14 | Do you want to see her?

139 6 0
                                        

(a/n: dziś rzucę Wam dużo piosenek, a na koniec rozdziału kolejny fun fact)

_________________________________________________

Taehyung miał serdecznie dosyć.

Przez ciszę, która na długo nastała w mieszkaniu Jeongguka, czuł że jego głowa zaraz eksploduje od napływu głośnych, nachalnych myśli. Myśli, które skutecznie zagłuszały także muzykę lecącą w salonie.

Jeongguk oparł dłoń o bark znajomego, widząc jego reakcję, której w rzeczywistości się spodziewał. Nic jeszcze nie wskazywało jednoznacznie na udział siostry Kima, ale też nic go nie wykluczało. I był pewny, że Taehyung o tym pomyśli.

- Ona nie mogła mi zrobić takiego świństwa, Jeongguk – odezwał się wreszcie Taehyung, uspokojony nieco przez dotyk znajomego. – To niemożliwe.

- To nic jeszcze nie oznacza – uspokajał go. – Dlatego trzeba będzie sprawdzić wszystko, co będziemy w stanie.

Taehyung podniósł głowę znad stołu i oparł się sztywno na krześle. Poczuł, jak w środku szykuje się na niego uderzenie silnych emocji, które zaraz zaatakuje go, gotowe zniszczyć wszystko, na co niedawno zapracował. Ścisnął dłonie w pięści i spiął niemal całe ciało, próbując powstrzymać ten scenariusz.

- Nasz kontakt od dawna jest zerowy. Ale... ona bardzo lubiła moją żonę. Naprawdę, ze wszystkich gości na naszym ślubie, to Soo-ah płakała najmocniej... Zawsze byliśmy przyjaciółmi... Broniła mnie, gdy...

Zagryzł dolną wargę, powstrzymując cisnące mu się na usta słowa, których jeszcze mocniej nie pozwalał mu wypowiedzieć okropny ścisk gardła. Walczył ze sobą, by wygonić z głowy wspomnienie bólu.

Jeongguk nie potrafił siedzieć dłużej w miejscu, widząc będącego na skraju płaczu Taehyunga. Przysunął swoje krzesło blisko znajomego i jedną ręką przyciągnął do siebie jego sztywne ciało. Poczuł, że to zaraz nieznacznie się rozluźniło. Nawet przez tę krótką, nic nieznaczącą bliskość, pomógł mu się uspokoić.

- ...gdy znowu mnie bił i wyzywał, bo tak go zawiodłem i było mu za mnie wstyd.

Tego szczegółu z jego życia Jeongguk nie znał. Wiedział o jego złej relacji z ojcem i chorych ambicjach najstarszego Kima. Sam, nie mając w życiu ojca, nie umiał domyślić się, jak Taehyung naprawdę mógł się czuć przez całe swoje dzieciństwo. Czy ten brak rodzica nie mógł być dla niego lepszy niż wiecznie niezadowolony z syna ojciec, który stosował krzywdzące metody wychowania. Jeongguk myślał też, że Taehyung, mając bardzo kochającą matkę, miał dużo szczęścia. Podobnie jak i siostrę.

I on sam był przekonany, że na liście podejrzanych nie miała prawa znaleźć się Kim Soo-ah.

- Taehyung... ja wierzę, że to nie ona – uspokajał go dalej. – Owszem, to z całą pewnością ktoś z twojego środowiska, ale twoja siostra jest, na moje oko, najmniej podejrzana. Równie dobrze ktoś mógł chcieć ją wrobić i was skłócić.

Udało mu się tymi słowami uspokoić po chwili towarzysza, który w ostateczności wstrzymał się od płaczu. Delikatnie odepchnął od siebie Jeongguka, który go obejmował. Zwrócili na siebie wzrok.

- Chcesz mnie zabrać ze sobą... żebym też się z nią spotkał? Co nie?

Jeongguk był zaskoczony jego słowami. Choć zaraz sam pomyślał, że miały one sens.

- To nie był pierwotny plan – zaśmiał się pod nosem. – Chciałem ci pokazać co nie co. Trochę cię... wyedukować. Dopiero dzisiaj okazało się, że będziemy lecieli do Seattle.

Game on #taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz