Justin i Melanie od dziecka byli najlepszymi przyjaciółmi. Znali siebie nawzajem lepiej, niż ktokolwiek inny, a ich przyjaźń była jedną z tych "od zawsze i na zawsze". Do momentu, gdy w jej miejsce wkroczyło uczucie o wiele silniejsze, którego nie m...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Justin
Mama stała w moim pokoju, kiedy wyszedłem z łazienki po wzięciu prysznica. Patrzyła na garnitur rozłożony na moim łóżku. Zatrzymałem się w drzwiach, zaciskając palce na ręczniku, który wisiał mi na ramieniu.
Potrząsnąłem głową, podchodząc do lustra, żeby jakoś ułożyć włosy.
- Nie trzeba. Idź odpocząć, mamo.
Od czasu wyjścia szpitala większość czasu nadal spędzała w łóżku, choć wracała powoli do wykonywania drobnych obowiązków, ale nie zamierzałem pozwolić, by wyręczała mnie w czymś tak banalnym. Nawet, jeżeli miałem ledwo dwadzieścia minut, zanim Cass po mnie przyjedzie.
Po szkolnym apelu poszedłem prosto do przedszkola. Jaxon miał dzisiaj zakończenie zerówki - po wakacjach pójdzie już do pierwszej klasy. Po powrocie do domu zaciągnął mnie do swoich klocków, nad którymi dość długo z nim siedziałem. A potem rzuciłem się do łóżka i odcięło mnie na dobre kilka godzin. W efekcie musiałem teraz szykować się na ostatnią chwilę.
Mama, pomimo odmowy, nie ruszyła się z miejsca, jak zwykle nieustępliwa.
- Jazmyn, wyprasuj Justinowi koszulę! - krzyknęła, wychylając się na korytarz.
- A co ja jestem? - usłyszałem głos siostry zza uchylonych drzwi jej pokoju - Przecież ma dwie sprawne ręce, może wyprasować sobie sam.
Mama westchnęła, niezadowolona z jej odpowiedzi, ale ja uśmiechnąłem się do niej tylko.
- Ma rację. Dam sobie radę, mamo.
Skinęła głową, choć nieprzekonana, zanim cofnęła się na korytarz, a ja zacząłem się ubierać.
Nie miałem wcale ochoty iść na ten bal. Chętniej wróciłbym do łóżka. Mimo drzemki dalej byłem zamulony, bo ostatecznie nie zmrużyłem oka przez całą noc. Nie wiedziałem, czy w ogóle wytrzymam do samego końca imprezy.
Zawiązałem muszkę na szyi, odkładając perfumy na półkę, a ich zapach rozniósł się w moim pokoju. Nie tylko senność sprawiała, że nie chciałem tam iść. Normalnie chętnie pobawiłbym się z przyjaciółmi i zapisując się na ten bal, sądziłem, że tak będzie. Tylko nie przewidziałem, że pomiędzy mną i Melanie wszystko potoczy się w taki sposób.
Przypomniałem sobie, jak wyglądała dzisiaj rano. Jej włosy błyszczały w słońcu wpadającym do auli, ale była jeszcze bardziej smutna. Widziałem to, choć była ode mnie odwrócona. W oczy nie potrafiłem jej spojrzeć, nie tylko przez swoje uczucia, ale i palące poczucie winy i wstydu. Przecież gdyby ona wiedziała, w jaki sposób o niej myślałem, pewnie stwierdziłaby, że nie chce mnie znać.
Bycie przy niej w szkole było wystarczająco trudne, a teraz czekały nas długie godziny przebywania w tej samej sali. I znowu będę musiał jej unikać, choć nie chciałem. Nie mogłem tak dłużej, nie mogłem trzymać się na dystans i dalej jej ranić.