Lekko mi się przedłuża zakończenie pisania, a to dlatego, że ciągle gdzieś jestem. Jak nie na uczelni, tak na różnych wernisażach i wydarzeniach albo muszę coś nagrywać na uczelnię i zajmuje mi to czas. Wrzucam jednak skończony rozdział, aby umilić wam piątek.
****
Reeva
Żadnego worka na głowie, żadnych lin oplatających nadgarstki, czy leków, które miałyby mnie uśpić. To nie wygląda jak porwanie, za wyjątkiem tego momentu, w którym siłą zostałam wsadzona do samochodu. Już wtedy wiedziałam, że Vincenzo nikogo za mną nie wysłał, a ludzie, z którymi mam do czynienia, nie pracują dla mojego męża.
Nikt nawet nie powstrzymuje mnie od wyglądania przez okno, co wykorzystuję bez wahania. Wiem zatem, że celem naszej podróży jest farma oddalona od głównej drogi i wszelkich sąsiadów. Zdaje się opuszczona, przynajmniej z daleka na taką wygląda. Potem przekonuję się, że jest dobrze zabezpieczona przez uzbrojonych ludzi i gdzie nie spojrzę, tam kogoś dostrzegam. I chociaż widzę drogę, którą jedziemy, nie umiałabym tu trafić ponownie. Moja orientacja w terenie ma wiele do życzenia.
– Zrób coś głupiego, a dostaniesz kulkę – ostrzega facet siedzący obok.
Potem drzwi od mojej strony się otwierają i ktoś wyciąga mnie z pojazdu. Zmusza, bym weszła do domu. Nawet tutaj drzwi strzegą żołnierze, w środku także stoją i przez to czuję się zdecydowanie mniej bezpiecznie. W tej sytuacji nawet myśl o ucieczce jest bezsensowna. Nie dotarłabym nawet do sąsiedniego pokoju.
– Siedź tu – nakazuje.
Siadam na kanapie, jak skarcone dziecko. Nawet nie drgam w obawie, co się wtedy stanie. Teraz zaczynam żałować podjętej decyzji. Tak, jestem głupia, przyznaję się bez bicia i gdybym miała dać radę sobie z przeszłości, doradziłabym niepodejmowanie radykalnych kroków z powodu emocji. Właśnie przez nie trafiłam w samo gniazdo szerszeni.
– Tego bym się po tobie nie spodziewał.
Podnoszę głowę na stojącego w progu mężczyznę. Nie jest to Arlo. Na myśl nasuwa się tylko jedna odpowiedź.
– To ty masz na mnie zlecenie?
Unosi kącik ust. To jasna odpowiedź.
– Wiesz w ogóle, kim jestem?
Kręcę głową. Poza tym, że ma mnie zabić, nie wiem o nim absolutnie nic.
– A wiesz, co teraz będzie?
Wbijam sobie paznokcie we wnętrze dłoni, jakby to miało mi pomóc zapanować nad stresem.
– Skończysz ze mną?
Śmieje się krótko. To zły śmiech, sugerujący mój gorzki koniec.
– To byłoby za proste, a skoro przyszłaś do mnie z własnej woli, szkoda byłoby tego nie wykorzystać.
Podchodzi, po czym boleśnie chwyta moje ramię, bym wstała. Później ciągnie w stronę ściany i do niej przyciska. Opuszczam wzrok. Widzę, jak dłonią zmierza niżej i w końcu zaciska palce na moim biodrze. Aż się cała spinam, obrzydzona obcym dotykiem i zażenowana całą sytuacją.
To, co facet robi, nie jest tym, czego mogłam się spodziewać. Zamierzałam prosić, by zostawił Vincenza i jego rodzinę, a mnie zabił, skoro takie jest jego zadanie. Teraz jednak wątpię, że chodzi o moją śmierć.
– Czego chcesz, jeśli nie zamierzasz mnie zabić?
Łapie mój podbródek i unosi, bym spojrzała mu w ciemne, przerażające oczy.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomansaDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
