3

1.2K 75 8
                                        


Harry wrócił do domu zły i nieszczęśliwy. Od pierwszego dnia znienawidził Louisa.

HARRY's POV

Wszedłem do domu, od razu kierując się do swojego pokoju. Byłem wściekły. Co jest ze mną nie tak? Jestem tylko człowiekiem, a zamiast mnie oceniać, mógłby chociaż się zamknąć. Nienawidzę go i narazie nie mam zamiaru zmienić swojego zdania.

Mój telefon zadzwonił, a ja szybko wyciągnąłem go z kieszeni. Na ekranie wyświetliło się Niall, więc odebrałem.

- Cześć, Harreah! Masz może ochotę wyjść gdzieś? - usłyszałem głos Nialla i od razu się uśmiechnąłem. Jest taki pozytywny, jakby nie przejmował się otaczającymi go ludźmi.

- Przepraszam, Nialler, ale nie sądzę, żebym miał dzisiaj ochotę na wyjście - westchnąłem, opierając się o ścianę.

- No proszę, Hazz. Hazza. Harreah, no.

- W porządku, blondynko. Powiedz tylko gdzie.

- W parku przy tej dużej fontannie. Do zobaczenia! - powiedział radośnie i się rozłączył.

Na szczęście mojej siostry nie było jeszcze w domu. Wyszedłem z mieszkania i ruszyłem do przyjaciela.

Chodziłem w kółko czekając na blondyna.
Może tylko żartował?
Może stoi gdzieś za drzewem i naśmiewa się z Louisem i tą całą jego bandą?
Wszystko jest możliwe.
Moje myśli przerwała ciepła dłoń na moim ramieniu. Odwróciłem się i zobaczyłem rozpromienioną twarz Horana.

- W końcu jesteś! - zawołałem.

- Spóźniony o... 4 minuty - wyszczerzył się.

- Wiedziałem - pokiwałem głową i ruszyłem przed siebie.

- Hazza?

- Hm? - stanąłem i spojrzałem w połyskujące, niebieskie oczy Nialla.

- Która godzina?

- 17:38, a co?

- O cholera - mruknął. Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę Skate Parku.

Zbliżaliśmy się, a ja słyszałem z każdą minutą coraz głośniejszą muzykę. Szczerze to wolałem ciche, spokojne miejsce. Nawet nie wiem po co Horan mnie tam prowadzi.

Dobiegliśmy. Co prawda zdyszeni, ale dobiegliśmy. Wytrzeszczyłem oczy, kiedy zobaczyłem osoby z naszej klasy. W tle grała muzyka, a na drewnianych ławkach leżały pełne torby. Część chłopaków popisywało się na deskach, a druga część rozmawiała.
Po prawej stronie Skate Parku siedziały dziewczyny i na pewno plotkowały.

- Niall... Ja muszę iść... - powoli się wycofywałem, ale blondyn złapał mnie za nadgarsek.

- Nie musisz. I nie ściemniaj - powiedział stanowczo. Dołączyliśmy do chłopaków.

[ 22:22 ]

Moją głowę opętał okropny szum. Skończyłem pić piątą butelkę piwa i rozsiadłem się na ławce. Nie mam głowy do picia.

- Niall... - zamruczałem. - Idźmy do domu... Ziimno mii.

- Harreah... Nie możemy... Musimy tu zostać - zabełkotał.

- Ale mi zimnoo - skarżyłem się.

- To pobiegaj - zięwnął i położył się na ławeczce obok. Telefon zostawiłem w pokoju, więc do Emmy nie zadzwonię. Pogadałem do siebie przez chwilę i wreszcie zasnąłem.

Never Say Never (L.S) | ZakończoneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz