Rozdział 21

875 89 20
                                        

Shoto położył talerz z kurczakiem tuż przy Gryzaku. Piesek leżał w swoim legowisku, które Shoto przyniósł z domu Hitomi. Chłopak umieścił je w swoim pokoju, żeby jego ojciec nie marudził „że przeszkadza". Gryzak nawet nie podniósł łba. Jedynie przelotnie zerknął na Shoto i na kurczaka, po czym jakby westchnął. Todoroki rozumiał go. Był w obcym domu, bez swojej pani i na pewno czuł się okropnie. Był już środek nocy, ale ani Shoto ani Gryzak nie spali. To dlatego chłopak przyniósł pieskowi coś do jedzenia. Pomyślał, że może teraz coś zje. Bo do tej pory nie ruszył się z legowiska. Nawet raz nie warknął ani nie szczeknął. Zupełnie inny pies.
Shoto westchnął i usiadł po turecku na ziemi. Gryzak patrzył na niego kątem oka, jakby chciał się upewnić, że jest w bezpiecznej odległości.

- Musisz coś zjeść. - odezwał się cicho Shoto.

Gryzak patrzył na niego ciągle w ten sam sposób. Nawet nie drgnął. Jedynie jego spojrzenie trochę posmutniało.

- Wiem, Gryzak. - Todoroki pokiwał głową. - Ja też się o nią martwię. Ale ona z tego wyjdzie. Za niedługo wrócisz do domu.

Teraz Gryzak się poruszył. Odwrócił łebek w stronę Shoto i cichutko zaskomlał.

- Hitomi na pewno nie chciałaby, żebyś chodził głodny. - dodał po chwili Todoroki.

Gryzak powoli i ostrożnie postawił jedną łapę na podłodze. Jakby bał się, że ta zaraz się pod nim zawali. W końcu kto wie, jakie pułapki czają się w obcym domu. W dodatku było ciemno.
Shoto, wciąż siedząc po turecku, oparł się o ramę swojego łóżka. Gryzak powoli podszedł do talerza. Obwąchał kurczaka, po czym wziął go w zęby i położył przy Shoto. Potem powąchał kolana chłopaka i niepewnie wgramolił się do koszyczka ułożonego z jego nóg. Shoto na chwilę zesztywniał. Nie spodziewał się czegoś takiego po Gryzaku. Najwyraźniej nawet najbardziej agresywna istota potrzebuje czasem wsparcia. Todoroki delikatnie pogładził grzbiet pieska. Gryzak jakby się rozluźnił i zwinął w kłębek. Shoto pomyślał, że trudno mu uwierzyć, że kiedyś ten jeszcze nie taki duży piesek, będzie całkiem rosłym rottweilerem. Wziął do ręki kurczaka i zbliżył go do Gryzaka.

- Musisz coś zjeść. - powiedział. - Jutro ją odwiedzimy. Na pewno wszystko będzie dobrze.

Gryzak znów jakby westchnął, a potem zaczął obgryzać mięso. Kiedy zostały już tylko kości, piesek w końcu zasnął na kolanach Shoto. A chłopak, nie chcąc go obudzić, zasnął oparty o ramę łóżka.
W takiej pozycji rano zobaczył ich Endeavor. I nie wiedział, co ma o tym myśleć. Po raz pierwszy od dawna widział swojego syna tak przejętego.

~*~

- Pan z rodziny? - pielęgniarka uniosła brew.

- Nie, jestem przyjacielem. - odparł spokojnie Shoto.

- Nie mogę wpuścić nikogo poza rodziną. - kobieta spojrzała na niego z niejakim współczuciem. - Przykro mi. Pacjentka jest jeszcze w kiepskim stanie i lekarze jeszcze nad nią pracują. Wczoraj była jej rodzina. - przyłożyła palce do nasady nosa. - Jej opiekunka omal nie wywarzyła drzwi do sali.

Todoroki pogłaskał Gryzaka, który warknął cicho. Musiał go nieść na rękach, bo nie mógł go zostawić w domu, a w szpitalu nie chcieli, by był na smyczy, bo „brudził podłogę" (co nie było prawdą, bo łapy miał czyste). Gryzak co chwila nerwowo podgryzał koszulę Shoto. Chłopak zaczynał się przyzwyczajać.

- I naprawdę nie można nic zrobić? - zapytał.

- Niestety. - pielęgniarka bezradnie rozłożyła ręce. - Nie mogę wpuścić pana do sali. Przykro mi.

- A czy ze mną go pani wpuści? - za Todorokim rozległ się znajomy głos.

Profesor Aizawa podszedł do recepcji. Kirishima, który stał nieco dalej od razu się uśmiechnął.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz