41 | He is never wrong

170 10 1
                                        

[ a/n: ostatni rozdział w tym roku, i polecam dotrwać do jego końca 😊

Dzisiaj wyjątkowo no beta we die like men ]

_________________________________________________

Z samego rana wracał do swojego domu z poczuciem okropnej pustki. We wszystkim nie chciał pozostawać sam. Nie chciał okłamywać rodziców żony, nie chciał widzieć swojej rodziny. Potrzebował oparcia tylko jednej osoby.

Dom był wysprzątany po poprzednim dniu. W garderobie wisiał już garnitur wybrany na uroczystość, którego nie chciał ubierać. Z trudem przychodziło mu myślenie o rytuałach, które będzie musiał odprawić sam, choć była to jego własna decyzja. Brat z nim nie dyskutował, nie chcąc być w oczach młodszego hipokrytą.

Wpierw do jego domu przyjechali państwo Choi. Mieli zamiar pomóc w przygotowaniu obiadu, który po południu zjedzą w swoim małym gronie. Poza tym, że chcieli wesprzeć zięcia w trudnym dniu. Twierdził najpierw, że czuł się dobrze, do czasu. W którymś momencie złamał się, musiał wypłakać się w objęciach jej rodziców. Skończyło się na tym, że siedzieli wspólnie, w ciszy, w swojej bliskości, aż nie przyjechali następni goście – brat Nari z dziewczyną. Oni także okazali mu wsparcie i współczucie. Zgodzili się pomóc reszcie w przygotowaniach na przyjazd gości.

Taehyung czuł wręcz ciągłą ochotę, bo chwycić za telefon i zadzwonić czy napisać wiadomość do Jeongguka, który został w swoim mieszkaniu. Chciał błagać go, by przyjechał, bo nie wierzył już, że da radę. Że jakkolwiek myślał przez całe życie, rodzina jego żony pomimo wszelkich starań nie potrafiła dać mu tak skutecznego ukojenia jak on. Ale nie mógł, choć w oczach państwa Choi, Jeongguk właściwie nie istniał. Przestał, gdy tylko został nazwany dawnym znajomym. W końcu pozostawała jeszcze rodzina Taehyunga.

Kolejni goście zadzwonili do drzwi, gdy rodzina Nari zajęta była w kuchni, a on kręcił się po salonie, próbując nie myśleć o uroczystości. Smutek przeszedł w sekundę w niechęć, gdy za szybą zobaczył ojca i brata, i niespodziewanie trzecią osobę. Donghae przybył z pewną młodą kobietą, a on domyślił się, że musiała być jego wspomnianą dziewczyną. To jej widok zmusił go, by przywdział na twarz aktorski uśmiech, gdy wpuszczał ich do domu. By nie odgrywać szopki przed nieznajomą, przywitał się tak, jakby relacja trzech Kimów istniała – nie bliska, z pewną dozą dystansu, ale na pewno nie tragiczna. W środku był zły na brata, że nie wiedział o jego przybyciu z dziewczyną. Od teraz znów musiał robić dobrą minę do złej gry.

Młoda kobieta powitała sportowca formalnym językiem, z uśmiechem na twarzy, kłaniając się przy podaniu ręki. Była wyraźnie onieśmielona spotkaniem go, lecz on miał już swoje przeczucia. Nie zdziwiłby się, gdyby nawet dopiero po drodze dowiedziała się, do kogo właściwie jechali. Równie formalnie przywitała się ze wszystkimi w domu. Państwo Choi witali ojca i brata Taehyunga także ze sztucznym uśmiechem, wiedząc że ci nie byli w dobrych stosunkach, nie chcąc jeszcze mocniej zdołować zięcia. Oni poznali od razu, że był świetnym aktorem.

Dziewczyna Donghae – jak już dowiedział się, Sohee – zaoferowała swoją pomoc w przygotowaniach. Sympatyczna, uśmiechnięta, zrobiła na wszystkich dobre pierwsze wrażenie. Zgodzili się na jej pomoc, przepraszając od razu, że nie przygotowali wystarczająco składników, nie wiedząc o dodatkowym gościu. Zapewniała, że to żaden problem, a Taehyung obserwował tę scenę z pewną niechęcią. I zamyślony na jej temat. Jego brat był prawie czterdziestolatkiem. Dziewczyna wyglądała bardzo młodo, o wiele młodziej niż on. Znając dawne przekonania brata, który twierdził, że nigdy nie będzie w związku, bo „dziewczyna i rodzina to strata czasu" i był pracoholikiem, był bardziej niż zaciekawiony historią i jego nagłą odmianą. Poza tym, że musieli wyjaśnić sobie kilka spraw.

Game on #taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz