Justin i Melanie od dziecka byli najlepszymi przyjaciółmi. Znali siebie nawzajem lepiej, niż ktokolwiek inny, a ich przyjaźń była jedną z tych "od zawsze i na zawsze". Do momentu, gdy w jej miejsce wkroczyło uczucie o wiele silniejsze, którego nie m...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Melanie
Wykorzystałam okazję, że piosenka akurat się kończyła i puściłam Cole'a, odsuwając się.
- Zróbmy sobie przerwę - odetchnęłam, a on kiwnął głową na zgodę.
Podeszliśmy do barku, gdzie wypiliśmy jeszcze po kieliszku i zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu Justina, ale wtedy znalazła mnie Lauren.
- Chodź, teraz tort - zakomunikowała, ciągnąc mnie za sobą na podest, gdzie stali już nasi przyjaciele. Kelnerzy wjechali wózkiem z ciastem, na którym paliły się fajerwerkowe świeczki. Justin zaintonował "sto lat" i cała sala zaczęła śpiewać, a gdy Cass zamknęła oczy i zdmuchnęła ogień, wszyscy zaczęli klaskać.
- To są najlepsze urodziny na świecie - westchnęła radośnie i wtedy Jaden wręczył jej nasz prezent. Zasłoniła usta dłonią, odpakowując bilety.
- Nie gadaj - popatrzyła na nas w szoku i niemalże mogłam zobaczyć łzy w jej oczach - Wy naprawdę jesteście najlepsi.
- To był pomysł Mel - przyznał Troye, zerkając na mnie porozumiewawczo.
- Cóż, gdyby nie Troye, nie udałoby się go zrealizować - odwdzięczyłam mu się, a Cass zaczęła ściskać nas wszystkich z osobna, powtarzając "dziękuję".
- Hej, zrobisz nam zdjęcie? Chcę zrobić polaroidy - poprosiła Lauren stojącą najbliżej dziewczynę, więc ustawiłam się pomiędzy Cass a Justinem, obejmując go ramieniem i wszyscy uśmiechnęliśmy się szeroko do obiektywu.
☆₊˚✧
Najlepszą rzeczą w tego typu imprezach był fakt, że po prostu się bawiłaś. Można było tańczyć z kimkolwiek, kto się nawinął, i wychodziło to naturalnie.
Przy stole spędziliśmy tylko chwilę na zjedzenie tortu, wypiliśmy jeszcze trochę i ucięliśmy bie przyjemną rozmowę o wszystkim i o niczym, a większość czasu spędziłam właśnie na parkiecie. Po dwóch godzinach tańca w srebrnych szpilkach już bolały mnie stopy. Na szczęście były one pożyczone od Lauren, więc po prostu poszłam z przyjaciółką do jej garderoby i zamieniłam je z powrotem na własne trampki. Zauważyłam, że niektóre dziewczyny też tak zrobiły.
Zatrzymałam się przy stoliku z deserami, decydując się na kolejną z babeczek. Zatopiłam w niej zęby, kiedy obok mnie pojawił się Justin. Z początku nawet nie zauważyłam, że to on, bo przez ubiór stopił się z resztą obecnych tu chłopaków. Czarna marynarka i dopasowane spodnie sprawiały, że wydawał się być wyższy. Srebrne kolczyki błyszczały w jego uszach, a włosy jak zwykle miał idealnie ułożone z precyzją, której aż mu zazdrościłam.
- Nie wierzę, że to pierwszy raz, kiedy dzisiaj ze sobą gadamy.
Chłopak uśmiechnął się szeroko, ukazując przy tym dołeczek w lewym policzku. Machinalnie rozpiął dwa guziki przy kołnierzu koszuli.