36 ★ goodnight n go

131 15 31
                                        

Melanie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Melanie

Justin nie wrócił już, choć na niego czekałam. Resztę dnia nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Do późna miałam nadzieję, że się pojawi - bo nagle tęskniłam za nim, mimo, że widzieliśmy się zaledwie parę godzin wcześniej.

W głowie miałam tylko jego oczy, skrywające tyle emocji. Jego uśmiech, jego dłonie, ramiona, które mnie obejmowały i usta, którymi mnie wcześniej całował.

Próbowałam poczytać przed snem jakąś książkę, ale nie umiałam się wciągnąć. Po kilkunastu stronach odłożyłam ją na szafkę nocną i wzdychając głośno, opadłam na łóżko.

Nie potrafiłam myśleć o niczym innym, niż on.

Wpatrzyłam się w sufit, wsłuchując w rytm własnego oddechu. Nagle zaczęły odtwarzać mi się w głowie sytuacje z ostatnich kilku miesięcy.

Ja i Justin tańczący na urodzinach Cass. Koncert The Neighbourhood, z którego niewiele pamiętałam, bo zamiast na muzyce, moje myśli skupione były wokół tego, jak Justin mnie obejmował. Fakt, że ciągnęłam znajomość z Cole'em, choć od początku wiedziałam, że nie jest chłopakiem dla mnie.

To, jak tęskniłam za Justinem, gdy spędzał więcej czasu z Cass i jak bardzo nie chciałam słuchać o tym, co razem robią. Jak waliło mi serce, gdy dla żartu nazwał mnie swoją dziewczyną i wtedy, kiedy odprowadzał mnie do domu po nieudanej randce. Jak kłóciłam się z Cass, kiedy zarzuciła mi, że między mną, a Justinem jest coś więcej. Zupełnie, jakbym chciała udowodnić coś nie tylko jej, ale również sobie.

Boże... jak mogłam być tak ślepa?

Te uczucia były tam przez cały czas. Może raczej podświadomie je wypierałam. Ale teraz już nie chciałam. Nie mogłam dłużej udawać.

Czułam coś do Justina.

W ciszy i samotności w końcu potrafiłam to przed sobą przyznać. Było to uczucie niemalże uwalniające. Usiadłam na łóżku, patrząc na własne odbicie w lustrze naprzeciwko. Przyciągnęłam kolana do siebie, obejmując je ramionami. Na moment odczułam ulgę, ale zaraz przytłumił ją strach. Bo co teraz będzie?

Nie miałam nawet szans, by zacząć się tym zadręczać, bo w pokoju rozległo się nagle ciche stukanie o szybę.

Drgnęłam, podnosząc głowę, by spojrzeć w okno. Blask lampek wiszących nad moim łóżkiem odbijał się od szyby, więc nie mogłam zobaczyć, kto to, ale gdy zsunęłam się na ziemię, by podejść bliżej, zobaczyłam za zasłoną cień sylwetki.

Poczułam, jak mój puls przyspiesza. Ale nie ze strachu. Wiedziałam, kto to. Tylko jedna osoba tędy do mnie przychodziła.

Justin.

Zatrzymałam się na chwilę, jakbym musiała przetrawić to, co widzę. Był tam. Stojący pod moim oknem, z ręką opartą o ramę, patrzył na mnie z czymś, czego nie potrafiłam nazwać. Wyglądał, jakby przyszedł bez zastanowienia, jakby coś go zmusiło do tego, by być właśnie tutaj.

reflections | justin bieberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz