24

107 4 0
                                        

Sobota

Nadszedł ten dzień balu. Wstałam o 9:00 by się przygotować do kosmetyczki, a potem do fryzjera. Ubrałam najpierw się w jeansy i biała koszulka oraz białe sneakersy. Włosy miałam umyte przed ubraniem się. Rozczesałam je zostawiając rozpuszczone. Nie malowałam się, bo i tak będę pomalowana za niedługo. Zeszłam do kuchni. Tam już stał Ivan przy kuchence robiąc nam śniadanie. Podeszłam do niego i objęłam go wtulając się w jego umięśnione plecy.

- Cześć kochanie. - przywitałam się. Odwrócił się w moją stronę z uśmiechem na twarzy.

- Cześć skarbie. - pocałował mnie w usta. - Pięknie wyglądasz nawet bez makijażu.

- Dziękuję, ale dziwnie się czuję, że nie pomalowałam się.

- Mogłabyś się przyzwyczaić do nie malowania się.

- Tak tak jasne. Co robisz na śniadanie?

- Omleta z pomidorem i szczypiorkiem.

- Mniam. Pycha.

- To siadaj zaraz nałożę. Kawę chcesz?

- Tak. Oczywiście. Dziękuję kochanie.

Po chwili postawił koło mnie talerzyk z omletem i sobie również. Włączył ekspres by zrobić kawę. Zjedliśmy omleta po czym wypiliśmy gotową kawę. Gdy zbliżała się 12:00 wyszłam by pojechać do kosmetyczki.

Weszłam do salonu i od razu zostałam wzięta do malowania. Zaczęła od bazy, potem podkład, korektor i zaczęła malować oczy. Zrobiła w brązowo srebrnych odcieniach. Na policzki dała bronzer, rozświetlacz i trochę różu. Szminkę dała beżową. Na koniec dała puder by utrwalić makijaż i popsikała utrwalaczem. Trwało to z godzinę.

- Gotowe. - powiedziała Kosmetyczka. Spojrzałam na siebie i byłam zadowolona z rezultatu.

- Dziękuję. Cudowne wykonanie.

Zapłaciłam i wyszłam z kosmetyczki do fryzjerki. Miałam do niej blisko. Znalazłam się u niej w szybkim tempie. Gdy weszłam od razu poprosiła abym usiadła na fotelu. Tak zrobiłam. Postawiłam na Hollywoodzkie fale. Zrobiła mi je w 25 minut. Podziękowałam i zapłaciłam za usługę. Wsiadłam do auta i wróciłam do domu. Miałam nadzieję, że mnie Ivan nie zobaczy jeszcze. Ruszyłam do sypialni z myślą, że go tam nie ma. Otworzyłam drzwi powoli.

- Ivan? - odezwałam się, ale się nie odezwał.

Wyjrzałam do środka i nie było nikogo. W łazience też. Z ulgą wzięłam sukienkę, którą kupiłam z Tamarą i ruszyłam do łazienki. Tam zdjęłam ubrania, które miałam na sobie i założyłam tą suknię. Co prawda zbyt dużo odkrywa jak na tą porę roku, ale będzie ten bal w pomieszczeniu, więc zimno nie będzie, a wychodząc założę płaszcz. Założyłam beżowe rajstopy i do tego kupione szpilki. Na uszy założyłam srebrne długie kolczyki. Spojrzałam się w lustrze i byłam zadowolona z rezultatu. Wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon i zaczęłam dzwonić do Eric'a. Odebrał po chwili.

- Tak Aria?

- Hej. Nie zapomniałeś o balu i o tym, że Tamara z tobą jedzie? - zapytałam.

- Nie zapomniałem. Jestem gotowy i zaraz do niej jadę.

- Super. To widzimy się na miejscu?

- Tak oczywiście. Do zobaczenia.

- Do zobaczenia.

My loveOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz