Rozdział 35

769 81 22
                                        

- Shooootooo... - Hitomi podeszła do kanapy, na której siedział Todoroki.

- Hitomi. - chłopak spojrzał na nią i zaraz uniósł brew. - Hitomi?

Była cała niebieska. Znów trenowała w pokoju. Jej ćwiczenia przynosiły naprawdę dobre efekty, a pani Kikuchi konsultowała się ze swoją podopieczną i dawała potrzebne rady.
Chłopcy, siedzący wspólnie w salonie, z trudem powstrzymywali śmiech na widok wyczerpanej Hitomi, która szurając nogami, szła w kierunku Shoto.

- Zmęczona jestem... - jęknęła i stanęła za nim.

- Co ty nie powiesz? - uśmiechnął się lekko.

Okada położyła podbródek na jego głowie i po chwili niebieska farba zaczęła mu spływać na czoło.

- Ile trafiłaś? - zapytał spokojnie Todoroki.

- Siedem w środek, dwadzieścia trzy w tarcze, a reszta poszła na ściany. - westchnęła. - Z pięćdziesięciu strzałów.

- To o dwanaście lepiej niż przedwczoraj. - wytarł farbę, która spłynęła mu już na nos. - Idź się umyj, a ja poinformuję sprzątaczkę. Chcesz herbaty?

- Poproszę. - ściągnęła opaskę na oko.

- Owocowa?

- Tak. Z jeżynkami.

- To będzie z jeżynkami. - pokiwał głową. - A teraz idź.

- Dziękuję. - wymamrotała i powlekła się do łazienki.

Pierwszy pękł Kaminari. Roześmiał się, zachęcając tym samym do tego pozostałych.

- Nie wiedziałem, że robisz jej herbatki. - odezwał się Midoriya.

- Codziennie. - kiwnął głową Todoroki. - Zapomina pić po treningach.

- Jesteście bardzo blisko. - powiedział Kirishima. - Powiedziałbym nawet, że nadnaturalnie blisko.

Shoto zaczęły piec uszy. Postanowił jednak nie dać po sobie nic poznać.

- Czy o tym świadczy robienie herbaty?

- Nie, ale Kirishima ma rację. - Kaminari włączył się do rozmowy. - Coś jakby między wami iskrzyło.

Shoto uśmiechnął się i westchnął, po czym podniósł się z kanapy.

- Lepiej już pójdę zrobić jej herbatę. - powiedział. - Muszę jeszcze z nią pogadać o mojej poprawce egzaminu.

Nie miał wątpliwości, że gdy odszedł, jego koledzy zaczęli rozmawiać o relacji Shoto z Hitomi. Zastanawiał się, dlaczego ukrywanie tak silnego uczucia jak miłość, przychodzi mu tak trudno.

~*~

Hitomi leżała na czystym łóżku, a Gryzak ponownie pogryzał jej palce. Sprzątaczka miała idealny Dar do swojej pracy.
Ktoś zapukał do drzwi. Dobrze wiedziała, że to Shoto z jej herbatką.

- Wejdź. - rzuciła tylko.

Chłopak wszedł z kubkiem gorącego napoju. Hitomi uśmiechnęła się i podniosła do siadu. Todoroki rozejrzał się.

- Było bardzo źle? - zapytał.

- Niebiesko. - zaśmiała się Hitomi i wyciągnęła dłonie po herbatę.

Shoto mógł sobie teraz jedynie wyobrazić, jak wcześniej tutaj wyglądało. Nie raz i nie dwa widział już pobojowisko, które urządzała Okada.
Wręczył jej kubek i usiadł obok niej. Gryzak spojrzał na niego i zamerdał ogonkiem. Po chwili zaczął się kręcić obok Shoto i zaczął tarmosić go za koszulkę. Todoroki zrozumiał, że piesek chce się pobawić, więc wstał, a Gryzak od razu zeskoczył z łóżka właścicielki. Hitomi z uśmiechem patrzyła, jak Shoto szarpie się z Gryzakiem w celu zdobycia kawałka liny, którą Okada kupiła specjalnie dla pieska. Gryzak miał mocne szczęki i łatwo nie odpuszczał. Szarpał z całej siły, ale Shoto również nie puszczał liny.

- Cóż za rozgrywka. - skomentowała Hitomi, sącząc herbatę.

- To wcale nie jest takie proste. - Todoroki zaparł się bardziej.

- Ja o tym doskonale wiem. - machnęła dłonią Hitomi. - Dlatego to ty się z nim siłujesz, a nie ja.

Todoroki w końcu rozluźnił chwyt i pozwolił Gryzakowi wygrać. Piesek zaczął tarzać się po ziemi, dalej tarmosząc linę. Shoto usiadł obok Hitomi. Gryzak potrafił porządnie zmęczyć swojego przeciwnika.

- Kiedyś będzie mi pomagał. - Hitomi jakby odczytała jego myśli.

- Jak dorośnie będzie całkiem silnym psem. - dodał Shoto.

- Rottweilery są na ogół agresywne. - pokiwała głową Okada. - Ale myślę, że damy sobie radę. - wzięła łyk herbaty i po chwili dodała: - Kotori dalej działa.

Shoto gwałtownie na nią spojrzał. Hitomi powiedziała to zupełnie spokojnie, jakby rozmawiali o pogodzie. Pokiwał głową.

- Rozumiem. - powiedział. - Wyznaje ideologię Staina, prawda?

- Prawda. - potwierdziła. - Żałuję, że nie zorientowałam się wcześniej. Mogłam zwrócić uwagę na to, że często przeglądała gazety, czytała o wydarzeniach z udziałem Staina... Mogło mi podpaść, że zaczęła ćwiczyć, że coś szykuje...

- Hitomi. - przerwał jej Shoto. - Przestań.

Spojrzała na niego zaskoczona.

- Nie zmienimy już tego, co się stało. - westchnął chłopak. - Jest mi niezmiernie przykro i głupio, że znów nie udało mi się ciebie uratować. Ale nie mogę już tego zmienić. Musimy teraz zająć się tym, co będzie, a nie, co było.

Hitomi dostrzegła smutek w jego oczach. Zrozumiała, że obwiniał się o to, co się stało. Położyła mu dłoń na ramieniu.

- Hej. - uśmiechnęła się. - To nie była twoja wina.

Widząc, że nie pomogła, odłożyła kubek z herbatą na stolik nocny i obróciła się przodem do Shoto. Spojrzał na nią, a Okada chwyciła jego głowę i przyłożyła ją do swojej klatki piersiowej. Odczekała chwilę, zanim odezwała się:

- Co słyszysz?

- Bicie twojego serca. - odparł Shoto.

- No właśnie. - uśmiechnęła się. - Czyli żyję i mam się dobrze.

Todoroki chwilę jeszcze się nie ruszał, a potem objął Hitomi w talii i wsłuchał się w rytm bicia jej serca. Dziewczyna się nie ruszyła. Jeśli tego potrzebował, ona nie widziała w tym problemu. Musiała przecież dbać o swojego przyjaciela. Zupełnie tak, jak on dbał o nią.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz