Kolejny rozdział zapewne w następnym tygodniu.
︵‿︵‿୨♡୧‿︵‿︵
Reeva
Aris: Wrócił do domu.
Z ulgą czytam wiadomość, choć serce mnie ściska na myśl o Jovanim. Chciałabym, aby był tu ze mną albo byśmy mieli więcej czasu na obgadanie spraw, ale tak jest lepiej dla nas obojga. On tym bardziej nie pasuje do tego świata. Zbyt mocno trzyma się prawa, nie łamie żadnych przepisów, nawet nie przekracza prędkości. Gdyby tu trafił, zacząłby węszyć, bo bycie gliniarzem ma wypisane we krwi. Vincenzo by tego nie zniósł.
Cholera, czy muszę mu mówić, gdzie wczoraj byłam? Nie widzę sensu, skoro się udało. Jovani zrozumiał, choć z trudem i jest już w Orlando. Czyli sprawa zakończona. Teraz pozostaje mi udawać, że wczorajszy wieczór nie miał miejsca.
Jest łatwo, póki jestem w domu sama, ale, gdy Vincenzo wraca, myślę tylko o tym, by czymś się nie zdradzić.
– Cholernie kusisz, wiesz?
Siada na leżaku i zakłada okulary przeciwsłoneczne. Chociaż nie widzę jego oczu, po lekkim ruchu głowy można stwierdzić, że lustruje moje ciało, a dłużej zatrzymuje się na biuście. Jest tak gorąco, że postanowiłam wykorzystać dobrą pogodę i nieco się opalić. Niestety przez okres nie mogę wejść do basenu, a chętnie bym to zrobiła.
– Możesz popatrzeć, ale na więcej nie licz. Powiesz, jak było W Houston?
Zaczęcie jakiegoś tematu da mi większą kontrolę nad rozmową. Wolę rozmawiać o tym, co robił niż opowiadać, jak minął mi wieczór.
– Byłem zawalony robotą, ale znalazłbym czas na rozmowę z tobą. Nie dzwoniłaś, nie pisałaś.
– Może nie byłeś mi potrzebny?
Zniżam ton i sprawiam, że wyobraźnia mu pracuje. Porusza się niespokojnie.
– Opowiadaj – nalegam.
– Jakiś gang łaził po ulicach i siał zamęt. Rzucali w budynki butelkami, podpalali śmietniki i kontenery. Z kolei inna grupa próbowała przejąć tereny innej i doszło do dość krwawych bójek. Wraz z ludźmi Nikolevy zebraliśmy przywódców tych szajek i staraliśmy się dojść do porozumienia.
– Udało się?
– Po części. Zapewniłem, że podzielimy terytoria na równe części, jeśli ktoś się nie zgodzi, będzie musiał opuścić miasto. A gdy któryś z gangów złamie ustalone granice, skończy się do śmiercią.
– Dlaczego nie wygnaniem albo ostrzeżeniem?
– Bo wtedy zaczną sobie na zbyt wiele pozwalać.
– Nie wystarczy jedno ostrzeżenie, a potem ewentualnie pozbycie się problemu? Dasz szansę na poprawę, ale za najmniejsze wykroczenie zrobić to, co będziesz musiał – proponuję.
– A jeśli za pierwszym razem przy złamaniu zasad zrobią coś naprawdę złego? – Unosi brew.
– Zrobisz, co będziesz musiał.
Uśmiecha się, chociaż właśnie dałam mu zgodę na zabicie zapewne kilkunastu osób.
– Powinienem częściej rozmawiać z tobą na takie tematy. Nadal pamiętam, jak zachwyciłaś Nikolevę przy pierwszym spotkaniu.
– Fakt, nie każdy ma żonę, która akceptuje prace męża i jeszcze mu doradza.
Po chwili Vincenzo przesiada się na krawędź mojego leżaka, umieszcza dłonie po obu stronach mojego ciała i nachyla. Zawisa tuż nad moim ustami.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
