Rozdział 24

1.1K 94 5
                                        

Plan jest taki. Jeden rozdział o godzinie 19:00, mam ich na ten moment niewiele, ale zrobię tak, byście nie czekali miesiąc na rozdziały. Gdy skończy mi się ten skromny zapas, zrobię tygodniową przerwę, by napisać minimum 3 rozdziały i Wam je wrzucić dzień po dniu tez o 19:00. Niech to będzie taka godzina zaklepana dla tej historii.


◦◦,'°.✽✦✽.◦.✽✦✽.°',◦◦

Reeva

Doskonale pamiętam naszą ostatnią wizytę w spa. Przywołuję delikatny kobiecy dotyk na skórze, uczucie, gdy ubranie zsuwa się z ciała i oddech na karku. Dzisiaj do niczego podobnego nie dochodzi. Towarzyszą mi tylko wspomnienia, ale nie daję po sobie poznać, o czym myślę. Tak właściwie próbuję w ogóle nie myśleć. Wiem, że Val coś  mówi. Tyle że żadne słowa do mnie nie docierają.

Skupiam się na ciemności, jaką widzę przez zasłoniętą twarz gorącym ręcznikiem oraz kobietach, które zajmują się moimi paznokciami u stóp i rąk. Prawie zasypiam. Gdyby nikt nie zjdął ze mnie materiału, pewnie poddałabym się zmęczeniu.

– Uwielbiam te zabiegi – odpiera Val z uśmiechem. – Gdy mam więcej czasu, robię to w domu przed snem. Tobie też polecam.

– Czasu mam pod dostatkiem, ale chyba nie chęci. Nie po tym, czego się dowiedziałam.

– Jest jak jest – stwierdza już z mniejszym entuzjazmem. – Trzeba przywyknąć i się dostosować. Tylko tak się przetrwa.

Dostosuję się. Zrobię to, bo posmakowałam takiego życia i nie potrafię wrócić do normalnego. To już niemożliwe. Mimo sześciu miesięcy spędzonych z myślą, że nie wrócę do Vincenza, cały czas odwracałam się za siebie, a potem dałam się omamić komuś, kto ostrzył sobie na mnie nóż. Przez cały czas ktoś mierzył mi w plecy.

– Wracamy?

Obracam głowę, by lepiej widzieć Valerie. Ma już zaprzeczyć, ale coś w moim spojrzeniu mówi jej, że powinnyśmy wracać.

– Dokończymy paznokcie i pojedziemy – odpowiada.

*

Wypad do spa niestety nie przyniósł oczekiwanych efektów. Nie jestem zrelaksowana, bardziej zmęczona, choć raczej nie zasnę, bo od wyjścia z budynku prześladują mnie informacje z dzisiejszego spotkania. Jestem nimi przytłoczona. Szczególnie faktem, że prócz Arla stałam się celem też dla jakiegoś płatnego zabójcy, który w świetle prawa nie istnieje. On w ogóle nie istnieje. Z tego, co zrozumiałam nie ma po nim żadnego śladu ani daty urodzin, ani ewentualnej upozorowanej śmierci.

A jednak ktoś taki od lat chodzi po tym świecie, żyje, może odwiedza bary, spotyka wielu ludzi na ulicy. Istnieje.

Czy Alro i ten tajemniczy ktoś współpracują? A może zabójcy wolą działać sami? Jak wielkim zagrożeniem są działając razem a osobno?

Przystaję na szczycie schodów, nagle tracąc siły na dotarcie do pokoju. Chwytam się balustrady, jakby miała mnie ochronić przed upadkiem, ale kiedy się przechylę, nic nie będzie w stanie mnie zatrzymać.

Chyba że tamta ściana na półpiętrze.

– Reeva?

Vincenzo pojawia się tuż obok niczym zjawa. Chyba miał zamiar się położyć, bo ma na sobie jedynie luźno zwisające z bioder spodnie. Nawet nie wiem, która jest godzina.

– Wyjście nie było udane?

Zbliża się. Stawia bose stopy tak powoli, że w ogóle tego nie słyszę. Obserwuję go, aż jest tak blisko, że dociera do mnie zapach szamponu pod prysznic.

Nieczysta Gra | 18+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz