- Shooootooo... - Hitomi podeszła do kanapy, na której siedział Todoroki.
- Hitomi. - chłopak spojrzał na nią i zaraz uniósł brew. - Hitomi?
Była cała niebieska. Znów trenowała w pokoju. Jej ćwiczenia przynosiły naprawdę dobre efekty, a pani Kikuchi konsultowała się ze swoją podopieczną i dawała potrzebne rady.
Chłopcy, siedzący wspólnie w salonie, z trudem powstrzymywali śmiech na widok wyczerpanej Hitomi, która szurając nogami, szła w kierunku Shoto.
- Zmęczona jestem... - jęknęła i stanęła za nim.
- Co ty nie powiesz? - uśmiechnął się lekko.
Okada położyła podbródek na jego głowie i po chwili niebieska farba zaczęła mu spływać na czoło.
- Ile trafiłaś? - zapytał spokojnie Todoroki.
- Siedem w środek, dwadzieścia trzy w tarcze, a reszta poszła na ściany. - westchnęła. - Z pięćdziesięciu strzałów.
- To o dwanaście lepiej niż przedwczoraj. - wytarł farbę, która spłynęła mu już na nos. - Idź się umyj, a ja poinformuję sprzątaczkę. Chcesz herbaty?
- Poproszę. - ściągnęła opaskę na oko.
- Owocowa?
- Tak. Z jeżynkami.
- To będzie z jeżynkami. - pokiwał głową. - A teraz idź.
- Dziękuję. - wymamrotała i powlekła się do łazienki.
Pierwszy pękł Kaminari. Roześmiał się, zachęcając tym samym do tego pozostałych.
- Nie wiedziałem, że robisz jej herbatki. - odezwał się Midoriya.
- Codziennie. - kiwnął głową Todoroki. - Zapomina pić po treningach.
- Jesteście bardzo blisko. - powiedział Kirishima. - Powiedziałbym nawet, że nadnaturalnie blisko.
Shoto zaczęły piec uszy. Postanowił jednak nie dać po sobie nic poznać.
- Czy o tym świadczy robienie herbaty?
- Nie, ale Kirishima ma rację. - Kaminari włączył się do rozmowy. - Coś jakby między wami iskrzyło.
Shoto uśmiechnął się i westchnął, po czym podniósł się z kanapy.
- Lepiej już pójdę zrobić jej herbatę. - powiedział. - Muszę jeszcze z nią pogadać o mojej poprawce egzaminu.
Nie miał wątpliwości, że gdy odszedł, jego koledzy zaczęli rozmawiać o relacji Shoto z Hitomi. Zastanawiał się, dlaczego ukrywanie tak silnego uczucia jak miłość, przychodzi mu tak trudno.
~*~
Hitomi leżała na czystym łóżku, a Gryzak ponownie pogryzał jej palce. Sprzątaczka miała idealny Dar do swojej pracy.
Ktoś zapukał do drzwi. Dobrze wiedziała, że to Shoto z jej herbatką.
- Wejdź. - rzuciła tylko.
Chłopak wszedł z kubkiem gorącego napoju. Hitomi uśmiechnęła się i podniosła do siadu. Todoroki rozejrzał się.
- Było bardzo źle? - zapytał.
- Niebiesko. - zaśmiała się Hitomi i wyciągnęła dłonie po herbatę.
Shoto mógł sobie teraz jedynie wyobrazić, jak wcześniej tutaj wyglądało. Nie raz i nie dwa widział już pobojowisko, które urządzała Okada.
Wręczył jej kubek i usiadł obok niej. Gryzak spojrzał na niego i zamerdał ogonkiem. Po chwili zaczął się kręcić obok Shoto i zaczął tarmosić go za koszulkę. Todoroki zrozumiał, że piesek chce się pobawić, więc wstał, a Gryzak od razu zeskoczył z łóżka właścicielki. Hitomi z uśmiechem patrzyła, jak Shoto szarpie się z Gryzakiem w celu zdobycia kawałka liny, którą Okada kupiła specjalnie dla pieska. Gryzak miał mocne szczęki i łatwo nie odpuszczał. Szarpał z całej siły, ale Shoto również nie puszczał liny.
- Cóż za rozgrywka. - skomentowała Hitomi, sącząc herbatę.
- To wcale nie jest takie proste. - Todoroki zaparł się bardziej.
- Ja o tym doskonale wiem. - machnęła dłonią Hitomi. - Dlatego to ty się z nim siłujesz, a nie ja.
Todoroki w końcu rozluźnił chwyt i pozwolił Gryzakowi wygrać. Piesek zaczął tarzać się po ziemi, dalej tarmosząc linę. Shoto usiadł obok Hitomi. Gryzak potrafił porządnie zmęczyć swojego przeciwnika.
- Kiedyś będzie mi pomagał. - Hitomi jakby odczytała jego myśli.
- Jak dorośnie będzie całkiem silnym psem. - dodał Shoto.
- Rottweilery są na ogół agresywne. - pokiwała głową Okada. - Ale myślę, że damy sobie radę. - wzięła łyk herbaty i po chwili dodała: - Kotori dalej działa.
Shoto gwałtownie na nią spojrzał. Hitomi powiedziała to zupełnie spokojnie, jakby rozmawiali o pogodzie. Pokiwał głową.
- Rozumiem. - powiedział. - Wyznaje ideologię Staina, prawda?
- Prawda. - potwierdziła. - Żałuję, że nie zorientowałam się wcześniej. Mogłam zwrócić uwagę na to, że często przeglądała gazety, czytała o wydarzeniach z udziałem Staina... Mogło mi podpaść, że zaczęła ćwiczyć, że coś szykuje...
- Hitomi. - przerwał jej Shoto. - Przestań.
Spojrzała na niego zaskoczona.
- Nie zmienimy już tego, co się stało. - westchnął chłopak. - Jest mi niezmiernie przykro i głupio, że znów nie udało mi się ciebie uratować. Ale nie mogę już tego zmienić. Musimy teraz zająć się tym, co będzie, a nie, co było.
Hitomi dostrzegła smutek w jego oczach. Zrozumiała, że obwiniał się o to, co się stało. Położyła mu dłoń na ramieniu.
- Hej. - uśmiechnęła się. - To nie była twoja wina.
Widząc, że nie pomogła, odłożyła kubek z herbatą na stolik nocny i obróciła się przodem do Shoto. Spojrzał na nią, a Okada chwyciła jego głowę i przyłożyła ją do swojej klatki piersiowej. Odczekała chwilę, zanim odezwała się:
- Co słyszysz?
- Bicie twojego serca. - odparł Shoto.
- No właśnie. - uśmiechnęła się. - Czyli żyję i mam się dobrze.
Todoroki chwilę jeszcze się nie ruszał, a potem objął Hitomi w talii i wsłuchał się w rytm bicia jej serca. Dziewczyna się nie ruszyła. Jeśli tego potrzebował, ona nie widziała w tym problemu. Musiała przecież dbać o swojego przyjaciela. Zupełnie tak, jak on dbał o nią.
