21 | She's not guilty

129 7 0
                                        

- D-dlaczego do mnie dzwonisz?

W głosie Soo-ah nie było złości ani wyrzutu. Wręcz przeciwnie, brzmiała właściwie na zszokowaną nagłą próbą kontaktu ze strony kogokolwiek z jej rodziny, i poniekąd wzruszoną. Taehyung już wtedy czuł, że mogła nacierpieć się wiele; że te błędy życiowe, które popełniła, zostały z nią po dziś dzień.

Jak się spodziewał jeszcze kilka chwil temu – zaniemówił. Dawno jakby zapomniany przez niego głos siostry był dla niego wystarczająco szokującym bodźcem, by musiał wspomóc się swoimi notatkami. Ironicznie, nie zwrócił większej uwagi na jej mocno przebijający się obcy akcent. Zerknął na kartkę, by ułożyć szybko w głowie to, od czego planował zacząć rozmowę z siostrą. Odpowiadając też na jej pytanie.

- Dzwonię, bo... Potrzebowałem tego. Powiedzieć ci... Ja... za kilka dni będę w Seattle.

Wspomnienie jej miasta wystarczyło, by poczuł ukłucie w klatce piersiowej. Już wyrzucił z głowy, że mogła być to ona. A jednak... nie dostał ostatnio odpowiednio mocnego znaku. Żona kazała mu zaufać samemu sobie. Ale czy to oznaczało, że także miał zaufać siostrze?

Szybko odrzucił od siebie te myśli. Słyszał, że Soo-ah była smutna. Sądził, że nie udawałaby przed nim. Ona nigdy przez całe ich życie nie oszukała go. Nawet się na niego nie zdenerwowała. Zawsze była po jego stronie. Musiał ją zobaczyć. Musiał znów odezwać się do niej.

- Proszę, nie zrozum mnie źle... - zaczął niepewnie, nie chcąc brzmieć jakby tylko interesownie leciał do innego kraju. – Chcę się z tobą spotkać. Szczerze. Ale będę potrzebował twojej pomocy. Chodzi o... śmierć dziewczyn. Prowadzę własne śledztwo.

Na wspomnienie śmierci jego ukochanych, usłyszał w słuchawce kolejne pociągnięcie nosem.

- Tae... - załkała. – Ja słyszałam co się stało i ja wtedy tak chciałam porozmawiać, ale się bałam. Że ty nawet nie odbierzesz, zresztą nie wiedziałam czy dalej masz ten numer. Jak się dowiedziałam, że dziewczyny zginęły... to płakałam cały dzień. Nigdy nie widziałam twoich córek... Nie wyobrażam sobie jak cierpisz.

Nie przerywał siostrze, a słuchał jej przepełnionej smutkiem wypowiedzi. Przyrzekłby, że sam próbował wtedy nie zapłakać, szczególnie gdy znów uświadomiła mu, że nigdy nie spotkała jego dzieci. Gdy dziewczynki się urodziły, wysłał siostrze ich zdjęcie. Wtedy ich kontakt zaczynał słabnąć, ale odpowiedziała mu jeszcze, że są śliczne, słodkie, i bardzo do nich podobne. Gdy już zmienił swoje zdanie o siostrze, a ich relacja osłabiła się, czasem mimo wszystko zdarzało mu się ubolewać, że dziewczynki nie poznały nigdy „cioci z Ameryki", o której istnieniu jednak wiedziały.

Dopiero gdy wyczuł, że Soo-ah przerwała, by znów najpewniej zaszlochać, postanowił odezwać się.

- Noona... nie płacz, proszę. Już powoli godzę się z tym. Wciąż jest mi trudno, ale jakoś funkcjonuję, i daję radę ze śledztwem... – znów szybko rzucił okiem na notatkę. - Odkryliśmy, że ciężarówki, które w nie wjechały zostały skradzione z Waszyngtonu, z Everett. Wciąż mieszkasz w Seattle?

- Tak, cały czas tu mieszkam.

Ta informacja przyniosła mu ulgę. To oznaczało, że ich spotkanie już z całą pewnością mogło dojść do skutku. Jeszcze przed tą rozmową dręczyły go myśli, że może jednak nie została w mieście, gdzie studiowała. Może wyprowadziła się aż na wschodnie wybrzeże. Poczuł, że jeden z setek kamieni spadł mu z serca. Dlatego postanowił już przekazać siostrze więcej szczegółów.

- Przylatuję z moim wspólnikiem za cztery dni. Zostaniemy ponad tydzień, wiesz, przez wizy nie mogliśmy kupić biletu w jedną stronę, i w tym czasie musimy zdobyć wszystkie informacje. Przyda nam się twoja pomoc. Ale... nawet i bez tego, chcę się z tobą spotkać. Bo szczerze... tęsknię za tobą. Dawno się nie widzieliśmy.

Game on #taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz