a/n: Od razu przepraszam, że rozdział tworzył się tak długo :( Dużo pisałam o przyczynach na tablicy. Ale na szczęście się udało!
_________________________________________________
Niespodziewanie skrócony o kilka godzin wyjazd zakończył się dla Jeongguka nieprzespaną nocą. Poziom adrenaliny w jego krwi nie pozwolił mu na to ani przez chwilę. I także sprawił, że rano, gdy we dwójkę wyjeżdżali już samochodem Hyejin z lotniska Gimhae, nie czuł najmniejszego zmęczenia.
- Kiedyś ci się za to odwdzięczę – zapewnił swoją byłą dziewczynę, gdy wjeżdżali już na autostradę łączącą dwa największe miasta południowego Gyeongsangu.
Taehyung siedział z tyłu, za kierowcą. Wsiadając do środka nie miał pojęcia, jakiej reakcji dziewczyny mógł się spodziewać. Do tamtej pory jeszcze był przekonany, że Hyejin nie miała żadnej wiedzy o znajomości jego i jej byłego.
- Miło cię znowu spotkać, Taehyung – odezwała się zupełnie niespodziewanie, gdy zajęli swoje miejsca, kompletnie wybijając go z rytmu.
- Yhm... ciebie też. Pewnie... rozumiem, że ty wiesz... - jąkał się, rozbawiając tym dziewczynę, która spoglądała na niego przez samochodowe lusterko.
- Rozpoznałam cię już pierwszego dnia. Udawałam, że cię nie poznałam. Spoko, trzymam cię w tajemnicy. Doskonale wiem, czym Gguk się zajmuje. Możesz czuć się przy mnie pewnie.
Tak jak mogli, przez lusterko, wymienili między sobą krótkie spojrzenia. Nie uszło to uwadze Jeongguka, który zobaczył już, że jego kolega czuł się pewniej, odkąd dziewczyna obiecała mu nie zdradzać tej znajomości. Gdy wjeżdżali w jeden z licznych tuneli na tej trasie, także oparł się wygodnie w swoim siedzeniu.
- Zawieź nas do mnie, weźmiemy stamtąd moje auto – poprosił. – Nie jest aż tak tragicznie jak myślałem, ale wciąż nie było mnie wczoraj na zebraniu.
Przez całą drogę powrotną z Jeju Jeongguk nie zdradził mu więcej szczegółów, oprócz tego, że sytuacja była nieco lepsza niż mu się wydawało. Później, w samolocie, siedzieli daleko od siebie i nie było możliwości, by ze sobą porozmawiali. Ta nadeszła w pełni dopiero teraz, gdy siedzieli w prywatnym miejscu, we własnym gronie.
- Wiesz coś więcej? – zapytał zdziwiony Taehyung.
- Mamy monitoringi w siedzibie i przed nią. Baekhyun dzwonił do mnie jak już spałeś. To jakaś piątka małolatów. Tylko, właśnie, pozostaje pytanie jakich. Czy zostali wysłani przez kogoś. Bo wątpię, że tak po prostu nas znaleźli, weszli, i wzięli sobie ponad trzydzieści sztuk broni.
Wyobraźnia Taehyunga znów płatała mu figle. Myślał o tej grupce nastolatków jako nieprawdopodobnych potencjalnych szpiegach, wysłannikach innej organizacji. Choć w tamtym momencie absolutnie nie znał takich szczegółów, powiązań organizacji.
W tym samym czasie ta sama wyobraźnia mówiła mu, co może zrobić Jeongguk. Pamiętał doskonale jak on i Namjoon w dość niebezpośredni sposób przedstawili mu jedną z jego funkcji w tym miejscu. Oczywistym było, że w razie namierzenia winnych, podejmie się jej.
- Co zrobicie- zrobisz jak ich złapiecie?
Przez lusterko mógł w tamtej chwili dostrzec tylko część zadziornego uśmieszku, który zawitał na twarzy Jeongguka.
- Przekonam ich, by grzecznie wszystko zwrócili. Sprawię, że będą bali się komukolwiek na nas donieść. Na koniec, jeśli to będą zwyczajne dzieciaki, zadbam o amnezję.
Odwrócił zaraz głowę w stronę pasażera, nie dając Taehyungowi czasu zastanowić się nad znaczeniem „zadbania o amnezję". Uśmieszek nie schodził mu z twarzy. Przedstawił mu zaraz kolejne fakty o organizacji, których Kim jeszcze nie znał. I utwierdził go w tej pewności, gdy Taehyung na jego pytanie odpowiedział przecząco.
CZYTASZ
Game on #taekook
FanfictionKim Taehyung ma właściwie wszystko. Ma ogromny talent, uwielbiają go tysiące fanów, zarabia wielkie pieniądze, jest kapitanem drużyny Daegu FC, a z sezonu na sezon gra coraz lepiej i pnie się w górę w rankingach. Każdego dnia w domu czeka na niego p...
