Hejka! W wolnej chwili czytam sobie pierwszy tom i zaznaczam rzeczy do poprawki. Natknęłam się na dość istotną rzecz, która raczej nie umknęła czytelnikom, którzy czytają uważnie i są na bieżąco z obiema częściami. Dlatego też od tego rozdziału przeniesiemy się w porach roku, by zniwelować ten brzydki błąd techniczny. A lepiej mi naprawić to teraz, kiedy książka nie jest jeszcze skończona. Poprzednie rozdziały poprawię, kiedy znajdę na nie więcej czasu, ale raczej nie dostaniecie powiadomienia o nowych publikacjach, by nie wprowadzić zamieszania.
Miłego czytania!
*
Reeva
Na piersiach i wokół sutków mam ślady zębów. Szyję zdobią malinki, a pośladki są delikatnie zaczerwienione. Wszystkie te znamiona przypominają mi wczorajszą noc, ale wraz z przyjemnością przypominam sobie, co mi wtedy mówił.
Też cierpiał. Uważał, że postępuje słusznie, bo mnie kocha i bał się mnie stracić. I na dodatek okazuje się, że jest moim mężem. To ostatnie ciężko mi pojąć. Dlaczego nie powiedział od razu, gdy się dowiedział? Ta informacja też byłaby dla mnie zagrożeniem? Czy może zbrakło mu czasu, by mi to wyjaśnić? Był przecież zajęty odsyłaniem mnie.
Naprawdę chciałabym, aby ktoś powiedział mi, co robić. Wybaczyć mu? Nadal się gniewać? A jeśli tak, to ile? Czy będę wiedzieć, że to ten moment, by powiedzieć mu, że już nie jestem zła, choć tego nie zapomnę? Nie znalazłam się nigdy w takiej sytuacji.
Mój telefon leżący przy umywalce oznajmia o nowej wiadomości. Jest to zdjęcie wysłane przez Vincenza, a przedstawia stolik pełen różnego jedzenia. Odpisuję mu, że niedługo przyjdę.
Makijaż mam gotowy, pozostaje założyć obcisłą sukienkę na ramiączkach, która odsłania ślady wczorajszej nocy. Nie tuszuję ich. Nie chcę ukrywać faktu, co zrobiliśmy. Raczej nikogo by to nie zaskoczyło.
Gotowa idę do jadalni. Poranne słońce oświetla całe pomieszczenie oraz czekającego na mnie mężczyznę. Na mój widok Vincenzo posyła mi uśmiech, później wystawia dłoń i gdy się jej chwytam, przykłada ją sobie do ust.
– Dobrze spałaś?
– Tak, a ty?
– Nadal w innym pokoju, ale też dobrze.
Siadam na krześle. Na talerzach leżą grzanki, pokrojone bułeczki, masło, ugotowane jajka i inne dosyć lekkie przysmaki. Widząc przed sobą awokado, od razu po nie sięgam.
– Jeszcze tam nie posprzątałeś?
– Gdybym miał więcej czasu, wziąłbym się do roboty. Jeśli ci się nudzi...
– O nie – przerywam mu ze śmiechem. – Nie wkopiesz mnie w to.
Odwzajemnia uśmiech. Miło jest posiedzieć razem i się nie kłócić. Jak na razie nie ma ku temu powodów ani też tematu. Może tak zostać, to byłby pierwszy normalny poranek od długiego czasu.
– Nalać ci herbaty?
Przytakuję, podając mu swój kubek.
– Wpadło ci do głowy jeszcze jakieś pytanie? Na wszystko odpowiem.
– I niczego nie zataisz?
– Nie.
Upijam łyk słodkiego napoju z cytryną.
– Gdzie jest Arnav?
– Wyjechał. Zrezygnował z takiego życia i wrócił do rodziny.
Chyba kiedyś mi o tym wspominał. Albo on albo Arnav, w każdym razie któryś z nich. Nie myślałam tylko, że to nastąpi tak szybko.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
