
Obróciła się i ruszyła za Dabim. Zabije go. Zabije Shoto, a Hitomi wreszcie będzie bezpieczna. Nie ważne, jak bardzo może ją potem nienawidzić.

~*~

Shoto przystanął, gdy razem z Hitomi byli już przed budynkiem dormitorium. Okada spojrzała na niego pytająco, trzymając w ręce butelkę wody.

- Coś się stało? - rozejrzała się.

Stało się. I to wiele. Todoroki poczuł, że nadszedł moment, w którym musi powiedzieć Hitomi, co jest na rzeczy. Powie jej to. Musi. Bo zaczynało mu to przeszkadzać. Chciał to z siebie wyrzucić.
Hitomi cierpliwie czekała, aż Shoto jej odpowie. Przyłożyła butelkę do ust i zaczęła pić. Wtedy Shoto się odezwał:

- Wiesz... Bardzo cię lubię, Hitomi. - na jego policzki wkradła się czerwień. - I to tak... Lubię-lubię.

Okada aż wypluła wodę i spojrzała na niego zaskoczona. Odkaszlnęła i uśmiechnęła się.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz