Nie chcę was smucić, ale został nam epilog
*
Reeva
Ból w kostce nie zelżał. Po prostu przywykłam do jego obecności i tego, że smaga mnie ognistym językiem za każdym razem, kiedy poruszam nogą. Staram się tego nie robić, ułożyłam się tak, by było mi wygodnie, ale siedzę tu już tak długo w jednej pozycji, że całe ciało zaczyna boleć. Trwanie nieruchomo samo w sobie jest torturą.
Unoszę głowę w stronę bladej smugi światła pod drzwiami. Jakiś czas temu słyszałam kroki, ale ucichły. Nie wiem, ile minęło czasu od porwania i zamknięcia mnie w tej ciemnej piwnicy, ciężko mi odliczać dni, bo w domu ciągle świeci się światło, które wpada przed szparę i nie pozwala mi określić, czy jest noc, czy dzień. Przez ból wolę zasnąć, by choć na jakiś czas się na niego znieczulić.
Znów zamykam oczy, jednak nie zasypiam, tylko czuwam, próbując cokolwiek usłyszeć. Po pewnym czasie docierają do mnie czyjeś kroki. Spoglądam w kierunku drzwi, za którymi ktoś staje, wkłada klucz do zamka i w końcu do pomieszczenia wpada ciepłe światło. Oślepiona mrużę oczy na ciemną postać mężczyzny.
Kieruje się w moją stronę i choć domyślam się, co zamierza zrobić, trwam w bezruchu, jedynie śledząc jego ruchy oczami. Nie zamierzam się odzywać. Gdy zrobiłam to ostatnim razem, zostałam spoliczkowana. Nic jednak nie jest w stanie powstrzymać syknięcia, kiedy szarpnięciem zmusza mnie do wstania i niefortunnie opieram się na skręconej kostce.
Mężczyznę to nie obchodzi. Każe wejść na górę, prowadzi w głąb domu, niestety wszystkie okna są zasłonięte i nie mogę przez nie wyjrzeć. Nawet nie miałabym na to czasu. Wkrótce potem zostaję wepchnięta do łazienki całkowicie pozbawionej szyb. Cztery, puste ściany są klaustrofobiczne.
– Masz dziesięć minut – mówi facet. – Umyj się i ubierz. Niczego nie próbuj.
Zamyka drzwi. Nie bez powodu tu jestem i nie bez powodu znajduję na szafce sukienkę oraz szczotkę do włosów. Mam sama przyszykować się na własny pogrzeb? I potem co? Wyjdę na zewnątrz na ostatni spacer do wielkiej dziury w ziemi?
Nie chcę myśleć negatywnie, jednak nie potrafię wykrzesać żadnego pozytywnego scenariusza. Po prostu wiem, co ze mną będzie.
– Dwie minuty i otwieram drzwi! – mówi zza nich tamten facet.
Akurat zakładam sukienkę, więc mam gdzieś, czy otworzy drzwi teraz czy za te dwie minuty. Z ogarnięciem włosów uwijam się tak szybko, że wychodzę z łazienki, nim mężczyzna zdąży chwycić za klamkę. Chociaż nie mam zamiaru się opierać, chwyta moje ramię, czego nie robi delikatnie, a potem wyprowadza z domu. Boląca kostka nie pozwala mi normalnie stanąć, więc mój krok jest nierówny, skaczę na zdrowej nodze, byle uchronić się przed większym urazem. Choć to w sumie bez różnicy, skoro skończę zaraz z kulką w głowie.
Facet ciągnie mnie w stronę budynku wyglądającego na miejsce, w którym kiedyś przebywały zwierzęta albo maszyny gospodarcze. Jeszcze przed wejściem słyszę coś, co przypomina odgłos uderzenia, a później czyjś jęk przepełniony bólem. Wchodzę do budynku nieświadoma, co w nim zastanę, a widok zatrzymuje moje serce.
Stół jest zastawiony potrawami, świecie płoną, jakby miało to nadać scenie romantyzmu. Stojący mężczyzna, który jest jednocześnie moim katem, patrzy na kogoś siedzącego na drugim końcu stołu. Jeden z jego żołnierzy wymierza mu ciosy, raz za razem, aż przechodzą mnie ciarki.
– Wystarczy, odejdź – rozkazuje mój kat.
Żołnierz odpuszcza, a moim oczom ukazuje się widok, na który nie mogłam być przygotowana. Na krześle siedzi Vincenzo. Jest cały poobijany, ma zakrwawioną twarz i zmrużone powieki. Nie wiem, czy cokolwiek widzi. Z mojego gardła wyrywa się coś w rodzaju krzyku i dopiero wtedy Vin próbuje unieść powieki.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
