Hejka! Udanego weekendu!
W moich planach na kolejne wolne dni jest doprowadzenie tej historii do końca. Myślę, że wyjdzie 50 rozdziałów, może ciut więcej, ale bym nie szalała. Przy okazji pod tym rozdziałem możecie dać znać w ankiecie, o kim chcielibyście przeczytać książkę z tego uniwersum. Jeśli zdecyduję się na następną część, dam wam znać i będę wrzucać rozdziały, gdy tylko napiszę całość. Być może zmieni się też koncept, by ciut od mafii odejść, ale aby został tego wątek.
Miłego czytania!
*
Reeva
– Kurwa, nie jestem kaleką! Podniosę cholerny kubek!
Tak, jak mówi, chwyta kubek i stawia go na blacie, po czym zalewa herbatę wrzątkiem. Przyglądamy się z Lorenzem, jak Val za wszelką cenę próbuje udowodnić, że czuje się dobrze i tak właściwie żadnego postrzału nie było. Tyle że oboje widzimy, że krzywi się za każdym razem, kiedy porusza zranioną ręką. Dla własnego bezpieczeństwa nie wchodzimy jej w drogę, tylko asekurujemy z oddali.
– Vincenzo jest dziś ostro wkurzony? – szepcze Lorenzo.
– Miał miły poranek, ale jeśli przynosisz złe wieści, nie będzie on miał znaczenia.
Wzdycha. Czyli to, co ma mu do przekazania go nie zadowoli.
– Iść z tobą?
Parska śmiechem.
– Nie załagodzisz jego złości i tak wybuchnie, oszczędź sobie tego widoku. Ale doceniam chęci. – Posyła mi uśmiech. – Miej na nią oko. – Skinieniem wskazuje na Val.
Przytakuję mu i odprowadzam wzrokiem. Później słyszę syk kobiety.
– Na twoim miejscu korzystałabym z możliwości leżenia i nierobienia absolutnie niczego.
– Nie jestem tobą – fuka. – Nie umiem nic nie robić. Wkurwia mnie to.
Przysiadam przy wyspie kuchennej.
– Jak możesz tak funkcjonować? Nic tylko siedzisz w domu. Tu nie ma co robić!
Przyglądam się jej w milczeniu i po prostu czekam aż trochę ochłonie. Ona jednak dalej prowadzi monolog o tym, że bycie ciągle w domu byłoby jak więzienie.
– Gdybym nie miała na plecach tarczy strzelniczej, już dawno zwiedziłabym całe miasto.
Dopiero teraz do Val dociera sens moich słów. Spojrzenie jej łagodnieje.
– Przepraszam. Zapomniałam, że sytuacja cię do tego zmusiła.
– Nie szkodzi. Usiądź, znajdę nam jakieś zajęcie.
Valerie przyjmuje wszystko, co jej proponuję. Nie ma zbytnio wyboru, ale jakoś specjalnie nie narzeka. Jedynie klnie na fakt, że nie może się napić alkoholu. Na koniec dnia stwierdza, że był udany, ale wolałaby wypad do spa.
*
Każdy kolejny dzień przynosi coraz to złe wieści. Vincenzo nie spędza żadnej nocy w sypialni, muszę do niego przychodzić, by chociaż go zobaczyć. Zawsze stara się uśmiechać, chętnie słucha, jak minął mi dzień, ale ma tyle pracy, że nie chcę zajmować mu czasu. Od Lorenza i Arisa wiem, jak zła jest sytuacja. Tracimy ludzi, których Vincenzo wysyła w teren, kamery, które niegdyś postawił Aris zostały zniszczone i straciliśmy wgląd w to, co dzieje się w mieście. Ważne dla rodziny osoby znikają albo giną. Nic dziwnego, że Vin jest taki zdenerwowany.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
