- Okada. - profesor Aizawa wszedł do sali, w której leżała Hitomi. - Jak się czujesz?
Brunetka gładziła bezwiednie Gryzaka po głowie, podczas gdy ten podgryzał jej palce. Nie spojrzała na profesora. Wzrok utkwiła w jakimś punkcie za oknem.
- Znośnie. - odparła.
Bez ekscytacji. Hitomi zawsze mówiła wszystko z emocjami, żywiołowo. Teraz tak nie było. Aizawa westchnął.
- Kikuchi była? - zapytał.
- Była.
- I jak?
- Nijak.
Aizawa znów westchnął. Spodziewał się tego. Kikuchi mówiła, że Hitomi jest teraz przybita i trudno się z nią rozmawia. Na pewno ma teraz w głowie prawdziwy bałagan. Ale to wciąż było takie dziwne.
- Mogłabyś rozwinąć? - próbował dalej bohater.
Hitomi milczała. Bandaż na jej głowie przechodził przez prawą górną część twarz, zasłaniając prawe oko.
- Moi uczniowie bardzo chcieliby się z tobą spotkać. - powiedział Aizawa.
To była prawda. Od kilku dni wiercili mu dziurę w brzuchu, kiedy będą mogli ją odwiedzić. Szczególnie Todoroki. Aizawa nie spodziewał się, że ktoś tak opanowany i spokojny jak on, może tak gorliwie prosić o chociaż jedno spotkanie. Jednak Aizawa cierpliwie mówił im, że póki co, nie jest to możliwe. Ale myślał też, czy Todoroki, jako jej przyjaciel, nie mógłby jej pomóc taką wizytą.
- Lepiej nie. - odpowiedziała Hitomi.
W końcu spojrzała na profesora. Jednym okiem. Bo drugiego przecież już nie miała. Nie było w tym spojrzeniu żadnej radości, która była tak charakterysztyczna dla oczu Hitomi. Teraz była po prostu przybita i rozgoryczona.
- Nie chcę, żeby widzieli mnie w takim stanie. - powiedziała. - Potrzebuję czasu, by dojść do siebie.
- Myślę, że jakieś spotkanie dobrze ci zrobi. - powiedział Aizawa. - Na przykład z Todorokim.
- Sama nie wiem. - skrzywiła się lekko.
- On bardzo chciałby cię odwiedzić. - ciągnął nauczyciel.
Hitomi zamilkła. Odwróciła wzrok w stronę okna. Minęło już kilka dni od kiedy tu leżała. Kikuchi codziennie ją odwiedziała, starała się jakoś pobudzić, ale nic nie działało. Aizawę wcale to nie dziwiło. Sami Ikuko i Daizō też nie byli w najlepszym stanie. W końcu Kotori należała do ich rodziny, a nagle okazała się zdrajczynią, która odebrała Hitomi oko. To oczywiste, że bardzo to przeżyli.
- Przyprowadzę go jutro po południu. - powiedział Aizawa.
Hitomi zacisnęła usta i pokiwała głową. Profesor ma rację. Spotkanie z Shoto na pewno dobrze jej zrobi. W końcu musi się jakoś podnieść.
~*~
- Hitomi? - Shoto niepewnie wszedł do sali.
Hitomi oderwała wzrok od okna. Chciała się uśmiechnąć, naprawdę. Tylko kąciki jej ust odmówiły posłuszeństwa i po prostu skinęła głową na powitanie.
Shoto wszedł głębiej do pokoju i usiadł na skraju łóżka. Gryzak od razu do niego podszedł i polizał jego dłonie. Todoroki lekko się uśmiechnął i spojrzał na Hitomi.
- Niedługo będziemy mieli zajęcia na stażu. - powiedział.
Hitomi pomyślała, że to dziwne z jego strony. Ale było jej miło, że w końcu nie usłyszała pytania: „jak się czujesz?". Bo niby jak miała się czuć po utracie oka?
