Aria Evans - piękna 20-latka z długimi włosami w kolorze różowego ciemnego blondu, 170 cm wzrostu i szczupłą sylwetkę. Jest znaną miliarderką dzięki swojemu ojcu, który wszystko przypisał przed śmiercią dla Arii chodź do ukończenia studiów się ukryw...
Obudziłam się w swoim pokoju bardzo źle się czując. Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam. Była 12:00, a mam zaraz mieć spotkanie z tym właścicielem. Usiadłam na łóżku i zauważyłam, że nie tylko ja w nim jestem, ale wszyscy przyjaciele również. Spali na podłodze, a Nina koło mnie. Szkoda mi ich budzić, więc wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki. Tam się wykąpałam na szybko i ubrałam szlafrok po wysuszeniu się. Jak weszłam do pokoju jeszcze spali. Otworzyłam szafę i wybrałam z niej kreacje na dziś.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ubrałam ten komplet i zaczęłam się malować. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy spięłam w niskiego kucyka. Na nogi założyłam beżowe szpilki. Spojrzałam na nich i się uśmiechnęłam. Nie budziłam ich tylko wzięłam swoją torebkę i wyszłam z pokoju. Poszłam do recepcji by dowiedzieć się gdzie mogę znaleźć właściciela.
Podeszłam do recepcjonistki.
- Dzień dobry. Gdzie mogę znaleźć pana Denver'a? - zapytałam.
- Dzień dobry. Powiadomię go, że chce pani z nim rozmawiać. Proponuję poczekać w restauracji. Tak poza tym gratuluję.
- Co? Nie rozumiem. Czego pani mi gratuluje? - spytałam zdziwiona.
- Zaręczyn.
- Jakich zaręczyn?
- Nie pamięta pani nic?
- No nie. Wczoraj mocno zabalowaliśmy może dlatego niczego nie pamiętam. Ale jak tak to dziękuję. Potem to sprawdzę. Proszę powiedzieć dla pana, że będę w restauracji czekać.
- Dobrze.
Ruszyłam w stronę restauracji. Usiadłam na wolnym miejscu i przeglądałam menu. Wybrałam sobie racuchy z jabłkami i słodką śmietanką. Czekałam na właściciela. W tym momencie zadzwonił do mnie telefon. To był Ivan.
- Tak kochanie? - odezwałam się.
- Gdzie jesteś? Wszyscy cię szukamy.
- Jestem w restauracji. Jak się obudziłam zorientowałam się, że mam spotkanie z właścicielem. Nie chciałam was budzić. - powiedziałam i w tym momencie zauważyłam pana Denver'a. - Muszę kończyć. Jak chcesz możesz przyjść do nas.
- Przyjdziemy jak załatwisz sprawę z hotelem. Dasz potem znać kiedy skończysz, a my się ogarniemy do tej pory.
- Dobrze. To do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i wstałam by się przywitać uściskiem dłoni z właścicielem.
- Dzień dobry. - przywitałam się.
- Dzień dobry. Słyszałem o pani zaręczynach w naszym hotelu. Gratuluję!
- Już druga osoba to mówi, a ja nic nie pamiętam. - powiedziałam, a mężczyzna się zaśmiał.
- To może ci powiem jak to było. Pani i pani przyjaciele wróciliście na górę po 1 w nocy, ale jak byliście przy recepcji to pan Ivan zaczął krzyczeć, że pani będzie jego żoną, bo się zaręczyłem.