W poniedziałkowy poranek Taehyung wybrał się na krótki spacer po okolicy, w trakcie którego zamierzał odwiedzić dziewczyny. Poszedł tam okrężną drogą, chcąc minąć jak najwięcej miejsc, które pamiętał z ich spacerów.
Odkąd ich córki przyszły na świat, nauczyli się doceniać każdą chwilę, którą mogli spędzić we dwójkę. Umieli to jeszcze lepiej, gdy udało im się zażegnać kryzys ich małżeństwa. Cieszyli się sobą, gdy Taehyung miał wolne, a dziewczynki jechały do dziadków. Taehyung mógł powiedzieć, że pamiętał każdy ich spacer we dwójkę z Nari. Znał bardzo dobrze wszystkie pobliskie góry. Również w okolicach gdzie mieszkali wcześniej, zdawał się znać każdy zakamarek. Gdyby znalazł się teraz w Daejeon, wskazałby wszystkie miejsca i parki, które przeszli z córkami w wózku.
O tej porze wszyscy siedzieli już w pracy, a ich okolica była niemal pusta. Mijał czasem tylko pojedyncze osoby na ulicach. Bardzo odpowiadała mu ta samotność. Wyobrażał sobie, że razem z nim szła cała jego rodzina, że któraś z dziewczynek prowadziła na smyczy Gomi i za chwilę planowali skręcić do pobliskiego lasu.
Tym razem skręcił jednak w przeciwnym kierunku, aby dotrzeć na Sabang-san. Choć i w tym momencie po drodze wpatrywał się we wszystkie znajome mu sklepy i rodzinne kawiarenki. Wstąpił jeszcze na chwilę do kwiaciarni, w której dziś dostępne były różowe lilie. Z tym bukietem przeszedł w stronę pieszego tunelu pod pobliską drogą krajową i wyszedł niedaleko podnóża góry, na której znalazł się nieduży cmentarz.
Ten dzień był wyjątkowo słoneczny i ciepły jak na październik. Od dwóch dni pogoda w Daegu była niemal wiosenna. Wejście do lasku, w cień drzew, przyniosło mu więc pewną ulgę, zwiększoną przez ściągnięcie z siebie wcześniej kurtki. Wiedział, że Nari uwielbiała taką piękną pogodę. Nigdy nie lubiła jesieni, deszczu ani zimna. Żałowała, że jej urodziny wypadały w listopadzie. Jedynym plusem jesieni był dla niej fakt, że na początku grudnia mieli rocznice ślubu. Tamtego dnia, także wyjątkowo, spadł śnieg, a temperatura spadła nieznacznie poniżej zera. Od lat w Korei grudzień nie był śnieżny. Czuli jakby specjalnie na ich wyjątkowy dzień pogoda postanowiła ich nagrodzić.
Ostatnio od razu po przyjściu zabrał z grobu zwiędnięte kwiaty. Dziś zatrzymał się w tym miejscu, wpatrzony w bukiety od niego. Zarówno ten z pogrzebu, jak i ostatnio kupione róże, trzymały się świetnie. Nie było na nich żadnych oznak więdnięcia. Taehyung nie mógł w to uwierzyć. Myślał, że to niemożliwe, żeby lilie przetrwały w tak świetnym stanie tyle dni; żeby pojawiło się też na nich wiele nowych pąków.
Spojrzał kilka razy to na kwiaty, to na krzyże z tabliczkami. Przyszła mu do głowy tylko jedna myśl.
„To zbyt wiele znaków."
Uświadomił sobie w pełni, że dostawał je co chwilę od piątku. Zaczęło się od rozmowy z Jeonggukiem pod wpływem alkoholu. Poprowadziła go do salonu tatuażu, do nowego znajomego, który wtedy w samochodzie się przed nim mocno otworzył. Sprawiła, że zmienił swoje nastawienie do niego, że poczuli pewną dziwną więź. Że zauważył ile było między nimi podobieństw. Później wizyta w siedzibie Chongchal-pa. Wizyta w zborze i kazanie pastora. Bardzo spokojna wizyta u mamy i jej dobry stan. Brak koszmarów przez ostatnie dwie noce. Wiosenna aura za oknem. Aż do dziś, w tym miejscu, do widoku bardzo dobrze trzymających się kwiatów.
Gdy wszystko to ułożył sobie w głowie, uklęknął na ziemi i włożył kupione dziś lilie do plastikowego wazonika, razem z kwiatami z pogrzebu.
- Nari... - odezwał się w stronę krzyża z tabliczką i zdjęciem żony. – Ja już wiem. Ty wszystko chciałaś mi powiedzieć. To ty „umówiłaś" mnie z Jeonggukiem.
W tym momencie absolutnie uwierzył, że żona chciała wzbudzić w nim nadzieję. Nie myślał już o złych chwilach, o kilku koszmarach, które miał. Wszystkie dobre rzeczy przyćmiły te złe.
CZYTASZ
Game on #taekook
FanficKim Taehyung ma właściwie wszystko. Ma ogromny talent, uwielbiają go tysiące fanów, zarabia wielkie pieniądze, jest kapitanem drużyny Daegu FC, a z sezonu na sezon gra coraz lepiej i pnie się w górę w rankingach. Każdego dnia w domu czeka na niego p...
