Rozdział 17

965 93 18
                                        

Okada siedziała po turecku na dachu autobusu. Do cholery, ależ ona chciała być w środku! Ale nie, bo... Bo nie! Nie dostała żadnego argumentu, tylko rozkaz. A kiedy zaczęła się kłócić, profesor Aizawa postawił jej ultimatum - albo się posłucha, albo wraca do pani Kikuchi.

- Głupi dziad... - burknęła pod nosem.

Oczywiście, że wybrała posłuszeństwo! Cała misja bardziej ją zainteresowała i nie chciała opuszczać swoich nowych znajomych. Ale po co niby miała znów zostać niezauważona? Przecież mogła równie dobrze patrolować ze środka autobusu!
Prychnęła pod nosem. Niech im będzie. Hitomi miała wrażenie, że za niedługo coś się wydarzy. Co prawda był to niby zwykły letni obóz dla młodych bohaterów, ale coś się zbliżało. Hitomi wiedziała to nie z powodu przeczuć, a obserwacji. Przez te wszystkie dni, kiedy pilnowała terenu szkoły, co chwila coś widziała. A raczej kogoś. Ludzka sylwetka, która wyraźnie obserwowała z daleka szkołę. Hitomi parę razy wspominała o tym dyrektorowi Nezu. Jednak tajemnicza osoba nigdy się nie zbliżyła. Okada miała wrażenie, że ten ktoś też obserwuje szkołę, zupełnie jak ona, ale pod innym kątem. W innym celu. I to ją niepokoiło.

Otrząsnęła się z zamyślenia. Dotknęła opaski na głowie i okulary opadły na jej oczy. Rozejrzała się. Brała tę misję na poważnie. Nie mogła zawieść. Gogle wyostrzyły obraz i Hitomi szukała jakichkolwiek niepokojących oznak. Zerknęła na strome zbocze, wzdłuż boku którego jechali. Nagle poderwała się na nogi. Stanęła w rozkroku, by utrzymać równowagę i przyłożyła oko do celownika, by wymierzyć na szczyt zbocza. Ktoś tam stał. Okulary wyostrzyły obraz i Hitomi dostrzegła osobę w czarnym, długim płaszczu. Kaptur skutecznie zasłaniał twarz nieznajomego. Na jego plecach Hitomi zobaczyła karabin. Na chwilę osoba odwróciła się w stronę Okady, ale dziewczyna wciąż nie widziała jej twarzy. Dostrzegła jedynie ciemną chustę zasłaniającą nos i usta. Tajemnicza postać nagle się odwróciła i odeszła. Hitomi straciła ją z oczu.
Dziewczyna szybko wyjęła telefon. Wybrała numer do profesora Aizawy i poczekała, aż ten odbierze.

- Nie, Okada, nie możesz wejść. - rzucił jej na powitanie.

- Profesorze, nie o to chodzi. - powiedziała poważnie Hitomi. - Chyba ktoś nas śledzi. Ile jeszcze do celu?

Profesor na chwilę umilkł.

- Widziałaś go?

- Zamaskowany. Uciekł.

- Za pięć minut będzie postój. - ściszył głos. - Kiedy staniemy, nie schodź z dachu albo zejdź za autobus, tak żeby cię nie zauważyli. Podczas postoju uczniowie odbędą test. Zejdziesz trochę później i przypilnujesz, by nic im się nie stało, dobrze?

- Tak jest. - odparła Hitomi.

- Czuwaj. Jak coś jeszcze zobaczysz, to dzwoń.

- Tak jest.

Rozłączyła się.
Za pięć minut faktycznie stanęli. Hitomi poczekała, aż wszyscy wyjdą, po czym zeskoczyła miękko na ziemię za autobusem. Obserwowała wszystkich zza szyby pojazdu. Dostrzegła Todorokiego i uśmiechnęła się lekko. Musiała mu powiedzieć, że nie jedzie na ten obóz, bo ma inne zadanie i czuła się źle z tego powodu. Musi go potem przeprosić. Cóż, taka praca. Odwróciła się i spojrzała w górę, na zbocze. Nikogo nie było.

Nie minęło dużo czasu, kiedy ziemia się zatrzęsła, a młodzi bohaterowie runęli w dół, w ramach pierwszego testu. Dopiero wtedy Hitomi wyszła z ukrycia i stanęła obok profesora Aizawy. Zdjęła karabin z pleców, czekając na jego pozwolenie.

- O, a ty to kto? - blondwłosa Pixie-Bob już była przy niej.

- Okada Hitomi! - uśmiechnęła się dziewczyna. - Prywatna ochrona, Bezdarna strzelczyni.

Quirkless - Todoroki Shoto x OCOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz