Dłonie Hitomi drżały, gdy chwytała pierwszą rzutkę. Minęło już trochę czasu, więc nadeszła pora na poważniejszy trening. Wzięła głęboki oddech. Nie ma co panikować. To przecież tylko rzutka. Na pewno nie będzie tak źle. A zresztą, nie musi trafić za pierwszym razem w sam środek. Jeśli trafi w obszar tarczy, to już będzie dobrze.
- Wszystko w porządku? - zapytał Todoroki, który siedział na jej łóżku. - Możesz jeszcze z tym poczekać. Nikt cię nie goni.
Uśmiechnęła się do niego. Gryzak siedział na jego kolanach i domagał się pieszczot.
- Sama siebie gonię. - powiedziała. - Muszę próbować.
Shoto uśmiechnął się lekko. Tak dla dodania jej odwagi. Dziewczyna znów odwróciła się do tarczy. Todoroki przechylił głowę. Przyjrzał się jej figurze. Sam nie wiedział, dlaczego, ale ostatnio patrzył na nią jakoś inaczej. Hitomi dbała o swoją kondycję. Kontynuowała swoje codzienne poranne bieganie i często pomagała niektórym uczniom w treningu walki wręcz. Sama również wtedy wiele się uczyła, Todoroki był tego świadkiem. Na początku miała problemy z precyzyjnym ocenianiem sytuacji, jedno oko wcale nie ułatwiało jej zadania. Ale z czasem się przyzwyczaiła i udawało jej się obezwładnić przeciwnika. Ćwiczyła rzuty do celu przy każdej okazji: kiedy wyrzucała śmieci do kosza, ćwicząc w pokoju z piłkami, rzucając do miski lub innego wyznaczonego sobie celu.
Była niesamowita. Zdolna i... Shoto upomniał się w myślach. Znów zamyślił się nad tym, że Hitomi jest ładna. Skarcił się za to. Nie patrzył przecież na wygląd. Co się z nim ostatnio działo?
Hitomi w końcu zdecydowała się rzucić. Rzutka poleciała prosto i wbiła się w tarczę. Nie w środek, ale niewiele brakowało. Okada podskoczyła zadowolona i klasnęła w dłonie. Z radości podbiegła do Shoto i pocałowała go w czubek głowy. Chłopak poczuł, jak zaczynają piec go policzki. Patrzył lekko zawstydzony, jak Hitomi podśpiewuje, że jej się udało, tańcząc z radości i poczuł ciepło w sercu. I wtedy zdał sobie sprawę z tego, co się z nim dzieje.
Zdał sobie sprawę, że zakochał się w Hitomi.
~*~
- Fuyumi? - Shoto zajrzał do kuchni.
- Tak, Shoto? - dziewczyna uśmiechnęła się. - Co się stało?
- Mam do ciebie pytanie... - niepewnie wszedł głębiej do pokoju.
Fuyumi usiadła przy stole i zachęciła go gestem, by kontynuował.
- Mi... Ja... - Shoto odchrząknął. - Zakochałem się.
Fuyumi aż się zapowietrzyła. Chwilę patrzyła na niego oczami wielkimi jak talerze, by w końcu zapytać.
- A w kim?
- W Hitomi.
Shoto powiedział to tak spokojnie, jakby mówił o pogodzie, podczas gdy Fuyumi właśnie przeżyła podwójny zawał. Nie spodziewała się tego.
Natsuo zajrzał do kuchni, a jego rozdziawione usta świadczyły o tym, że wszystko słyszał.
- Mówisz na serio? - zapytał.
- Tak.
Fuyumi zaraz się uśmiechnęła i spojrzała na Natsuo.
- Mówiłam.
- Nie dam ci dwóch dych! - zaraz zaczął się bronić chłopak.
- O co chodzi? - Shoto uniósł brew.
- Założyliśmy się z Natsuo, kiedy się w niej zakochasz. - wyjaśniła Fuyumi. - Ja trafiłam. Natsuo dał ci więcej czasu.
- Czy to było aż tak oczywiste? - Shoto nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu.
- Nie, ale jesteś naszym bratem. - westchnął Natsuo i objął go ramieniem. - Za dobrze cię znamy.
Shoto westchnął i usiadł obok Fuyumi. Siostra spojrzała wyczekująco na Natsuo, a ten, mamrocząc coś pod nosem, wyjął z kieszeni pieniądze i wręczył je jej.
- No to co masz zamiar z tym zrobić? - zapytała Fuyumi Shoto.
- Nie wiem... Tak naprawdę... - chłopak złapał się za kark.
- Ja wiem! - wykrzyknął Natsuo. - Kwiaty! Gitara! Pełnia księżyca! I buzi! - cmoknął.
- Natsuo...
- Tak?
- Ja nie umiem grać na gitarze. - przypomniał mu spokojnie Shoto.
- Och... No to klops. - Natsuo złapał się na kark.
- Nie słuchaj tego głupka, Shoto. - machnęła ręką Fuyumi.
- Hej! - oburzył się Natsuo.
- Posłuchaj, musisz być cierpliwy. Hitomi to złota dziewczyna i na pewno wie, że jesteś wartościową osobą. Myślę, że powinieneś jej powiedzieć, co czujesz i przekonać się, czy ona też tak ma.
- Ale koniecznie załóż do tego szczęśliwe skarpetki! - przypomniał mu Natsuo.
Shoto uśmiechnął się. Wiedział, że złożenie wizyty rodzeństwu w tej sprawie będzie dobrym pomysłem. Nie wiedział tylko, jak powiedzieć o tym Hitomi. Jeszcze nie był pewien, czy to odpowiedni moment. Fuyumi miała rację - powinien poczekać.
Usłyszeli trzask zamykanych drzwi. Po chwili zobaczyli Endeavora. Bohater spojrzał na Shoto.
- Shoto. - odezwał się. - Słyszałem, że twoja koleżanka straciła oko.
Chłopak się zawahał. Dlaczego miałoby to obchodzić Endeavora? Przecież ten człowiek pewnie nawet jej nie lubił.
- Tak. - odparł.
Endeavor pokiwał głową. Jakby było mu... Przykro? Shoto sam był zaskoczony tą myślą. Mężczyzna już więcej nic nie powiedział, tylko poszedł do swojego pokoju.
Shoto podniósł się z miejsca i uśmiechnął się do rodzeństwa.
- Dziękuję wam. - powiedział.
- Żartujesz? - Natsuo machnął ręką. - Przecież to oczywiste, że w takich sprawach ci pomożemy.
Fuyumi przewróciła rozbawiona oczami i uśmiechnęła się do Shoto. Chłopak wkrótce wyszedł i wrócił do dormitorium. Wciąż myślał o tym, jak właściwie ma powiedzieć Hitomi to, co czuje.
