Tak, dobrze widzicie.
Spędziłam dwa dni na czytaniu tej pracy i poczułam, że w końcu nadszedł czas na skończenie tego. Na końcu przygotowałam dla was ankietę, będzie mi miło, gdy zaznaczycie odpowiedź albo napiszecie komentarz. To daje dużego kopa motywacji.
***
Reeva
W tej części miasta nie miałam okazji być. To nie jest dzielnica, która wygląda na zamieszkałą ani tym bardziej bezpieczną. Stojące przy ulicy samochody zdają się wmurowane w beton, jakby nie zamierzały się stąd ruszać albo ich właściciele nagle zniknęli. W oknach domów widzę zasłonięte firanki. Przechodzą mnie ciarki na myśl, że domownicy z jakiegoś powodu nie chcą, by ktokolwiek zobaczył, co dzieje się w środku.
– Reeva.
Spoglądam na Vincenza stojącego kawałek dalej. Oddaliłam się, więc do niego wracam, bo najwyraźniej czegoś ode mnie chce. I na dobrą sprawę nie czuję się tu na tyle pewnie, by być z dala od niego.
– Powtórz to, co mówiłem ci w samochodzie – prosi.
Przypominam sobie szybką lekcję o tej dzielnicy oraz rodzinie, jaka tu mieszka i recytuję mu to z pamięci.
– Dzielnica zajmowana przez gang. Zajmują się głównie produkcją i handlem, starają się działać przeciw bezprawnym aresztowaniom czarnoskórych obywateli.
Co jest dość ironicznie zważywszy na to, że zajmują się nielegalnymi rzeczami, za które mogą być aresztowani i w żaden sposób nie byłoby to bezprawne.
– Dlaczego są przydatni? – dopytuje.
– Mają wielu policjantów w garści – odpowiadam.
Vin z uznaniem kiwa głową.
Mówił, że dobrze jest panować nad ludźmi, którzy kontrolują innych ludzi. Dzięki temu, że gang należący do faceta o nazwisku Hodge od początku swojej działalności zajął się mundurowymi, teraz mogą czuć się w miarę bezpieczni. Tak przynajmniej wnioskuję po przedstawionej mi historii.
Po chwili Vincenzo nachyla się, a oddechem owiewa moje ucho.
– Uwielbiam twoją pamięć.
Dziwny komplement, a i tak wywołuje uśmiech na mojej twarzy oraz motylki w podbrzuszu. Na krótki moment zapominam, w jakim miejscu jestem. Świadomość wraca, kiedy mężczyzna się odsuwa. Ma taką minę, jakby szykował się na najgorsze.
– Kiedy tam wejdziemy – zaczyna poważnym tonem, patrząc mi w oczy – bądź dzielna. Nie okazuj lęku. Nie ważne, co się stanie, masz być odważna, nawet, jeśli będziesz chciała uciec.
– Rozumiem.
Vin patrzy na swoich ludzi i ci pierwsi wchodzą do zwyczajnie wyglądającego budynku. Kiedyś był to klub, na dachu nadal widnieje szyld przedstawiający gitarę elektryczną, jednak nie świeci. Nic nie świadczy o tym, że to miejsce jest nadal otwarte albo że ktoś planuje je otworzyć.
W środku jest nieco inaczej. Pierwsze pomieszczenie to trochę ruina, jednak za bordowymi zasłonkami, przez które przedostaje się niebieskie światło kryje się wnętrze wypełnione antykami, skórzanymi sofami, a także półkami z bronią. Przez unoszący się dym z papierosów mam wrażenie, że krtań mi się zaciska, za to płuca zamykają dostęp do tlenu, którego tu prawie nie ma.
Członkowie gangu patrzą na mnie jak na zwierzynę. Są wyraźnie zainteresowani i chyba tylko obecność Vincenza sprawia, że nie biorą mnie za atrakcję wieczoru. Ta rura w rogu sali mówi jasno, że miewają tu... specjalnych gości.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
