7 ★ locker notes

117 15 8
                                        

Melanie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Melanie

- Co mamy teraz? - zapytał Justin, przeciskając się tuż za mną zatłoczonym korytarzem. Zatrzymał się przy swojej szafce i zaczął odkładać do niej niepotrzebne książki.

- Matma. Dwie godziny - odparłam, wbijając swój pin. Westchnięcie Justina było aż zbyt wymowną odpowiedzią. Z rozmachem otworzyłam drzwiczki, kiedy pod moje nogi spadła żółta karteczka. Zmarszczyłam brwi, schylając się i chwyciłam ją między palce. Pierwszą myślą było, że to jakieś moje stare notatki, ale krótka wiadomość zapisana była nieznanym mi charakterem pisma. Najwidoczniej została wsunięta przez kratki wentylacyjne.

Masz może ochotę zjeść dziś razem lunch? Zajmę stolik na boisku :) Cole

Usłyszałam, jak obok mnie Justin zatrzaskuje metalowe drzwiczki.

- Co tam? - zajrzał mi przez ramię, a następnie zagwizdał cicho, przeczytawszy wiadomość. Odwróciłam się do niego rozpromieniona, ale napotkałam jego sceptyczne spojrzenie.

- Kto w tych czasach pisze sekretne liściki? Czy my jesteśmy w latach sześćdziesiątych?

- Och, zamknij się. Dla mnie to romantyczne - zbyłam go machnięciem ręki i zapięłam plecak. Tylko się skrzywił. Zadzwonił dzwonek na lekcję, więc podążyliśmy schodami na trzecie piętro. Chyba po raz pierwszy dwie godziny matematyki mi się nie dłużyły, choć w tym wypadku nawet nie wiem, czy byłam z tego zadowolona, bo z każdą mijającą minutą coraz bardziej zżerał mnie stres.

₊˚✧˚₊˚✧ ゚.

- Stresuję się - jęknęłam chyba po raz dziesiąty, mrużąc oczy przez wiatr, który zawiewał mi włosami na twarz.

Cass i Lauren poszły po jedzenie dla nas, a ja stałam z chłopakami przy bocznym wejściu do szkoły, próbując wypatrzeć Cole'a wśród nastolatków, którzy grupkami przemieszczali się po boisku, coraz gęściej zajmując rozstawione tam stoliki.

Troye przewrócił na mnie oczami.

- Możesz powtórzyć? Jeszcze nie dosłyszałem - mruknął, przeglądając coś w telefonie.

- Chyba się stresuje, ale nie jestem pewien - zażartował Jaden.

- Wow, tak wspierających przyjaciół to tylko pozazdrościć - spojrzałam na nich krzywo, widząc, jak cała trójka podśmiechuje się pod nosem, ale sama też się uśmiechnęłam. Zdawałam sobie sprawę, że jestem już irytująca, powtarzając to samo od kilku minut, ale zżerał mnie stres.

- Spójrz na to tak. - Jaden, jak to on, zaczął żywo gestykulować - To on cię zaprosił, a nie ty jego. Jeśli nie wyjdzie najlepiej, to po prostu pomyśli, że nie jesteś nim zainteresowana i masz do tego prawo.

reflections | justin bieberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz