Hitomi przeskoczyła na dach kolejnego budynku. Wylądowała cicho dzięki butom o specjalnych podeszwach. Kotori jej je zrobiła. Czarne, wygodne kozaki doskonale wypełniały swoją rolę. Równie czarny płaszcz doskonale ją maskował, dzięki czemu była wręcz niewidoczna wśród wszechobecnej ciemności.
Zatrzymała się i rozejrzała. To ten dach? Tak, to ten. Była w domu.
Weszła przez drzwi umieszczone na dachu kamienicy i zeszła kilka pięter w dół. Wyjęła klucze, otworzyła drzwi i weszła do środka. Odetchnęła głęboko i zdjęła płaszcz. Z drugiego pokoju dobiegały jakieś dźwięki, pewnie telewizor. Zaraz, zza progu wyjrzała promienna twarz Daizō:
- Siostra, chodź! Za chwilę wiadomości! - powiedział blondyn i znów zniknął w dużym pokoju.
Hitomi odłożyła zawieszony na plecach karabin na stojak przy szafie i zdjęła buty. Weszła do dużego pokoju. Na kanapie siedział Daizō, zajadając się popcornem i patrząc w skupieniu na telewizor. Wyławiał informacje, zapamiętywał i przechowywał jako dane. Urodzony informator. Był cztery lata młodszy od Hitomi, ale, ku rozpaczy Okady, przerósł ją o kilka centymetrów (Hitomi niestety należała do niskich). Został podrzucony pani Kikuchi jako mały, czteroletni bąbel (dlatego tak też nazywała go Hitomi). Podobno był z Domu Dziecka, ale wychowawcy go zostawili pod tymi drzwiami, jedynie z kartką na do widzenia. Tym sposobem Suzuki Daizō został najmłodszym członkiem rodziny.
Przy dużym stole, nieco dalej w dużym pokoju, stała Kotori, która coś majstrowała przy jakimś starym karabinie. Rudowłosa dziewczyna miała smykałkę do majsterkowania. Zawsze opanowana, pomysłowa i precyzyjna - ich prywaty mechanik.
Pani Kikuchi siedziała z kolei w fotelu, jak na tronie. Ta to dopiero była! Mimo wyraźnego rozluźnienia na twarzy, Hitomi miała świadomość, że ta kobieta właśnie analizuje wiadomości z telewizji, pilnuje Kotori, by czegoś nie wysadziła i układała w głowie zestaw pytań do Okady. Znakomity taktyk i jednocześnie mistrzyni wszelkiej broni. Mentor i idol Hitomi.
- Byłam na strzelnicy. - brunetka uprzedziła pytanie pani profesor.
- Domyśliłam się. - kobieta poprawiła okulary. - Co trzymasz w kieszeni?
Hitomi odruchowo się tam złapała. Skąd ona to wiedziała?
- Założyłam się o twoje dwie stówy. - wyjaśniła.
Pani Kikuchi gwałtownie na nią spojrzała. Zmierzyła Hitomi zaniepokojonym, a jednocześnie surowym spojrzeniem.
- Zwariowałaś?
- Gość był twardy. - ciągnęła Okada, siadając na kanapie, obok Daizō. - Mieliśmy minutę i strzelił siedemdziesiąt cztery celne.
- Hitomi, nie możesz tak robić. - powiedziała profesor. - Nie mamy na to pieniędzy.
- Profesorko, proszę cię... - Hitomi spojrzała na nią z triumfem w oczach. - Ja strzeliłam dziewięćdziesiąt jeden. - wyciągnęła z kieszeni podwojoną sumę, którą pożyczyła.
Pani Kikuchi uśmiechnęła się, wyraźnie dumna. Hitomi rzuciła jej pieniądze, a ona przeliczyła i schowała je do kieszeni. Zaraz spoważniała.
- Na przyszłość mów mi o takich rzeczach. - powiedziała.
- Tak jest. - Hitomi spuściła głowę ze skruchą.
- Kotori, zaraz śrubokręt ci spadnie. - powiedziała profesor, odwracając się do telewizora.
Nakagawa złapała narzędzie, zanim spadło i położyła w bezpieczniejsze miejsce. Hitomi przeciągnęła się i poruszyła ramionami. Tak, dzisiaj zdobyła dobry wynik. Był o cztery strzały lepszy niż ostatnio. Strzelała też znacznie celniej i szybciej. Ale jeszcze nie wystarczająco. Rzuciła dyskretne spojrzenie na swoją nauczycielkę. To pani Kikuchi wszystkiego ją nauczyła. Strzelania, walki, sprawności. Mówiła, że ma zadatki na dobrego strzelca, tak jak Kotori na znakomitego mechanika, a Daizō na świetnego informatora. Każde z ich trójki miało swoje zalety, a razem tworzyli zgraną drużynę. Zdarzały się okazje, że pani Kikuchi pozwalała im załatwić jakieś zlecenie. Wtedy Kotori szykowała sprzęt, Daizō informacje, a Hitomi... Cóż, Hitomi zajmowała się częścią praktyczną. To ona była najsprawniejsza, choć pani Kikuchi zawsze wypominała jej, że działa za szybko i czasem nieprzemyślanie. I pomimo swojego marnego metra pięćdziesiąt dwa i pół wciąż lepiej sobie radziła w terenie niż dwójka pozostałych.
