Justin i Melanie od dziecka byli najlepszymi przyjaciółmi. Znali siebie nawzajem lepiej, niż ktokolwiek inny, a ich przyjaźń była jedną z tych "od zawsze i na zawsze". Do momentu, gdy w jej miejsce wkroczyło uczucie o wiele silniejsze, którego nie m...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Justin
Stałem obok Jazmyn, która obejmowała mnie kurczowo, patrząc, jak mama prowadzona jest na salę operacyjną. W głowie odbijały mi się echem ostatnie słowa, które od niej usłyszałem.
Kochanie, wiem, że to trudne, ale musisz być silny. Zawsze byłeś moją podporą. Jesteś takim wspaniałym synem, takim wspaniałym człowiekiem. Pamiętaj, że zawsze będę z tobą, nieważne, co się stanie.
Miałem wrażenie, jakby szła na wykonanie wyroku śmierci. Obejrzała się, uśmiechając do nas ostatni raz, ale widziałem, jak sama jest przerażona.
W momencie, gdy drzwi zamknęły się za pielęgniarką z cichym szelestem, Mel wybuchnęła płaczem. Popatrzyłem na nią, gdy Lauren natychmiast objęła ją z jednej strony, a Cass z drugiej, a ona wtuliła się w przyjaciółki, nie potrafiąc ukryć drżenia ciała, które raz za razem się trzęsło.
To był głośny, rozdzierający szloch, który przerwał ciszę korytarza, na którym byliśmy tylko my. Widząc ją w takim stanie poczułem, jak moje własne oczy wypełniają się łzami.
Wiedziałem, że cały czas utrzymywała swoje emocje, nie pozwalając im wyjść na wierzch, wszystko po to, by być silną dla mnie. Ale teraz ta cała maska opadła. Była równie bezsilna, jak ja - a najgorsze było to, że nie potrafiłem się przemóc, by podejść i również ją przytulić. Wiedziałem, że wtedy sam się rozkleję do reszty, a wtedy nie wytrzymałbym tej nocy.
Melanie zasługiwała teraz na wsparcie z mojej strony, po tym, jak ona nieustannie okazywała mi swoje, a ja po wydarzeniach minionych tygodni czułem się tak wyprany z emocji i sił, że nie potrafiłem jej go dać. Więc usiadłem tylko na krześle obok, tak samo sztywny, jak przez cały dzisiejszy dzień.
Nie czułem, jakbym był sobą. Miałem wrażenie, że moje ciało już nim nie jest. Jakbym zamienił się w zimny kamień i sterował mną ktoś inny. Już nawet nie miałem łez. Jedyne, co odczuwałem, to nieustępujące zmęczenie.
Nie wiedziałem, ile minut upłynęło w tej całkowitej ciszy, gdy każde z nas pogrążone było w grobowym nastroju i nikt się nie odezwał, a Mel próbowała się uspokoić. Wtedy usłyszałem kroki na śliskiej posadzce. To ojciec Jadena przyszedł razem z Willow.
Dziewczyna dosiadła się na krześle pod oknem obok Jazmyn i Jake'a, a ja wstałem. Mężczyzna bez słowa zamknął mnie w mocnym, męskim uścisku. Przyjąłem go z wdzięcznością. To było coś, czego potrzebowałem, a czego nie mogłem dostać od własnego ojca.
- Ile to potrwa? - zapytał cicho. Podniosłem wzrok, aby usiąść z powrotem na miejscu i wzruszyłem ramionami.
- Dobre kilka godzin. To skomplikowana operacja.
Skinął głową, siadając obok Jadena. Zawsze był raczej roześmiany i dużo żartował, ale teraz był niesamowicie poważny.
Posiedział z nami dłuższą chwilę, zajmując nas luźną pogawędką, a potem Willow po raz ostatni przytuliła moją siostrę i odeszli. Bądź co bądź, było już późno. Gdy popatrzyłem na telefon, zorientowałem się, że minęła już dwudziesta druga.