Rozdział 28

854 78 20
                                        

Hitomi wpatrywała się uparcie w kosz. Zmrużyła oczy. Da radę. Co to dla niej? Rzucić piłką, też coś...

- No to jazda... - mruknęła.

Chwyciła piłkę i wymierzyła. Zważyła ją w rękach i odetchnęła głęboko. Da radę. Jakiś początek musi być.
Gryzak leżał w swoim legowisku, uważnie obserwując działanie swojej pani. Hitomi znów głęboko odetchnęła, rzuciła jeszcze jedno spojrzenie na kosz, po czym w końcu zdecydowała się zamknąć oczy. Nic nie widząc, chwilę się wahała, zanim rzuciła piłkę tam, gdzie według niej powinien stać kosz. Otworzyła oczy i zobaczyła, jak piłka wpada do kosza. Nie był to czysty rzut, ale jak na pierwszy raz, Hitomi uznała go za w miarę znośny. Uśmiechnęła się z satysfakcją. Pierwszy rzut z zamkniętymi oczami zakończony sukcesem. Spojrzała na tarczę do rzutek. Tak, tym zajmie się później. Małymi kroczkami będzie zmierzała w kierunku spełnienia swego marzenia.

~*~

Shoto spotkał profesora Aizawę tuż pod drzwiami do pokoju Hitomi. Gdy tylko profesor go dostrzegł, skinął głową.

- Dzień dobry. - powiedział Todoroki.

- Chcesz ją odwiedzić przed jutrem? - zapytał Aizawa.

- Tak. Chyba jest jej przykro, że nie może pojechać z nami.

Aizawa pokiwał głową. Podjęto decyzję, że Hitomi powinna zostać na ten jeden dzień. Jutro miał się odbyć egzamin na Licencję Bohatera, nie było potrzeby, by Hitomi tam była. Poza tym, pani Kikuchi znalazła dla niej zadanie. I właśnie o tym Aizawa miał poinformować Hitomi.
Shoto otworzył drzwi, jednocześnie stojąc z boku. Wydarzenie z farbą nauczyło go, że lepiej nie kusić losu i bezpiecznie zaczekać pięć sekund na boku. Gdy z pokoju nie wyleciała żadna farba, piłka, czy rzutka, Shoto zdecydował się wejść. Za nim podążył Aizawa. Stanęli na progu pokoju i wpatrywali się w pobojowisko, które urządziła Okada.

Wszystko było niebieskie. Pochlapane były nie tylko tarcze, ale także wszelka przestrzeń pomiędzy nimi. Hitomi leżała na plecach, na środku pokoju, wpatrzona w sufit. Zobaczyła ich kątem oka i jedynie uniosła dłoń na powitanie. Sama również była upaćkana niebieską farbą.

- Hitomi? - Shoto rozejrzał się jeszcze raz. - Co tu się stało?

- Ćwiczenia się stały. - odparła nadzwyczaj spokojnie. - A cóżby innego?

- Jakie ćwiczenia? - Aizawa uniósł brew. - Co ty znowu wyrabiasz, Okada?

- Przecież mówię, że ćwiczę. - Hitomi była wyraźnie zmęczona, bo nie miała chyba nawet siły na emocje. - Udało mi się wrzucić pięć piłek z zamkniętymi oczami, a potem zaczęłam z rzutkami. Za siódmym razem mi się udało i potem poszło jak z płatka. A potem stwierdziłam, że co mi tam, poćwiczę normalnie. No i proszę. - rozejrzała się. - Mam za swoje.

Aizawa westchnął, choć z trudem powstrzymywał śmiech. Nie mógł uwierzyć, że coś takiego strzeliło jej do głowy.

- Poproszę potem sprzątaczkę, by tutaj użyła swojego Daru. - powiedział. - Masz szczęście, że ciebie lubi, bo przy niektórych klnie jak szewc.

- No, szczęście, szczęście... - wymamrotała jakby w transie Hitomi.

- Pani Kikuchi ma dla ciebie na jutro zadanie. - powiedział profesor. - Masz eskortować jakąś grupkę bogatych przedsiębiorców. Luźna misja, bez stresu. Powinno pójść jak po maśle.

- Dobrze. - kiwnęła głową na znak, że przyjęła do wiadomości.

- Todoroki, przypilnuj, by potem wypoczęła. Niech się zdrzemnie.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz