Sloane
Zrobiłam dość mocny makijaż. Normalnie prawie w ogóle się nie malowałam, nie licząc make-upu na planie. Ale teraz chciałam coś zakryć. Moje złe samopoczucie. Dlatego skrycie liczyłam, że cienie, kredka do oczu oraz mocno bordowa szminka, jakoś mi w tym pomogą.
Moje życie teraz stało się pasmem porażek. Z samego rana zadzwonił reżyser, że na planie wyniknęła jakaś awaria, a więc dzisiaj nie będziemy w stanie kręcić. Miałam cały dzień na użalanie się nad sobą, ale na szczęście postanowiłam aż tak strasznie nie dramatyzować. Do tego premiera mojego wcześniejszego filmu (na pewno pamiętacie), tego w którym nosiłam elfie uszy, została zaplanowana na za pół roku. Nadal kończyli kręcenie, ja swoją pracę już odwaliłam. Moja rola nie była jakaś spektakularna. Odegrałam co miałam do odegrania, a teraz pozostawało czekać. Musiałam się skupić na tym obecnym filmie, gdzie miałam dużo większą rolę, jedną z głównych. A jednak zastanawiało mnie co to za awaria, i czy doszło do niej zupełnie przypadkowo. No dobra. Nie mogłam więcej tak spekulować, bo przez to w końcu się wykończę. Zamierzałam dzisiaj odwiedzić tatę, chciałam też porozmawiać z Antonem, bardzo tego potrzebowałam.
Jednak na pierwszym miejscu postawiłam sobie wyprawę na komisariat. Musiałam porozmawiać z Brownem. Sam się do mnie nie odzywał, a ja chciałam wiedzieć jak długo przyjdzie mi trzymać się z daleka od własnego mieszkania.
Kate postanowiła mi towarzyszyć, jakby już z góry wiedziała jak bardzo trudne to dla mnie będzie. Niedawno pojechała zawieźć Lucy do swoich rodziców, a więc teraz czekałam aż wróci, żebyśmy mogły ruszyć w drogę.
Stałam przed lustrem w łazience i uważnie przyglądałam się własnej twarzy. Jakoś zakryłam wory pod oczami, opuchnięte usta oraz nieobecny wzrok. Odpowiedni makijaż naprawdę potrafił zdziałać cuda. Tylko osoba, która bardzo dobrze mnie zna, mogłaby odkryć fałsz i dałaby radę dostrzec, że tak właściwie nic w moim życiu nie jest dobre, a świat już nieraz powalił mnie na łopatki. Jednak teraz przeszedł samego siebie.
Czy to program „Uprzykrzyć Sloane życie”?
W każdym razie tak się czułam. Jakbym grała w cholernym reality show. I miałam tego dość.
- Hej, laska.
Spojrzałam w kierunku otwartych drzwi łazienkowych. Kate opierała się o framugę. Jej uśmiech był cierpki i wymuszony, jakby nie wiedziała czy powinna się uśmiechać. A ja najbardziej na świecie chciałam by przekazała mi trochę swojego pozytywnego myślenia. Kate zrobiła mi wielką przysługę, kiedy zaproponowała, że pojedzie wraz ze mną na komisariat, byśmy mogły się czegoś dowiedzieć. Nina od rana załatwiała jakieś moje sprawy, głównie związane z mediami, więc nie chciałam odciągać dziewczyny od obowiązków. Na szczęście miałam jeszcze taką Kate, na którą także zawsze można było liczyć.
- Hej. Szybko się uwinęłaś.
- Złamałam co najmniej ze sto przepisów drogowych.- wywróciła oczami z rozbawieniem.- Jesteś już gotowa?
- Tak mi się wydaje.
- Wyglądasz naprawdę dobrze, Slo, ale pytanie podstawowe brzmi: Jak się czujesz?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć na to pytanie. Zawsze mogłam posłużyć się wygodnym kłamstwem, jednak nie czułabym się z tym specjalnie dobrze. Jeszcze pozostawała półprawda.
- Lepiej niż wczoraj, ale nadal słabo. Teraz to bez znaczenia.
- Jesteś pewna, że chcesz już dzisiaj jechać na komisariat? Może powinnaś dać sobie więcej czasu, Slo. Mogłabyś trochę od tego odpocząć.
CZYTASZ
Save yourself
JugendliteraturNarkotyki. To rozluźnienie, które ze sobą niosą. Ten spokój jaki zyskujesz. Stałe bycie na haju. To się liczy dla Antona. Wie, że nawet gdyby się postarał, to pozostanie nieudacznikiem, który nigdy nie dorówna starszemu bratu. Zamyka się we własne...
