30 ★ is it over now?

94 14 8
                                        

Melanie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Melanie

Światło jarzeniówek migotało od czasu do czasu, odbijając się od śnieżnobiałych ścian. Powietrze było gęste od napięcia i unosił się w nim wszechobecny, sterylny zapach szpitala. Wdzierał się do moich nozdrzy, powodując nieprzyjemny ucisk żołądka. Od zawsze nienawidziłam tu przebywać, nieważne, czy chodziło o czekanie na mamę, czy o badania - ale dzisiaj na dławiące mnie emocje wpływał fakt, że to ten dzień.

Dzień operacji Pattie, niemalże sądny. Nadszedł zdecydowanie zbyt szybko, niż byśmy tego chcieli.

Ona sama od czterech dni była już w szpitalu, przygotowując się do operacji. Justin i Jazmyn spędzali przy niej każdą chwilę, starając się wykorzystać resztki czasu tak, jak tylko mogli. Zresztą wszyscy próbowaliśmy to zrobić.

Pielęgniarki usiłowały wypraszać nas z jej sali, bo potrzebowała odpoczynku. Przymykały jednak oko i pozwalały nam siedzieć aż do wieczora. Pattie była coraz słabsza z każdym dniem, ale też chciała, byśmy przy niej byli.

Przeprowadzaliśmy długie rozmowy, ze świadomością, że to mogą być ostatnie - przez mijające tygodnie wręcz znienawidzilam to słowo, tak często się przewijało i samo jego brzmienie już wywoływało ścisk w moim brzuchu.

Justin i Jazmyn jedynie na noc wracali do domu, który bez Pattie nagle przestał być rodzinnym ogniskiem. Teraz był zimny i pusty.

Jaxona nie było, bo Jeremy wziął go do siebie na - jak powiedział - tyle czasu, ile będzie trzeba. Byłam za to ja, Jake i mama, która wpadała po dyżurach. Przecież dzieci Pattie były praktycznie również jej dziećmi i wiedziałam, że czuje na swoich barkach odpowiedzialność, która mogła nadejść - to ona będzie musiała zastąpić im matkę, jeżeli taka zajdzie potrzeba.

Póki co jednak wolałam nie zapuszczać się w tego rodzaju myśli. Choć miałam wrażenie, że wszyscy wokół już stracili nadzieję i akceptowali to, co miało nadejść. Nawet moja mama, mimo swoich modlitw, była w nastroju wręcz grobowym. Tak, jakby miała zacząć już planować pogrzeb. Czułam się jak ostatnia naiwna idiotka, ale mimo to uparcie wierzyłam.

W domu Justina spędziliśmy z rodzeństwem dzisiejszą noc, chociaż żadne z nas nie zmrużyło oka. Wstali razem ze mną o szóstej rano, ale gdy ja z bratem poszłam do szkoły, oni skręcili do szpitala, żeby być z mamą od samego rana.

Jakoś wytrzymałam w szkolnej ławce, choć było to ostatnie miejsce, w którym chciałam być. Jak na złość mieliśmy akurat ważny test, który wpływał decydująco na ocenę końcoworoczną. Cass i Lauren celowo usiadły po moich obu stronach, by dać mi ściągnąć, ale już i tak wiedziałam, że kompletnie zawaliłam.

Dostanie jedynki było w tej chwili ostatnią rzeczą, którą bym się przejmowała. Nawet nie umiałam skupić się, żeby przeczytać pytania, bo umysł miałam zajęty tylko myślami o Pattie. Przynajmniej Justinowi nauczyciele pozwolili napisać test w innym terminie, wiedząc o jego sytuacji.

reflections | justin bieberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz