Przyglądałam się pająkowi, powoli tkającemu swoją sieć, przeciągając panującą między mną z Barnesem ciszę najdłużej, jak się dało. Gdy Barnes zgodził się ze mną porozmawiać, zaproponowałam, żebyśmy udali się właśnie tutaj, do opuszczonej siłowni. Nie umiałam tego wyjaśnić, ale to miejsce było dla mnie nieco sentymentalne. Zupełnie jakby to było moje miejsce, w którym czułam się bezpiecznie. Co tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że nie byłam zupełnie zdrowa na rozumie – w końcu nie tak dawno temu prawie wyzionęłam tutaj ducha, ratując Starka.
Barnes patrzył na mnie uważnie, siedząc na stercie materacy, co stresowało mnie jeszcze bardziej. Nie wiedziałam, od czego powinnam była zacząć rozmowę i jak w ogóle poruszyć temat, dla którego tutaj przyszliśmy.
Czułam się niepewnie i ciężko szło mi zebranie myśli w konkretną całość. Doceniałam to, że Barnes bez oporów zgodził się ze mną poważnie porozmawiać, udając się ze mną w miejsce, gdzie nikt by nam nie przeszkadzał. Jednak sam fakt, że żadne z nas nie powiedziało ani słowa, odkąd znaleźliśmy się w siłowni, potęgował tylko mój stres.
Powinnam była być z nim szczera, ale jak bardzo? Jak w ogóle mogłam wytłumaczyć mu fakt, dlaczego go unikałam? Przyznać się, że nadal uważałam się za problem i ciężar dla wszystkich czy zatrzymać to dla siebie? Wspomnieć o tym, jak średnio co kilka nocy sterczę pod drzwiami jego sypialni jak niezrównoważona psychicznie, przekonując samą siebie, żeby do niego zapukać?
– Masz zamiar coś powiedzieć czy będziemy tak siedzieli w ciszy? – zapytał nagle, sprawiając, że drgnęłam lekko.
Powoli obróciłam się w jego stronę, opierając o ścianę. Barnes przyglądał mi się badawczo, obserwując każdy mój ruch, jakby miał nadzieję przewidzieć następny. Na jego nieszczęście nawet ja nie wiedziałam, co zrobię za chwilę.
– Nie, po prostu nie wiem, od czego zacząć – przyznałam w końcu, przyglądając się brudnej podłodze.
– Może zacznij od tego, dlaczego Peter ostatnio dziwnie na mnie patrzy?
– A patrzy dziwnie? – Przełknęłam ślinę, w myślach notując, żeby trzepnąć tego pająka jakimś klapkiem. – Nie zauważyłam.
– Ja zauważyłem. I o co chodzi Kate i Jelenie z tymi wszystkimi podtekstami? Nie myśl sobie, że ich nie wyłapałem.
– Ja...
Okej. Skup się. Teraz albo nigdy. A jeśli teraz mu nie powiesz, to nie tylko nigdy tego nie zrobisz, ale też uzna cię za tchórza.
Odetchnęłam głęboko, zamykając oczy na kilka sekund i przekonując samą siebie do tego, że na większą idiotkę już przed nim nie wyjdę, powiedziałam niemrawo:
– Wygadałam się Peterowi o tym, że my... Że my... No.
– Wręcz uwielbiam, jak wszystko mówisz mi wprost. – Zaśmiał się sucho, pochylając do przodu i opierając łokciami o uda. – Co dokładnie mu powiedziałaś?
– No, że my, w sensie ja i ty... Że się całowaliśmy kilka razy i coś więcej, ale ja... Ale bez żadnych szczegółów!
Język plątał mi się, jakbym dopiero uczyła się składać zdania. Chciałam powiedzieć wszystko na raz, żeby nie miał czasu na uznanie mnie za niespełna rozumu, ale nie potrafiłam. Myśli było za dużo i wszystkie chciały opuścić moje usta w tym samym momencie.
– I dlatego Parker patrzył na mnie, jakby chciał mnie za coś przeprosić?
– Och, to... Słuchaj, Barnes, nie wiem, czy dobrze to wytłumaczę, ale się postaram.
CZYTASZ
Hell's fire | Bucky Barnes
FanfictionGdy Avengersi pogrążeni są w zamęcie, S.H.I.E.L.D. przechodzi restrukturyzację, a świat zaczyna żyć w chaosie, tajne zgromadzenie postanawia przywrócić do życia kobietę, która będzie ostatnią deską ratunku dla ludzi - Lilith. 💜🖤💜 🥇 - pierwsze mi...
