Rozdział 12

1K 94 56
                                        

Hitomi siedziała na drzewie. Wygodna kurtka z białym „Q" nie krępowała jej ruchów i teoretycznie mogła siedzieć w dowolnej pozycji, ale bądźmy szczerzy - jak wygodne mogło być drzewo?

No super, jeszcze tyłek mi zdrętwiał... pomyślała wściekła Hitomi.
Nic się nie działo. Było spokojnie, żadnych złoczyńców, żadnych Lig, niczego. Hitomi miała nadzieję, że będzie jakaś akcja, a tu taki klops. Westchnęła cicho i spojrzała zza liści w stronę okna. Na tym piętrze lekcje miały same nieznane jej osoby. Todoroki miał wyżej. Rany, zajrzałaby do tamtej klasy. Spotkałaby się z nimi, pogadała i pewnie wyszliby na jakieś jedzonko! Ale Hitomi nie mogła tego zrobić. Dostała rozkaz, by działać w tajemnicy. Musiała się go trzymać. Poza tym, ostatnio Shoto obiecał jej, że jeśli tylko znajdzie czas, to pójdą do knajpki. Ostatnio często wracali razem ze szkoły, a raczej Hitomi odprowadzała Todorokiego pod dom.

Ale nuda... jęknęła w myślach.
Spojrzała na swoje dłonie. Wczoraj była u Recovery Girl. Po ugryzieniach nie było śladu. Hitomi poczuła ukłucie zazdrości. Taki Dar był niesamowity. Ona musiała polegać na apteczce. Otrząsnęła się z zamyślenia. Cholera, profesorka już by ją ukatrupiła za brak koncentracji.
Hitomi westchnęła i wzięła w palce kosmyk fioletowych włosów. O Boże, jak ona już chciała mieć swój stary kolor! Farba sprawiała, że czuła, jakby miała perukę na włosach. To nie były jej włosy! Była dumna ze swoich brązowych włosów, a profesorka zrobiła jej coś takiego! Skandal!

Okada oparła się o konar drzewa. Mogła się bardziej opierać. Bała się tej misji. Czuła się sama. Zawsze miała przy sobie Kotori albo Daizō. A tu? Musiała polegać wyłącznie na sobie. Przygotowanie, obserwacja, działanie - dopiero teraz Hitomi poczuła ciężar tego wszystkiego. Wcześniej nie zwracała na to aż takiej uwagi. Nie musiała.
Zaburczało jej w brzuchu. Zerknęła na zegarek. Do przerwy miała jeszcze trochę czasu, co znaczyło, że mogła spokojnie zapukać w okno do pokoju nauczycielskiego. Profesor Aizawa przetrzymywał jej śniadanie na swoim miejscu. Czasem to Present Mic jej je wydawał, ale zazwyczaj był to właśnie wychowawca 1-A.

Zeskoczyła z drzewa i wspięła się na inne. Kiedy była już na wysokości właściwego okna, zawiesiła linkę na jednej z gałęzi i zrobiła z niej lianę. Zawiązała linkę wokół swojej talii. Zeskoczyła z gałęzi. Lina się naprężyła, a Hitomi, niczym prawdziwy Tarzan, wylądowała na parapecie okna pokoju nauczycielskiego. Zapukała dwukrotnie i przycisnęła twarz do szyby. Zobaczyła żółty śpiwór. Po chwili się obrócił i wyjrzała z niego zaspana twarz profesora Aizawy. Ten zaś, gdy tylko zobaczył, płaską w tym momencie, twarz Hitomi, od razu się obudził i wręcz wzdrygnął na jej widok. Na tę reakcję dziewczyna nadęła policzki. Przecież nie mogła wyglądać aż tak źle!
Profesor podniósł się i wyjął pudełko z jej bento. Hitomi natychmiast wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Aizawa podszedł do okna i je otworzył. Hitomi usiadła na parapecie.

- To było najgorsze, co kiedykolwiek widziałem zaraz po przebudzeniu. - powiedział beznamiętnie profesor.

Okada wzięła od niego swoje bento i wzruszyła ramionami.

- Niestety, Miss Piękności nie jestem.

Włożyła do ust pierwszy kęs i ze smakiem zaczęła zajadać. Bujała nogami w powietrzu, nie bała się spaść. Lina by ją przytrzymała, a poza tym, Hitomi miała dobry zmysł równowagi. Odwróciła się do nauczyciela, który układał coś na swoim biurku.

- Panie Aizawaaaa... - jęknęła dziewczyna.

- Czego jeszcze chcesz?

- Nudno mi...

- To już nie mój problem. - profesor wszedł do swojego śpiwora.

Hitomi prychnęła i położyła się na plecach.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz