Rozdział 40

508 59 6
                                        

Zaczęłam robić arta do tego rozdziału, ale jak się domyślacie - nie skończyłam XD mam wstępny szkic, wygląda to jak scena zbliżenia XD ale nią nie jest przysiegam haha W każdym razie wrzucę go wam jak tylko go skończę, a teraz udanego czytania.

Podzielcie się wrażeniami z czytania.

*

Reeva

Ciężko mi patrzeć na Vincenza i to w jakim jest stanie. Rodzeństwo wysłał w teren trzy dni temu i serio potraktowali rozkaz niewracania z pustymi rękoma. Bez nich w domu jest cicho, spokojnie, pusto. Nawet za bardzo. Dni upływają przyjemniej, gdy spędzam je z bratem, bo Vincenza widzę jedynie wieczorami, kiedy przychodzi do sypialni i siedzi przy mnie aż zasnę. Doceniam do, chociaż wolałabym, by położył się obok i został do rana. Noce spędza jednak w gabinecie.

– To jak psychiatryk – mówi Jovani, z westchnieniem opierając plecy o poduszki na kanapie. – Jakbym był w jakiejś symulacji dla wariatów.

– O czym mówisz? – Przyciągam kolana pod brodę.

– O tym domu. U nas nigdy nie było tak czysto i tak pusto. Ten salon przypomina przykładowy wygląd pomieszczenia, który pokazuje ci agent.

Rzucam okiem na pokój łączony z otwartą kuchnią. Też odniosłam kiedyś podobne wrażenie. Wnętrzu brakuje charakteru, nie wygląda tak, jakby ktoś tu mieszkał, a raczej jakby był tu jedynie przejazdem. Nawet rośliny w donicach niewiele zmieniają.

– Zajmę się dekoracjami, ale nie w najbliższym czasie.

– On się na to zgodzi?

– Kto? Vin? Niewiele interesuje go wystrój i zgodzi się, bym się tym zajęła. Trzeba tu wprowadzić więcej koloru.

Jovani ma zamiar coś powiedzieć, ale zamyka usta, a jego wzrok za czymś podąża. Obracam głowę i widzę Vincenza wchodzącego do kuchni. Zachowuje się tak, jakby nas nie widział. Wyjmuje kubek, nastawia wodę, po czym opiera się o blat z opuszczoną głową. Łatwo zauważyć jego napięte plecy, a także dłonie zaciśnięte w pięść.

Nie waham się, tylko podchodzę do mężczyzny, specjalnie stawiając ciężkie kroki, by wiedział, że idę. Kiedy tylko jestem tuż obok, delikatnie dotykam jego dłoni. Wzdryga się i obraca ku mnie głowę.

Nic nie mówi. Spojrzenie mu łagodnieje, z czoła znika zmarszczka, a rękę, której dotykam, umieszcza w dole moich pleców. Postanawiam nie pytać zupełnie o nic, nawet o to, jak się czuje. To oczywiste, że nie jest dobrze. Sama byłabym zła w takiej sytuacji i gdyby ktoś jeszcze zadał takie pytanie, wkurzyłabym się jeszcze bardziej.

Zresztą ta cisza jest nawet lepsza od rozmowy. W końcu mogę przytulić się do męża, którego coraz rzadziej widuję. Ta wojna wszystkim źle służy, naszemu związkowi również.

Woda w czajniku paruje, a świecący przycisk odskakuje, oznajmiając, że wrzątek jest gotowy. Jednak Vincenzo do niego nie sięga, nie zmienia naszej pozycji i ciągle trzyma mnie przy sobie, jakby zastygł lub zmienił się w skałę. Unoszę głowę, by na niego spojrzeć. Wyraz twarzy ma jakiś nieobecny, niby patrzy za okno, lecz zdaje się nie widzieć, co się za nim znajduje. Aż w pewnym momencie drga i prostuje się bardziej, dlatego także kieruję wzrok na widok za szybą.

Na podjeździe stoją dwa samochody. Drzwi się otwierają i z pojazdów wysiada całe rodzeństwo Vincenza. Wyglądają na spanikowanych, są w dodatku brudni, a na ramieniu Val dostrzegam czerwoną plamę. Serce mi przyspiesza. Mam złe przeczucia, które się sprawdzają, gdy Vincenzo rusza w stronę schodów prowadzących na parter. Idę za nim, Jovani też. Pytania cisną się na usta, ale nie ma nawet chwili, by ich zadać, kiedy rodzeństwo wpada do domu całe poturbowane i z krwią na ubraniach.

Nieczysta Gra | 18+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz