35 | Have you ever really loved her?

174 8 2
                                        

Wracali do domu w zupełnej ciszy. Muzyka zupełnie ucichła, a żaden nie potrafił wydobyć z siebie żadnych sensownych słów. Jungho po śmierci żony wyjechał ze szpitala, godząc się z tym jak i ze swoją eksmisją. Starszy syn zaoferował mu swoje mieszkanie w Ulsan, do którego ojciec niechętnie jechał po nieprzespanej nocy. A Taehyung... po prostu w pewnej chwili stracił kontakt. Jako prawny przedstawiciel mamy zgodził się zaczekać aż lekarz wypisze kartę zgonu, której jeden egzemplarz odbierze on. Trzymał ją w rękach, nie mogąc jednak na nią patrzeć. Nie czuł się jeszcze psychicznie gotowy, by udać się z nią do urzędu, który umożliwi organizację pogrzebu. Przecież... bez żony nie będzie w stanie tego zrobić.

Z rodziny Kimów tylko Taehyung wracał właśnie w miejsce, które nazywał prawdziwym domem. Jego brat w swoim lokum głównie nocował, poświęcając większość swojego czasu pracy. On natomiast w swoim dużym domu spędzał jak najwięcej czasu, ostatnio większość. Teraz jednak wracał do zupełnie pustego budynku. Mama nieraz tam bywała, gdy w weekendy zabierali ją do siebie, by spędzić wspólnie czas, by dziewczynki mogły pobyć z babcią. I to wszystko się skończyło równie nagle, gdy miał tyle planów.

Czuł niewyobrażalną pustkę. Czuł się pozostawiony przez wszystkich. Wracał do miejsca, w którym pozostały już tylko zdjęcia i pamiątki. Miał od teraz i każdego wieczoru kłaść się spać bez świadomości, że miał dla kogo obudzić się rano.

Bo prawdą było, że nie był pogodzony z tym, co czuł do kierującego właśnie samochodem. Jeongguk milczał, skupiony na względnie pustej o tej porze drodze, nie wiedząc co powiedzieć. Przecież pamiętał jak on przeżył stratę dwóch bliskich osób na raz, która była nieporównywalna z życiową historią jego ukochanego. Od teraz czuł jeszcze większą żądzę zemsty, złapania tych, którzy zaplanowali morderstwo. Tylko tak Taehyung mógłby poczuć choć minimalny spokój.

Dopiero po chwili Taehyung rozpoznał ulicę, przy której mieszkał. Z oddali ujrzał swój duży dom, na którego podjeździe nie było jego samochodu – ten został przed blokiem Jeongguka. Nie odzywając się, sięgnął do torby po pilot od bramy i garażu, by mogli ukryć tam samochód, którego sąsiedzi nie znali. Dla własnego bezpieczeństwa.

Również przez garaż weszli do cichego, pustego domu, który wydawał się inny niż ten, który Taehyung zamykał tego wieczoru. Wychodził sądząc, że wróci tam jak jeszcze przez ostatnie parę dni. Jak wtedy, gdy wyjeżdżając na mecz, żegnając się w pośpiechu z ukochaną, myślał, że wróci tu po wspólnym świętowaniu z drużyną, i położy się spać w objęciach lilii. Wiedząc, że za parę miesięcy w tym domu będzie ich piątka, tuliłby ją do siebie jak przed dziewięcioma laty, gdy otrzymał tę samą wieść.

Wciąż milcząc, zdjęli z siebie kurtki i buty. Taehyung odszedł wtedy do salonu, o niczym nie wspominając. Jeongguk zwrócił na niego swój smutny wzrok, gdy znikał za drzwiami głównego pokoju. Był w tym domu po raz pierwszy, ale nie była to okazja by zobaczył, jak żył Taehyung z rodziną. Dziś był tam jako wsparcie, o które krótko przed wyjazdem ze szpitala go poprosił. Poprosił go, by po prostu był.

Jeongguk postanowił więc podążyć za nim. Wszedł do przestronnego pokoju, w którym typowy koreański styl salonu mieszał się z gustownymi, jasnymi, drewnianymi meblami. Jego największą uwagę od razu przykuły jednak liczne ramki ze zdjęciami – czy stojące na półkach, czy wiszące na ścianach. Jedno z nich dobrze rozpoznał, bo w końcu zrobił je on sam. Na regale, częściowo zajętym przez książki, w ramce widniało zdjęcie Taehyunga i Soo-ah na tle panoramy Seattle. Zaraz odnalazł znów wzrokiem kochanka, który zatrzymał się w jednym miejscu. Wpatrywał się w wiszący nad kanapą spory obraz, jeden z dwóch w salonie. Na płótnie namalowana została młoda para, z rozmytym w tle krajobrazem parku, gdzie nieśmiało wyłaniał się jeden czerwony pawilon. Para wpatrywała się w siebie, trzymając się za ręce. Pomimo tej oczywistej scenerii, obraz można było zakwalifikować na granicy abstrakcji. Jeongguk był pewny, że nie wyszedł on spod pędzla pierwszego lepszego malarza, a człowieka o ogromnej duszy artystycznej.

Game on #taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz