8 | Give me a sign

155 7 0
                                        

Niedzielne poranki w domu Taehyunga i Nari zaczynały się w podobny sposób. Dziewczyny wstawały przed dziewiątą, by wkrótce zrobić śniadanie i zacząć szykować się na nabożeństwo. W tym wszystkim towarzyszył im Taehyung. Razem z żoną czesali włosy każdej z córek. Doradzał dziewczynkom, którą sukienkę powinny założyć. Wówczas Nari spędzała chwilę by umalować się i szły zaraz do garażu, by o wpół do jedenastej wyjechać w stronę zboru. W tym samym czasie Taehyung, który na ponad dwie godziny zostawał sam w domu, zabierał się za zrobienie niedzielnego obiadu dla całej rodziny.

Wyjątkowy był dzień chrztu dziewczyn. Wtedy po raz pierwszy Taehyung wziął do ręki lokówkę, by pofalować włosy Yeonghee; Nari zaś zajęła się fryzurą Jiwon. Na tę okazję specjalnie kupili dziewczynom białe sukienki. Sam fakt, że zdecydowały się na chrzest w wieku siedmiu lat, wcześnie jak na ich wspólnotę, wzbudził w zborze duże emocje. Emocje, które opadły, gdy cała społeczność zobaczyła religijną świadomość sióstr Kim. Taehyung czuł z nich ogromną dumę. Widział, że Nari świadomie, nic nie narzucając ich córkom, wyedukowała je w kwestiach wiary.

Był w tamtej chwili bardzo wzruszony. Stał z Nari, trzymając ją za rękę, przy basenie rozstawionym w zborze specjalnie na tę okazję. Po kolei widzieli jak każda z ich dziewczyn wygłasza swoje krótkie świadectwo, a za chwilę, po deklaracji wiary, zostaje zanurzona w wodzie przez jednego z opiekunów zboru. Patrząc na córki miał przed oczami też szesnastoletnią Nari, której towarzyszył podczas tej samej uroczystości piętnaście lat wcześniej.

- Nazywam się Choi Nari – pamiętał jej słowa. – W moim życiu wiara znajdowała się od początku. Przekazali mi ją moi rodzice i jestem im za to bardzo wdzięczna. Bo wiem teraz, że choćby cały świat był przeciwko mnie, to On zawsze będzie po mojej stronie. „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną." Ostatnio przeżyłam najgorszy czas w moim życiu... A przetrwałam go dzięki mojemu chłopakowi, lekarzowi, który mnie uratował, i właśnie Bogu. I myślę, że dojrzałam do tej decyzji, aby iść Jego drogą i oddać Mu całe moje życie. Dziękować Mu za siłę i błogosławieństwo każdego dnia.

Stał wówczas w podobnym miejscu co podczas chrztu córek. Spoglądał nieustannie na swoją dziewczynę, która pod koniec także na moment na niego spojrzała. Nie zdradziła mu wcześniej, że zamierzała wspomnieć o nim podczas swojego świadectwa. Choć byli parą od zaledwie kilku tygodni, już czuli jak bardzo byli w sobie zakochani.

Tej niedzieli, dzień po poznaniu Chongchal-pa, Taehyung po raz pierwszy jechał na nabożeństwo zupełnie sam. Postanowił to zeszłego wieczoru, gdy był już pewny, że znów chce pomodlić się i porozmawiać z Nari. Bo wciąż czekał na znak od niej. Ona miała wskazać mu, jaką decyzję powinien podjąć, choć powoli skłaniał się ku podjęciu współpracy z Namjoonem.

Przed samym zborem zobaczył już grupy znajomych czy rodziny udające się w to miejsce. Poczekał jednak chwilę, dopóki nie nadejdzie jedenasta. Zamierzał znaleźć miejsce z tyłu świątyni, by nie rzucać się w oczy.

Cieszył się w duchu gdy już zobaczył, że pewnie nikt go nie rozpoznał. Siedział na samotnym krześle za ostatnim rzędem ławek wpatrzony w stronę pulpitu w prezbiterium. Wokół rozstawione były już instrumenty i mikrofony, do których podeszło zaraz kilku wiernych. Wiedział, że uwielbienie w jej wyznaniu stanowi znaczną część nabożeństwa. Ciekawiło go, czy usłyszy dziś choć jedną pieśń, którą jeszcze do niedawna przy pianinie śpiewała Nari.

- Witajcie, Kościele, powstańmy – rozpoczęła nabożeństwo znajoma Taehyungowi dziewczyna, przyjaciółka Nari ze zboru, która śpiewała podczas pogrzebu. – Bardzo się cieszę, że spotykamy się dzisiaj w takim dużym gronie, w tym słonecznym dniu. Myślę, że to idealny czas, by oddać naszemu Bogu chwałę, by podziękować za ten miniony tydzień...

Game on #taekookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz