35 ★ city never sleeps

94 14 26
                                        

Justin

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Justin

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, gdy szedłem przez ciepły wieczór w stronę domu Troye'a, wciąż czując lekki, piekący ból po ranach, które wcześniej opatrzyła Melanie.

Każdy krok przypominał mi o tym, jak trzęsły się jej dłonie, kiedy próbowała delikatnie przemywać rozciętą skórę. Jej czułość, troska - wszystko to działało na mnie jak balsam, ale równocześnie jeszcze bardziej zaciskało mi pętlę wokół serca.

Właśnie to uświadomiło mi, że nie mogę dłużej wypierać tego, co czułem. Musiałem z kimś porozmawiać, zanim to wszystko mnie przerośnie - a biorąc pod uwagę, co działo się między nami, te wszystkie niewypowiedziane słowa, przeczuwałem, że lada moment wszystko może eksplodować.

Każdy kolejny dzień był dla mnie jak balansowanie na krawędzi, choć oboje staraliśmy się stwarzać pozory normalności. Nie mogłem dłużej dusić tego w sobie. A do kogo innego mógłbym się zwrócić, jeżeli nie do chłopaków? Byłem im winien sporo wyjaśnień.

Ciężkie drzwi garażu Troye'a były otwarte. Wchodząc do środka, wciągnąłem głęboko zapach starego drewna, kurzu i farby, który zawsze unosił się w tym miejscu. Swego czasu spędzaliśmy tu całe dnie na próbach zespołu.

Troye siedział na wzmacniaczu, przeglądając jakieś szkice piosenek, ale słysząc moje kroki, podniósł głowę.

- Nic się nie zmieniło - odezwałem się zamiast przywitania, spoglądając na stare plakaty wiszące krzywo na ścianach. Niektóre były jeszcze po ojcu Troye'a, z czasów jego własnego zespołu, niektóre po jego bracie.

Troye prychnął na moje słowa z cichym rozbawieniem.

- Nie po to ostatnio tu sprzątałem, żeby usłyszeć coś takiego.

Odłożył kartki i oparł łokcie na kolanach, spoglądając na mnie uważnie.

- Mówiłeś, że chcesz wrócić do muzyki?

Skinąłem głową.

- Chciałbym, serio. Brakuje mi tego.

- Przychodź, kiedy tylko chcesz - chłopak rozłożył ręce w zapraszającym geście - My z Jadenem jesteśmy tu praktycznie cały czas. Ale nawet, gdyby nas nie było, śmiało wpadaj. W końcu to nasza wspólna melina.

Zaśmialiśmy się oboje. Przesunąłem wzrokiem po wytartym wzorzystym dywanie, na którym leżały splątane kable. Stare gitary były oparte o ścianę, a obok nich stojaki z mikrofonami. Na bocznej ścianie wisiały lampki, które teraz rzucały ciepłe, złote światło, dodając nastrojowego klimatu.

- Piszesz jakieś piosenki, coś? - zapytał Troye, opierając się wygodniej.

- Coś tam zacząłem pisać do szuflady - przyznałem, zakłopotany, bo był pierwszą osobą, której to mówiłem. Ale on uśmiechnął się, wyraźnie zadowolony z mojej odpowiedzi.

reflections | justin bieberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz