To na razie ostatni rozdział z tego maratonu, ale spokojnie, nie znikam na miesiąc XD Raczej na jakiś tydzień. Wszystko zależy od tego, kiedy skończę kolejny rozdział, ale myślę, że nawet szybko. Tak więc miłego czytania i do zobaczenia w następnym rozdziale!
◦◦,'°.✽✦✽.◦.✽✦✽.°',◦◦
Reeva
Nic nie wymyśliłam, a sobota już jutro. Wtajemniczanie Valerie nie wchodzi w grę, a podchody do Vincenza mi nie wyszły, bo na samą myśl o tym, co zamierzam zrobić się denerwuję. A on dostrzega, gdy coś mnie gryzie. Widzi każdą zmianę nastroju, dlatego od razu zacznie zadawać pytania i upewniać się, że wszystko jest w porządku. Nie mogę go okłamać, skoro sama oczekuję od niego szczerości.
Dlaczego muszę milczeć i chyba skończy się ucieczką z domu. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, a tłumaczyć będę się potem.
Myśl, Reeva, myśl.
Takie dopingowanie sobie nie działa. Ilekroć się wysilam, mam pustkę, jakby czarna dziura pochłonęła wszelkie pomysły. Nie mam w sobie grama kreatywności. Muszę jakoś wymknąć się z domu, by Vincenzo nie dowiedział się, że mnie nie ma i jeszcze wsiąść do samochodu z Arisem i ominąć ochronę. Powrotem też się martwię. Wtedy też mogę zostać zauważona, nie tylko przez stróżujących ludzi, ale samego Vina. Nie ma mocnego snu. Zbudzi się, gdy usłyszy samochód, a potem moje kroki.
Czemu to musi być takie trudne do obejścia?
Z frustracji wypycham nogę ponad taflę i woda wychlapuje się poza basen. Chętnie bym do niej wskoczyła, gdyby nie to, że dostałam okresu.
Słysząc zbliżające się kroki, odwracam głowę. Spodziewam się Arisa, ale w pomieszczeniu pojawia się Vincenzo.
– Przyszedłeś mi dotrzymać towarzystwa?
Unosi kącik ust, potem kuca przy krawędzi basenu.
– Gdyby nie waliło tu tak chlorem, pewnie bym posiedział.
Rzeczywiście trochę go tu za dużo i długo tu nie zostanę.
– Więc mnie szukałeś i czegoś chcesz – zauważam. – O co chodzi?
– Mam pilną sprawę w Houston. Jeśli się tam nie pojawię, całe miasto spłonie.
Otwieram szeroko oczy. Mówi serio, czy to metafora?
– Mam się martwić?
– Nie – zaprzecza od razu. – Po prostu muszę załatwić to osobiście.
– Długo cię nie będzie?
Wyczuwam okazję, jednak próbuję to ukryć. Nie pokażę, że cieszę się, że wyjeżdża. Wystarczy mi tylko kilka godzin.
– Jadę jutro rano i jeśli wszystko dobrze pójdzie, przyjadę w niedzielę. W razie czego zawsze możesz zadzwonić. Znajdę czas dla żony.
– Nawet ratując miasto przed spaleniem?
– Nawet wtedy.
Dotyka moich włosów.
– Spędźmy resztę dnia razem.
– Bo znowu znikniesz nad ranem?
Nie ukrywam, że nie napawa mnie to radością. Lubię przy nim zasypiać, ale nie mam okazji się z nim budzić. Kiedy tak znika, jego strona łóżka zawsze jest zimna.
– Jutro mogę cię zbudzić – proponuje.
– Byle nie była to szósta rano albo wcześniej, bo nie będę kontaktować – uprzedzam go.
CZYTASZ
Nieczysta Gra | 18+
RomanceDrugi tom Niebezpiecznej Umowy. Złamane serce z czasem się zagoiło. Reeva zaczęła żyć życiem, które kiedyś obiecał jej Vincenzo i chociaż zapragnęła zostać u jego boku, pogodziła się z faktem, że ją odesłał. Dotrzymał umowy. Ona również. Pół roku sp...