- Zaraz zaczną mówić o rankingu bohaterów. - odezwał się Daizō.
- Jak tam w szkole, Bąbel? - Hitomi zmierzwiła mu włosy.
- Hitomi, mówiłem ci już, żebyś mnie tak nie nazywała. - chłopak nadął policzki.
- Sorki, Bąbel. - mrugnęła do niego.
- W szkole było dobrze. - burknął Daizō.
Daizō jako jedyny z ich trójki chodził do szkoły. Ich edukacja szkolna kończyła się w wieku 15 lat, czyli tuż po ukończeniu gimnazjum. Hitomi miała już lat 16 i cieszyła się wolnością... No, może nie do końca. Profesorka nie mogła przecież pozwolić, by jej przybrane dzieci były niewykształcone! Sama była nauczycielką i dalej tłukła do głów swoich córek różne przedmioty. Powód takiego cyklu edukacji? Bardzo prosty. Dzieci ze szkoły nie chciały się przyjaźnić z Bezdarnymi. Nie potrafiły znaleźć wspólnego języka, traktowały ich jak dziwaków. Ewenementy. Bo niejako takimi byli.
- All Might znów na szczycie! - ogłosił głos z telewizji. - Symbol Pokoju niezmiennie pozostaje numerem 1, który wczoraj uratował ponad dwieście ludzkich żyć po zawaleniu się bloku w centrum miasta!
- Ten to się ma dobrze. - mruknęła Hitomi, z podziwem patrząc na zdjęcia All Might'a.
- Pozory mogą mylić. - odarła pani Kikuchi. - Praca bohatera to nie kiziu-miziu, tylko poważna robota. - westchnęła ciężko. - Niestety, teraz coraz rzadziej spotyka się dobrych bohaterów.
Teraz nawet Kotori zerknęła znad swojego sprzętu na telewizor. Wymieniły z Hitomi krótkie spojrzenie. Pani Kikuchi wiedziała, co mówi. Nigdy nie kłamała. Miała kontakt z bohaterami od wielu lat. Ale od kiedy organizacja...
Hitomi otrząsnęła się z nieprzyjemnych myśli. „Quirkless" nie istniała już dobre pięć lat. Została tylko ich czwórka. Czwórka Bezdarnych, wciąż gotowych do poświęcenia, by pomóc bohaterom i bezbronnym ludziom.
- Niedługo odbędzie się Festiwal Sportowy UA. - zmieniła temat pani Kikuchi. - Zostaliśmy zaproszeni.
- Co? - cała trójka spojrzała na nią zaskoczona.
Hitomi poczuła narastającą ekscytację. Po raz pierwszy będą mieli okazję być na miejscu, gdzie kandydaci na bohaterów będą prezentować swoje umiejętności! Czad!
- Ale nie będziemy tam tylko spacerować, bawić się i jeść. - dodała od razu profesorka.
No jasne. Pani Kikuchi nie przepuści żadnej okazji na lekcję dla swoich uczniów.
- Czyli będziemy mieli tam jakieś zadanie? - zapytała Hitomi.
- Tak. - pani Kikuchi usiadła wygodniej w fotelu. - Ale nie znam jeszcze szczegółów. Podobno dokładną sytuację mają nam przedstawić tuż przed Festiwalem. Wiem tylko tyle, że będziemy „bonusowym zadaniem". - zrobiła cudzysłów w powietrzu.
- Po co mamy to robić? - zapytała spokojnie Kotori.
- Powodów jest kilka. Pierwszym jest oczywiście kasa, która nie rośnie na drzewach. - wyjaśniła Ikuko. - Zapłacą nam i to dość sowicie. Drugim powodem jest oczywiście nauka. Na pewno wiele się nauczycie podczas tej roboty. No i chcę, żebyście zobaczyli z bliska, jak zachowują się młodzi bohaterowie. Przyjdzie wam kiedyś z nimi pracować.
Hitomi rozsiadła się wygodniej w fotelu.
- Z Darem, czy bez, i tak sobie poradzimy. - oznajmiła pewna siebie.
- Nigdy nie lekceważ swojego przeciwnika. - spojrzała na nią wnikliwie pani Kikuchi.
- Wiem, wiem. - brunetka pokiwała głową. - Ale przecież ustrzelenie ich nie może być takie trudne.
- Idealny strzelec potrafi trafić w cel...
- Z zamkniętymi oczami. - dziewczyna uśmiechnęła się. - Zawsze to powtarzasz, profesorko.
A to był właśnie cel Hitomi. Zostać najlepszym, idealnym strzelcem. Pani Kikuchi znakomicie strzelała. Posługiwała się bronią palną wręcz perfekcyjnie. Kiedyś Hitomi usłyszała, że ta kobieta potrafi ustrzelić lecącego wróbla w oko. Pani Kikuchi nigdy tego nie potwierdziła, ale też nie zaprzeczyła. Dla Hitomi była wzorem do naśladowania. Zostanie najlepszym strzelcem, zupełnie jak jej nauczycielka. I nie przeszkodzi jej w tym brak Daru.
