Reeva
– No i ja mu mówię, że takie teksty to nie do mnie – kontynuuje Val, ale zupełnie się na tym nie skupiam.
Znowu sprawdzam lokalizację Vincenza. Znacznik jest w innym miejscu, dokładniej w okolicach pola golfowego. Niecałą godzinę temu był w południowej części miasta, potem kilka dzielnic na północ. Pomimo że kropka ciągle zmienia lokalizację, nie jestem spokojna, bo nie mam pojęcia, co robi.
– Kurwa, Reeva, słuchasz mnie w ogóle? Dawaj ten telefon!
Nim zdołam zareagować, Val mi go wyrywa.
– Jeśli nie są to nagie fotki to... Oh... – Unosi brew, bierze solidny łyk wina i rzuca mi krótkie spojrzenie. – Więc go śledzisz.
Oddaje mi urządzenie. Ostatni raz zerkam na kropeczkę, ale nadal jest w tym samym miejscu, więc wyłączam telefon.
– Chciał tego – odpieram. – Nie prosiłam.
Uśmiecha się i wiem, co chodzi jej po głowie. Na szczęście nie mówi tego na głos, pozostawia to w domysłach i siedzący z nami Jovani wydaje się trochę zagubiony. Lepsze to niż gdyby miał słuchać sprośnych gadek Val. Nie tylko on spaliłby się ze wstydu. Co innego mówić o tym z nią, Vincenzem czy którymś z jego braci, a co innego gadać o takich rzeczach z własnym bratem. Na samą myśl, jakby to miało wyglądać, mam ochotę zapaść się pod ziemię.
– Ja też mam lokalizację swoich braci – wyznaje po chwili. – Nie zawsze. Głównie wtedy, gdy dzieje się coś poważnego.
– Czyli mam się martwić – wnioskuję.
– Nie to powiedziałam.
– Zasugerowałaś – stwierdzam. – Gdy dzieje się coś poważnego, udostępniacie sobie lokalizację. To właśnie powiedziałaś, a skoro Vincenzo zrobił to samo...
– Robimy to, by w ciężkich chwilach nie wyrywać sobie włosów z głowy, myśląc, gdzie jest każde z rodzeństwa – przerywa mi. – Ty jesteś bliska wyrywania sobie włosów z głowy – mówi z naciskiem. – Przyznaj, bardziej byś się martwiła, gdybyś nie wiedziała, gdzie jest.
Zaciskam wargi. Tak, wtedy byłabym bardziej zdenerwowana i może straciłabym trochę pukli z głowy. Cała ta sytuacja źle na mnie działa.
– Powiecie mi w ogóle, o co chodzi? – pyta Jovani. – Gadacie sobie, jakby mnie tu nie było, ale jestem i żądam wyjaśnień.
Val z uśmiechem unosi brew.
– Żądasz – powtarza powoli, wręcz akcentując to słowo. Potem patrzy mi w oczy. – Co można mu powiedzieć?
Zerkam to na nią to na niego.
– W zasadzie to wszystko – odpowiadam. – Vin kazał go wprowadzić.
– Czyli nie będzie ucieczki – stwierdza.
Kręcę głową.
Nie, nie będzie. Jovani już wdepnął w to bagno, został wchłonięty przez ten świat, a on nikogo nie wypuszcza ze swoich szponów. Jestem tego idealnym przykładem.
– No dobra, chyba nie jestem na tyle wstawiona, więc wyjaśnię. – Odstawia kieliszek na podłogę, a potem siada po turecku, jakby w ten sposób była bardziej przygotowana to tej rozmowy. – Straciliśmy właśnie sojusznika, wpływowego i pomocnego, a zbliża się wojna, zapewne krwawa.
– Więc on pojechał, bo...
– Na jego miejscu zbierałabym armię – wyjaśnia.
– To właśnie robi? – pytam.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
