Reeva
Ciało przy ciele. Skóra przy skórze. Gorące pocałunki kreślą drogę od mojej szyi przez piersi, brzuch, aż w końcu Vin klęka. Patrzę na niego spod przymrużonych powiek, z niecierpliwością czekając na ciąg dalszy naszej gry.
Jest mi coraz goręcej. Woda z prysznica jedynie podsyca żar, a płytki, o które się opieram, nie pomagają się schłodzić. Ślizgam się na nich i tracę przyczepność. Zanim stracę równowagę, odrywam plecy od ściany i czepiam się ramion mężczyzny.
Patrzenie na to, jak klęczy już sam w sobie jest podniecający, jednak, gdy dotyka językiem wzgórka między nogami, łazienka zaczyna się kręcić. Wstrzymuję oddech, a zęby wbijam w dolną wargę.
– Nie musisz być cicho – mówi po włożeniu we mnie palca. – Chcę cię słyszeć.
Uśmiecham się i nadal nie wypuszczam żadnego jęku.
– Nie bądź taka. – Dokłada kolejny palec, a gdy to nadal nie daje efektów, wstaje, by obdarzyć mnie namiętnym pocałunkiem.
Bawi się moimi wargami, podgryza dolną, później dorzuca do pieszczoty język. Wtedy też wydaję z siebie ciche stęknięcie, na które Vin odpowiada krótkim śmiechem.
– Widzisz? – Odsuwa się odrobinę tylko po to, aby spojrzeć mi w oczy. – To nie takie trudne.
Pochyla się. Ustami muska moją szyję, przechodzi na obojczyk, potem niżej i niżej aż dociera do piersi. Skubie ją delikatnie, przez cały czas sprawia mi przyjemność palcami, gdy nagle słyszymy donośny huk. Powtarza się on jeszcze trzy razy.
– Strzały? – Patrzę na Vincenza z niepokojem.
I to byłoby na tyle z naszego seksu.
– Sprawdzę to – oznajmia i raptem się odsuwa, tym samym kończąc to, co zaczęliśmy. – Zaraz wrócę.
Wychodzi z kabiny, a ja nie mam zamiaru zostać tu sama. Idę w jego ślady i świadomie ignoruję spojrzenie mężczyzny w stylu „miałaś zostać". Nie jestem psem, który będzie reagował na tego typu komendy.
– Idę z tobą – oznajmiam stanowczo, szybko wycierając się ręcznikiem.
– Jeśli to strzały...
– Z nikim nie będę tak bezpieczna, jak z tobą – przerywam.
To solidny argument, by przekonać Vincenza, abym szła razem z nim. Gdyby ktoś wtargnął do domu, jak szybko dotarłby z odsieczą? Wolę trzymać się blisko niego.
– W razie czego, weź broń – nakazuje.
Nie zwracam uwagi na to, jak wyglądam. Poświęcam jedynie dłuższą chwilę na upewnienie się, że kabura jest dobrze zaczepiona, pistolet nie wypadnie i jest zabezpieczony. Nie chciałabym sobie niczego odstrzelić.
– Gotowa?
Przytakuję. Vincenzo chwyta moją dłoń, po czym wyprowadza z domu. Strzałów już nie słychać, teren posesji wydaje się spokojny, jedynie gdzieś od strony magazynów docierają podniesione głosy. To tam idziemy. Kryję się nieco za mężczyzną, a rękę trzymam w okolicy broni tak, by w razie problemów szybko ją wyciągnąć.
Nie wygląda jednak na to, by było czym się martwić. Przy budynkach stoi kilka osób, dyskutują o czymś, jeden znacząco podnosi głos, gdy drugi stara się go uspokoić. Vincenzo nie wydaje się tym spięty, czyli też nie powinnam się martwić.
A jednak z uwagą przyglądam się mężczyznom i opisuję ich tak, jak uczył mnie kiedyś brat.
Mężczyzna, po czterdziestce, blondyn, czarna koszulka, wysokie budy.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
