37 | It's over

155 5 7
                                        

Imię odtwarzało się w ich głowach jak zacięta płyta. Jeongguk siedział jakby zamrożony, sparaliżowany, a z twarzy nie wyrażał wielu emocji. Tylko nieco szerzej otwarte oczy pokazywały zdumienie. Niedużo inaczej było z Yoongim, którego Boram przytuliła jeszcze silniej, pokazując, że zrzuciła z siebie pewien ciężar.

Jedna z osób, która automatycznie byłaby odrzucona z kręgu podejrzanych. Także wieloletni przyjaciel Taehyunga i jego rodziny, oraz ogromne wsparcie drużyny. Jeongguk absolutnie nie mógł pojąć tej wieści; żaden trop nie był w stanie sprowadzić go w jego kierunku, choć, właśnie, miał być tylko jedną z wielu osób uwikłanych w to głośne zabójstwo. Czekała ich nieunikniona konfrontacja dwóch ufających sobie osób.

- To... nas było kilka...naście – dodała dziewczyna drżącym głosem. – W tym on, tak...

Nic więcej nie powiedziała, zupełnie jak każdy z nich. Jeongguk i Yoongi tylko patrzyli się po sobie, gdy podejrzana cicho łkała. Były chwile gdy jeden czy drugi rozchylili usta, ostatecznie jednak nie znajdując słów.

Jeongguk nagle poczuł, że nie mógł usiedzieć tam już dłużej. Szok w końcu ustąpił wściekłości. Mieli zdrajcę właściwie przed nosem. Tak jak Yoongi niczego nie widział w swojej kuzynce, tak nikt nie domyślił się, że ich kolega mógł być w to uwikłany. Tylko, właśnie, poza słowem przeciwko słowu, nie mieli dowodu, który kierował w jego stronę.

Poderwał się na nogi, kierując na siebie spojrzenie Yoongiego i Boram, która na ten czas tylko lekko się od niego odwróciła i rozluźniła uścisk. Jeongguk zobaczył jej załzawione policzki i smutne spojrzenie, które jeszcze spochmurniało, gdy na niego spojrzała.

- Pamiętaj, że nie jestem sądem – powiedział jej poważnym tonem. - Sądy za składanie fałszywych zeznań dają tylko kraty. Wiesz, o czym mówię.

Nie wierzył w winę kolegi i dał jeszcze szansę dziewczynie, by przyznała się, że wrobiła go ze strachu. Gdy ta jednak milczała, bez żadnej zmiany emocji na twarzy, ustąpił. O ile nie zaprzeczyła, wypierał z siebie tę myśl o jego udziale.

Zaskakując siedzącą przed nim dwójkę, obrócił się na pięcie i szybkim krokiem skierował się do wyjścia. Yoongi zdążył go jedynie zatrzymać w ostatniej chwili przed otwarciem drzwi.

- Nie zostaniesz...?

- Mam z kimś do pogadania – wyjaśnił od razu z rezygnacją w głosie i błyskawicznie wyszedł.

Yoongi i Boram nie słyszeli już za chwilę kroków za drzwiami, domyślając się, że Jeongguk równie szybko opuścił korytarz. Yoongi czuł ogromną potrzebę, by pobiec za nim, by w złości nie zrobił niczego nieprzemyślanego. Zatrzymywał go jedynie ciężar ciała kuzynki, która wciąż kurczowo go przytulała, łkając w jego ramię. Jakby to przyznanie się nie uspokoiło jej wystarczająco.

Nie odzywali się jednak do siebie. Dziewczyna zrobiła to dopiero wtedy, gdy Yoongi drgnął, jakby chciał wkrótce się podnieść.

- Nie odchodź...

- Boram... - zaczął szeptem, lecz nie dała mu kontynuować.

- Proszę, bądź... jeszcze chwilę... - poczuł, jak przytuliła się do niego jeszcze silniej. – Ja... Powiedz, żeby... chociaż tylko... Yoongi, to boli, ale ja... nie chcę już tych tabletek.

Był zagubiony, bo nie wiedział na ile sam nie chciał jej puścić, a na ile to ona brała go na litość. Bił się z samym sobą, którego umysł nie mógł przyswoić tego, że dziewczyna mogła wcale nie kłamać.

Nie chciał jednak dłużej czekać, bo każda sekunda oddalała go od złapania Jeongguka. Tak samo, nie chciał być z nią dłużej, bo każdy moment dzielił go od tego, w którym będzie chciał tu zostać. Prawdą było, że jego nienawiść do Boram konfliktowała się z prostym przywiązaniem i współczuciem.

Game on #taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz