Zanim zaczniemy, chcę po prostu Wam podziękować. W piątek (29.10) „Game on" wskoczyło na 1. miejsce(!!!) pod hashtagiem #taekook. Przez ostatnie dni to opowiadanie mocno wystrzeliło, zostało dodane na kilka list „do przeczytania", i naprawdę nie wiem jakim cudem to się stało :o Jestem z siebie naprawdę dumna i jestem wdzięczna wszystkim, którzy to czytają <3
W ramach tej wdzięczności na końcu wrzucę kolejny fun fact – tym razem o lilii i jej symbolice w tym opowiadaniu.
_________________________________________________
- Mamo... przez jakiś czas chciałbym pobyć zupełnie sam. Dziękuję wam za wszystko, co z tatą dla mnie robicie, ale ja... będę potrzebował wkrótce troszkę dłuższej samotności.
- Synku... szanuję to, wiem jaki jesteś. Ale dużo nam ostatnio odmawiasz. Możesz być z nami szczery, jeżeli jest dużo gorzej, powiedz. Nie chcemy... stracić też ciebie.
Siedzieli przy stole w kuchni blisko siebie. Miyoung przykryła swoją dłonią tę Taehyunga, wpatrując się w jego oczy. Powtarzała mu to wiele razy, bardzo szczerze. Razem z mężem często chowała przed zięciem swoje prawdziwe uczucia; nie pokazywali mu słabości, które ich dopadały gdy byli sami. Obawiała się, gdy coraz częściej mówił im, aby nie przyjeżdżali.
Taehyung dołączył swoją drugą dłoń do tej, którą Miyoung dotykała go. Próbował w swojej głowie ułożyć szybko słowa, które miałyby uspokoić jej obawy. W końcu przed laty omal już raz nie straciła córki. I po kilkunastu latach powracał do niej czasem traumatyczny widok Nari skulonej w kącie pokoju, próbującej wcisnąć w siebie na raz garść tabletek. Nie chciała, żeby w tym trudnym czasie taki scenariusz powtórzył się w życiu Taehyunga.
- Wierz mi, że wszystko jest w porządku, i ja... – zastanowił się chwilkę. - Potrzebuję tego bardzo mocno. Zwłaszcza w ten okres koło jej urodzin i przed naszą rocznicą. Chcę pobyć sam ze sobą, i w duchu z nimi.
- O której jutro do niej idziesz? Nie chcemy ci z tatą przeszkadzać.
- Koło południa. – przerwał, chcąc pomyśleć nad kolejnymi słowami, gdy przejęcie nie znikało z twarzy teściowej. Choć pod jednym względem chciał ją uspokoić, dlatego po dłuższej chwili dodał: – Dobrze, nie chcę cię niepokoić. Pojutrze jadę do Seulu, mam do załatwienia w KFA parę spraw a propos mojej przerwy. Potem chcę chwilę odetchnąć.
Miyoung nie powiedziała mu, że nie przekonywało jej do końca to tłumaczenie. Była pewna, że wszystkie sprawy dotyczące zawieszenia kariery przez zięcia zostały już załatwione, a w większości zajął się tym Seokjin. Domyślała się, że mogła być to dobra wymówka. I chwilę później wpadła na pomysł, dlaczego Taehyung chciał spędzić najbliższy czas samotnie, patrząc na jego obecne przeżycia.
- Boisz się pójść na ślub Hoseoka?
- Nie – od razu zaprzeczył. - Cieszę się, że to on teraz przeżywa taki piękny czas. Pamiętasz, jak dziesięć lat temu było nam z Nari cudownie?
- Pamiętam jakby to było wczoraj. Od momentu jak zadzwoniliście do nas z Włoch. Moje dzieci już przestały być takimi dziećmi.
Obdarzyli się wspólnie ciepłymi uśmiechami, gdy przywołali tamte wspomnienia sprzed lat. Za każdym razem, gdy Miyoung nazywała Taehyunga „swoim dzieckiem", czuł się nieśmiało, a jednocześnie na jego sercu zradzało się ciepło. Do końca miał nim pozostać, a jego relacja z teściami nigdy nie miała się zakończyć. Dlatego ostatnimi czasy czuł się źle sam ze sobą, że tak często nie chciał ich do siebie przyjmować.
Mama Nari została u niego jeszcze przez godzinę, gdy zjedli zrobiony przez nią obiad. Odjechała spod jego domu, nie chcąc przedłużać wizyty, która poprzedzała urodziny jej córki. Chciała uszanować jego prośbę i dać mu trochę samotności, w której przygotuje się na nadchodzący dzień.
CZYTASZ
Game on #taekook
FanfictionKim Taehyung ma właściwie wszystko. Ma ogromny talent, uwielbiają go tysiące fanów, zarabia wielkie pieniądze, jest kapitanem drużyny Daegu FC, a z sezonu na sezon gra coraz lepiej i pnie się w górę w rankingach. Każdego dnia w domu czeka na niego p...
