42 ★ secrets are out

115 13 26
                                        

Melanie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Melanie

Ocknęłam się, gwałtownie łapiąc oddech, jakbym właśnie wybudziła się z koszmaru. Pokój zalewało słoneczne światło, tak silne, że nie zatrzymywały go nawet zasłony. Usiadłam na łóżku, próbując zrozumieć, co się dzieje. Moja skóra była rozpalona, nadal czułam na sobie ślady jego dotyku.

Ale jego tu nie było.

Rozejrzałam się po sypialni, czując nagły chłód, który mnie ocucił, choć nie miał nic wspólnego z temperaturą w dusznym pokoju.

Justina nie było obok mnie. A sukienka, którą miałam wczoraj na sobie, wcale nie leżała na podłodze, tylko wisiała na drzwiach szafy. Dokładnie tak, jak zostawiłam ją poprzedniego wieczoru, zanim przebrałam się w piżamę i poszłam spać.

O mój Boże.

Wpatrywałam się w krwiście czerwony materiał, którego kolor zapewne odzwierciedlały w tej chwili moje policzki, bo poczułam, jak płoną żywym ogniem.

To był sen. To był tylko pieprzony sen.

Dotknęłam swoich ust, które nadal piekły od jego pocałunków, czując, jak moje serce zwalnia. Jak to możliwe? Przecież czułam to wszystko tak wyraźnie, tak prawdziwie. Przymknęłam oczy, próbując odpędzić uczucie pustki, które rozlewało się we mnie z każdą sekundą.

Poczułam żal. Tak potworny żal, że aż mnie zabolało. Żal, że to nie było prawdziwe, że to była tylko moja wyobraźnia, która podsunęła mi coś, czego nie mogłam mieć. Moje serce pragnęło, żeby to trwało, żeby te chwile w śnie były rzeczywistością, choćby tylko przez moment.

A potem przyszła inna emocja – wstyd. Poczucie winy uderzyło we mnie jak fala. Jak mogłam o nim śnić w taki sposób, tak intymny i cielesny? Nie miałam do tego prawa. Justin był moim najlepszym przyjacielem. Tym, który zawsze był obok, który znał mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Miałam wrażenie, że mój własny umysł mnie zdradził, pokazując mi to, czego pragnęłam najbardziej na świecie, choć świadomie nadal próbowałam to wypierać.

Zakryłam twarz dłońmi i z westchnieniem opadłam na materac. Z jednej strony chciałam wrócić do tego snu, znów poczuć jego dotyk, usłyszeć, jak mówi, że mnie pragnie. A z drugiej… powinnam zapomnieć. Justin na to nie zasługiwał. Nie wiedział, co działo się w mojej głowie, i na szczęście nigdy się nie dowie.

Zza drzwi usłyszałam podniesione głosy rodziców, z czego mogłam wywnioskować kolejną awanturę. Zegar na moim stoliku nocnym pokazywał pierwszą po południu, ale do mnie nikt nie wchodził, więc pewnie uznali, że odsypiam po balu.

Przekręciłam się na bok i podciągnęłam kołdrę wyżej, próbując odizolować się od dźwięków kłótni. Jake ostatnio zapisał się na siłownię, więc miałam nadzieję, że przebywa właśnie to na treningu. Nienawidziłam patrzeć, jak w obliczu domowych awantur zawsze wycofuje się i zamyka w sobie, a ja nie mogłam ochronić go przed tym w żaden sposób.

reflections | justin bieberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz