24

393 24 10
                                        


Harry's POV, następnego dnia

Obudziłem się o 5:30. Właściwie nie wiem dlaczego, ale miałem dobry humor. Ziewnąłem i leniwie ruszyłem do szafy.
Ubrałem czarne rurki, białą koszulę i vansy. Poszedłem jeszcze do łazienki, gdzie zrobiłem koka i poperfumowałem się.

Zostało mi jeszcze ok. godziny do wyjścia, więc wszedłem na Messenger.

Miałem całkiem sporo wiadomości, co mnie zaskoczyło.

Kendall Jenner
Hej, jak tam?

Ja
Całkiem nieźle;)) a tam?

Kendall Jenner
Też :)

Ja
Wybrałabyś się dzisiaj ze mną do kina? Mam akurat kupione dwa bilety, ale nie mam z kim iść

Kendall Jenner
Z chęcią x do zobaczenia

Teraz Caroline. Zaraz... kto?

Caroline Williams
Siemanko!

Ja
Cześć

Caroline Williams
Widać nie cieszysz się z mojej wiadomości.

Ja
Nie szczególnie. Czego chcesz?

Caroline Williams
Pogadać. Słyszałam, że chłopak cię rzucił

Ja
Wypierdalaj

Wszedłem na jej profil i wcisnąłem "zablokuj użytkownika".

Nie mam zamiaru utrzymywać z nią jakikolwiek kontakt.
Ta suka była moją byłą, lecz do czasu. Dowiedziała się, że spałem z jej bratem.

To było kilka lat temu, nie żyj przeszłością, Harry!

Spojrzałem na zegarek.

Było już po siódmej, więc natychmiast wziąłem torbę i wybiegłem z domu. Dziś postanowiłem, że pojadę autobusem. Poszedłem na przystanek i oczekiwałem autobusu, który kilka minut później przyjechał.

Wsiadłem do niego i zająłem miejsce przy oknie. Już miały się zamykać drzwi, kiedy jakichś chłopak wbiegł do niego.

Gratuluję refleksu.

Był niski, w kapturze i... akurat dosiadł się do mnie.
Czuć było od niego intensywne perfumy. Skądś je kojarzyłem, ale nie mogłem sobie dokladnie przypomnieć. Przez całą drogę rozmyślałem o nastolatku.
Pachniał tak wspaniale i... nie powiem, całkiem seksownie.

Harry! Kurna umówiłeś się z dziewczyną, a rozmyślasz o chłopakach!

Uderzyłem się w myślach i postanowiłem rozmyślać nad spotkaniem z Kendall.

15 minut później

Autobus dojechał pod szkołę.
Wyszedłem z niego,ale mój wzrok szukał tego szarego kaptura.

W końcu ujrzałem go. Nie wiem czemu, dlaczego, po co, ale coś kazało mi za nim iść. Jak pomyślałem, tak zrobiłem.
Krótko mówiąc zacząłem go śledzić. Wszedłem do budynku i skierowałem się razem z nim pod salę biologiczną.
Okazuje się, że to ktoś z mojej klasy. Zdjął kaptur.

Louis.

Czy on zawsze musi być tam gdzie ja?

Fuknąłem pod nosem i wszedłem do klasy.
Usiadłem na swoim miejscu i ponownie wyjąłem telefon.
Właściwie nie wiem po co.

Nagle ktoś zasłonił mi oczy dłońmi.

- Nie lubię niespodzianek - mruknąłem.

- Ja też nie - usłyszałem sympatyczny głos Kendall.

- No witaj - odwróciłem głowę w jej stronę. - spotkanie nadal aktualne?

- Oczywiście - uśmiechnęła się i dosiadła się do mnie.

- Czyli od dzisiaj biologia nie będzie aż taka nudna.

- Najwidoczniej - zaśmiała się.

Po chwili zadzwonił dzwonek i wszyscy wrócili do klasy wraz z nim.

---------------------------------------------

Never Say Never (L.S) | ZakończoneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz